Cheza w Krainie Baśni – Cheza wa Monogatari no Riku ni – Rozdział 2.

001
Świętujemy! Na mojej stronie jest już 200 komentarzy!!! ;]
A teraz notka 🙂 Pewnie w 3. rozdziale akcja się rozkręci, na razie tylko smutna część opowieści…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oglądałam mijające nas auta. Niektóre pędziły szybko, inne jechały powoli. My zaliczaliśmy się do tej drugiej kategorii. Nie musieliśmy się spieszyć. Pogrzeb miał odbyć się jutro, a było przedpołudniem, więc…
Byłam zmęczona. Czym? Poprzedniej nocy spałam dobrze, ale mój umysł był obciążony. Chciałam się odłączyć od świata. Wyciągnęłam z plecaka poduszkę i podłożyłam ją sobie pod głowę. Tak otulona, zasnęłam.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Miałam bardzo barwny sen. Chodziłam w sukni o kolorze krwi, a wokoło mnie pojawiały się bajkowe postacie. Wróżki, świecące, duże motyle i elfy. Wszyscy byli bardzo radośni. Nagle ta scena zmyła się i pojawiła się nowa. Ta nie była już taka piękna. Pojawiły się wampiry, wilkołaki, różne stworzenia z rogami… Nie podobało mi się. Bałam się.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Na szczęście mama mnie obudziła.
Lekko szturchała moje ramie. Gdy zobaczyła, że się przebudziłam oznajmiła, że jesteśmy na miejscu.
Nad jej głową widziałam dom mojej babci. Pomalowany na blado żółty kolor doskonale pasował do lekko iskrzącej się w słońcu trawy i wesołego usposobienia mieściny.
Wyszłam pospiesznie z auta chcąc jak najszybciej obejrzeć wnętrze. Lekko zawiał wiaterek, ale zanim weszłam do domu już przyzwyczaiłam się do zimnego powietrza.
Rodzice mieli zamiar wymalować wszystkie pokoje, ale mojego surowo zabroniłam się tknąć. Mój pokój to sypialnia babci. Chciałam żeby pozostała taka jak była.
Przeszłam przez wszystkie pokoje, a następnie z energią nacisnęłam klamkę.
Mój pokój przypominał mi tak bardzo babcię. Nie wiem czemu, ale od razu się rozpłakałam. Po moich rozgrzanych policzkach popłynęły łzy. „Nie, nie, nie, czemu?!” krzyczałam w myślach. Dopiero teraz tak naprawdę wyłoniłam z siebie wszystkie uczucia. Nigdy jeszcze tak nie płakałam.
Z zamkniętymi oczami, rzuciłam się na łóżko. Poczułam zapach babci. Powoli uspokoiłam się. Wchłaniałam zapach jak narkotyk. Poczułam się przyjemnie. Myślałam o babci, ale nie były to smutne wspomnienia. Bardzo miłe. Tak zasnęłam.
Tym razem moja głowa była pusta. Nic mi się nie śniło.
Obudziłam się w nocy. Było ciemno. Ktoś przykrył mnie kołdrą.
Zapaliłam lampkę i poszłam do kuchni.
Panował tam chaos. Oczywiście, rodzice nie mogli wszystkiego tak szybko poustawiać.
Znalazłam wodę i nalałam ją sobie. Opróżniłam szklankę.
Odetchnęłam głęboko, i chwile postałam w tym miejscu.
Twarz mnie piekła. Działo się to często po przebudzeniu. Poszłam do łazienki. Odkręciłam kran. Zanurzyłam dłoń pod zimną wodę i ochlapałam się. O wiele lepiej.
Przez okno w łazience ujrzałam księżyc. W jednej z książek przeczytałam „Człowiek jest jak księżyc, Ukazuje swą jedną stronę, Zasłaniając tę drugą„. Księżyc był taki jak ja.
Po cichutku weszłam do mojego pokoju, porwałam kocyk z walizki i wyszłam na balkon. Było dość chłodno, więc owinęłam się kocykiem. Wiedziałam, że nie będę potrafiła już zasnąć. W zamian za to przypatrywałam się księżycowi jak zaczarowana. Moja skóra delikatnie świeciła w jego blasku. „Połączmy się, przyjacielu” pomyślałam i wtuliłam głowę pomiędzy kolana.
Rano wszyscy szaleli. Wszyscy prócz mnie. Mama pałętała się po domu tu i tam, aby doprowadzić wszystko do jako-takiego porządku. Czy była na tyle ślepa, żeby nie zauważyć panicznego porządku, czy też może uważała, że może być jeszcze czyściej? Nieważne, w każdym razie była gotowa do wyjścia, więc mogła sprzątać… Ja też byłam gotowa. Ubrana w czarną sukienkę i pogrążona w smutku.
A tata? Tata sprawdzał, czy wszystko gotowe… Sprawdzał czy babcia jest gotowa.. To straszne.
