Duchy mają Uczucia – Rozdział 9.

de89a4140001f9fb

Oke, dopiero teraz zauwazyłam, że Duchy były niedawno xD Ale wybaczacie mi, nie? Taak, wybaczacie! No jasne, że tak, bo daję wam chyba dwa razy dłuższy rozdział niż zwykle. Ciekawa jestem, czy wszystkim się to podoba <myśli> A może niektórzy mają teraz załamkę, że będzie trzeba tyle czytać? Napiszcie w komentarzach 🙂

Rajusiu, patrzcie do harmonogramu! Będzie pioosenka. Jak zwykle badziewnie przetłumaczone, bo w podstawówce anglika uczą na poziomie… ech, sami wiecie jakim.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rano obudziłam się padnięta. W nocy straszliwie się nie wyspałam. Przez to następnego dnia oczy miałam do połowy zamknięte i cały czas ziewałam. Włozyłam do mikrofalówki mleko w szklance i usiadłam z głośnym westchnieniem. „Wczoraj chciałam się zabić” przeszła mi w głowie myśl. I ciocia nawet o to nie wypytywała.. To były jej plusy, rodzice teraz założyliby mi kamery. A Inese? Dość dużo się o nim dowiedziałam. Do tego jak otwarcie mówił do cioci o naszym związku. Chciałam się z nim spotkac tego dnia, ale przypomniałam sobie o Nao-chan. Ją też chciałam widzieć. Miałam dla niej wiele pytań. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mikrofalówki, który oznaczał, że mleko gotowe.

Jedząc pomyślałam sobie, że już rok szkolny. Chyba piąty dzień. A ja dalej żyłam wakacjami. Ciocia nie może wyżywić dwóch osób swoją słabą pracę. Inese niby był bogaty, ale nawet jako jego dziewczyna, nie powinnam go wykorzystywać. Musiałam sama znaleźć sobie jakieś zajęcie.

Po śniadaniu ubrałam się i poszłam na plażę. Oczywiście zobaczyłam tam Nao.

-Czytałaś mi w myślach?-raczej stwierdziłam, niż zapytałam.