Sam także był przygotowany.
O 12:00 wyszliśmy z domu. Razem z… trumną. Nie chciałam widzieć babci z zamkniętymi oczami, białej i pachnącej… nie! Nie mogłabym tego znieść. Chciałam ją zapamiętać inaczej.
Pochowali ją na cmentarzu. Na pogrzeb przyszła cała rodzina, znajomi babci i paru przyjaciół mamy i taty. Dużo ludzi.
Złożyliśmy kwiaty. O dziwo, na pogrzebie wytrzymałam. Nie uroniłam ani jednej łzy! Choć, co się dziwić po całej nocy łez…
W domu miała odbyć się „stypa”. I kogo na niej zobaczyłam? Kukai’a!!!
-Co tu robisz?!-spytałam go pospiesznie.
-Nasza pani zdradziła mi, gdzie się przeprowadziłaś. Powiedziała też, że słyszała coś o tym, że twoja babcia ma mieć pogrzeb o 13:00 i..
-I tu przyjechałeś?!-warknęłam.
Był zakłopotany. Ale dobrze wyglądał. Ciemny garnitur bardzo do niego pasował. Ogólnie był całkiem ładny… Udało mi się usłyszeć, że wiele dziewczyn bujało się w nim… Podobno był przewodniczącym szkoły! Do tego grał w nogę. Nie jestem pewna, ale chyba był kapitanem drużyny. Pani zawsze go chwaliła, bo uczył się dobrze. Do tego nigdy żaden nauczyciel nie mógł się mu oprzeć. Zawsze dostaje to, czego chce. O jego życiu prywatnym dowiedziałam się samych plotek, myślę że nie są prawdziwe.
-Spokojnie…-powiedziałam trochę do siebie, a trochę do chłopaka.
Od razu się rozluźnił.
-Jak się czujesz?-wyszeptał.
-Nie tak źle- zacisnęłam wargi. Nie chciałam być dla niego niemiła, więc zaprosiłam go an poncz. Pogadaliśmy trochę o szkole. Nie była to za ciekawa rozmowa, więc jej to nie spisuję. Mnie nie ciekawiło za bardzo co się działo u zapomnianych przeze mnie znajomych. Ale udawałam, że słucham. Przytakiwałam, uśmiechałam się. Do tego co jakiś czas myślałam „kiedy on pójdzie?!”.
Na szczęście, gdy goście zaczęli się zbierać do domu, oznajmił, że też już musi wracać.
Powiedziałam grzecznie, żeby jeszcze kiedyś mnie odwiedził. Przytaknął ochoczo i pożegnał mnie. Oczywiście przytulił się do mnie… Pozwoliłam mu na to, jeśli był zakochany… Uścisnęłam go po przyjacielsku.
Gdy odjechał z rodzicami, którzy po niego przyjechali pomachałam do niego. Chwilę później odetchnęłam z ulgą. „Wreszcie odjechał”.
Powiedziałam rodzicom, że idę spać. W rzeczywistości miałam gapić się na księżyc, ale rodzice nie musieli znać mojej dziwnej strony. Bo to, że rozmawiałam z księżycem było dziwne i to bardzo.
Na balkonie przybrałam pozę kulki, tak jak poprzedniej nocy. Postanowiłam, że następnego dnia odwiedzę babcię.
Zastanawiałam się, po co Kukai przyjechał? Ok, ok, pocieszyć mnie. Ale po co? Nawet jeśli mnie niby kochał…
Lecz wcale nie był taki zły. Dzisiaj przebywanie w jego towarzystwie to były prawie męki, ale to przez to że gadał o szkole. Jakby ona mnie obchodziła! Gdyby tak zaczął mówić o czym innym sama z chęcią szłabym na spotkania z nim…
A ile on musi mieć adoratorek! Przecież jest super-przystojniakiem. Ale mnie nie obchodzi jak wygląda. Mnie obchodzi wnętrze, a jeśli on ocenia człowieka po okładce oddam go innym z przyjemnością.
Dziś nie było mi tak smutno. Nawet dość miło. „Powinnam iść spać” powiedziałam sobie i weszłam do pokoju. Musiałam się wyspać, żeby następnego dnia wstać. Chciałam pójść na cmentarz z samego rana.
Owinęłam się kołdrą aż po nos. Jedną rękę włożyłam pod poduszkę, drugą położyłam prosto na łóżku. W ten sposób łatwo zasnęłam.
Niestety, mój sen się powtórzył. Lecz tym razem było troszkę inaczej. Miałam na sobie koronę i czułam się pewniej, a gdy zobaczyłam potwory poczułam się spokojna, a strach już prawie minął. Sądzę, że to dzięki zmianie nastroju.
Ale o co chodziło z tym snem?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dość krótka… Ale zobaczymy co powiecie ^^ W pierwszy dzień nie miałam weny. Ale zaczęłam pisać i wyszło mi, ale następnego dnia, gdy chciałam dokończyć notkę, nie wiedziałam jak. Pisało mi się gorzej. Co sądzicie o rozdziale?

Advertisements

13 komentarzy

Filed under Cheza W Krainie Baśni - Cheza wa Monogatari no Riku ni, StoRy

13 responses to “Cheza w Krainie Baśni – Cheza wa Monogatari no Riku ni – Rozdział 2.

  1. Arashi

    No nieźle… Stres, brak weny itp chyba dobrze na ciebie wpływają… =P… Mam nadzieje, że już niedługo pojawi sie kolejny rozdział… Bardzo fajne opowiadanie…

  2. Alex

    Do najlepszych ten rozdział nie należy, ale i tak jest całkiem niezły. Chociaż coraz mniej podoba mi się postać Kukaia (a takie ładne ma imię). Co to ma niby być, żeby wpychać się na pogrzeb kogoś, kogo nawet się na oczy wcześniej nie widziało i jeszcze zanudzać dziewczynę opowieściami o szkole? Ja bym takiego wyrzuciła za drzwi, naprawdę. A te sny Chezy były… dziwne? Tak trochę. Mam nadzieję, ze niedługo się wyjaśni, co i jak z nimi. Hmm… Nie mam dzisiaj za bardzo weny na komentarze, więc nie będę już pisać, byle pisać.
    Pozdrawiam ^^
    Alex

    • riicki

      Tak, wiem że rozdział marny. Wczoraj, gdy go dopisałam miałam mało weny… Kukai ci się nie podoba? Spoko, zmieni się. Mam zamiar nawet napisać jeden rozdział z jego perspektywy 🙂 Planowałam też napisać coś od rodziców, ale po pierwsze nie wiem kogo wybrać, mamę czy tatę? A po drugie nie miałabym co pisać. Wolę skrobnąć drugi rozdział od Kukai’a.
      A ty już powinnaś wiedzieć co z nimi. Po pierwsze widziałaś jakie miałam inne proponowane tytuły, do których oczywiście fabuła była taka sama, no i do tego pisałam ci kawałek tej historii na GG ;D
      Pozdrawiam.

      • Alex

        Zmieni się? Mam nadzieję, że na lepsze. A co do snów, to fakt, że mam jako takie pojęcie, co się dalej stanie, ale w sumie to nigdy nic nie wiadomo. Ja potrafię czasem w połowie rozdziału zmienić zdanie i napisać zupełnie coś innego niż planowałam ^^

  3. Nie znalazłam niczego co by mnie jakoś szczególnie zraziło, ale znowu wyłapałam powtórzenie z tą „babcią” (coś cię ona widać nie lubi xD), ale tym razem nie było tak częste i drażniące.

    „Na szczęście mama obudziła mnie.” nie chce się czepiać ale to rzuciło mi się w oczy, bo przynajmniej moim zdaniem, lepiej by tu pasowało „…mama mnie obudziła”.
    Nie żebym się czepiała, ale to jedno zdanie, troszkę wybiło mnie z rytmu 😉

    Co do Kukaia właściwie za mało o nim wiem, żeby się wypowiadać, jak na razie jest trochę nijaki i raczej za nim nie przepadam, ale być może to się zmieni 😉

    Ogólnie rozdział niezły, choć troszkę niedopracowany.

    Z weną wiem jak to jest, z tym, że jeśli ja akurat mam marną wenę to więcej jak jednego zdania przez cały dzień nie napisze. Z jednej strony może to i lepiej, bo przynajmniej porządniej nad rozdziałem popracuje, ale z drugiej, bywa, że jedną stronę tygodniami pisze tak więc trochę mi przez to schodzi.

    W każdym razie, życzę bardzo dużo weny twórczej i sukcesów w pisaniu 😉

    ^@~Melisa~ @^

    • riicki

      Dziękuję, może uda mi się jeszcze zdobyć natchnienie i napisać piękny, estetyczny rozdział 😉

      Zmienię to o mamie, a babcia naprawdę mnie prześladuje! o.O Nigdy nie nauczę się o niej pisać -.-

      Pozdrawiam.

  4. kaeiko

    Mi też Kukai jakoś zaczyna się coraz mniej podobać.. ;/ Ale ogólem oprócz tych błędów, które znaleźli już Alex i Melisa nie znalazłam nic, co by mnie zraziło do tego rozdziału. Tylko te sny.. Mnie też wydają się jakieś dziwne.. troszczke 😉 A Kukai może się zmieni, ne? Bo jakoś nie odechciałoby mi się chyba czytać, gdyby takie cudowne imię należało do jakiegoś idioty ;]

    Pozdrawiam ;**

  5. Taaaaaadaaaaaima ! – Ha, ha. Pierwszy komentarz na „wielki” powrót trafia tutaj. Praktycznie to pojawiłam się w domu wczoraj, ale na żaden blog nie miałam ochoty. Zresztą zmęczenie i siostra na kąpie nie pozwalały mi na to. Ale opowiem wszystko w indywidualnej notce u mnie, na stronie.

    Zgadzam się, że ten rozdział nie jest jednym z najlepszych. Niektórych momentów nie zrozumiałam, nie mogłam zakumać gdzie dokładnie akcja sie rozgrywa, o co chodziło Ci w niektórych zdaniach. Powtórzeń znalazła dużo. Choćby „babcia”, „księżyc”. Mogłaś to zastąpić innymi słowami. Choćby – staruszka – blask (przy czym zmienić kontrast zdania)

    Jeżeli chodzi o Kukai’a. To jestem dosłownie obrażona. Poprzednio obiecywałaś, że pojawi się on kilka razy i zniknie. A tu co?! Przychodzi i wprasza się na pogrzeb swojej ukochanej, która przyjmuje jego z lekko ochota?! Na dodatek planujesz zrobić rozdział z jego perspektywy! Tego już za wiele. Jego osobowość i charakter w twojej opowieści chyba nigdy nie przypadną mi do gustu. Jednie on we własnej osobie w SC może poprawić mi humor.

    Pomyliłaś również formy. Chodzi mi o to: „Dzisiaj przebywanie w jego towarzystwie to były prawie męki, ale to przez to że gadał o szkole. Jakby on mnie obchodziła!” Powinno być „obchodzi” No chyba, że jest on dziewczyna. Nie no żartuję, żartuję.

    Praktycznie to chyba wszystko. Nie będę więcej błędów szukać, choć mam nadzieję, że bym ich nie znalazła. Teraz wracam do innych notek i innych blogów. O, i trzeba wejść na twittera. Nigdy się nie doczytam wszystkich wpisów. ohh!

    Pozdrawiam – Yukina < 3

    • Aikee_chan

      Pierwszy? Kocham cię, Yukii (zdążyłam wymyślić skrót) ❤
      Powiedziałaś, że tu jest błąd:
      "Dzisiaj przebywanie w jego towarzystwie to były prawie męki, ale to przez to że gadał o szkole. Jakby on mnie obchodziła!" Nie wiem o co chodzi z tym obchodzi, ale zauważyłam, że napisałam "on" zamiast "ona". Chodziło o szkołę xD
      A do Kukai'a mam nadzieję, że się przekonasz. Nie jest on takim złym chłopakiem. Po prostu nie wie, jak ma postępować z smutną, tajemniczą Chez'ą i robi z siebie idiotę.
      Pozdrawiam, złotko ;*

  6. mizuumi

    Rychło w czas zabrałam się za czytanie xD Ale przyznaję się bez bicia, nie chciało mi się xD

    No, ale w końcu przeczytałam:D Podoba mi się, że Cheza nie ocenia ludzi po wyglądzie, tak trzymać!

    Czekam na dalszy ciąg:)

  7. Dlaczego niby tylko Alex ? A moje wcześniejsze długie komentarze ?! Nie robiłabym tego po to by nie czytać, a robię tak, bo naprawdę interesują mnie twoje historię. Poznaję twój świat. ^^ I zlikwiduj tą łezkę, gdyż to nie prawda !

    Pozdrawiam – Yukina < 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s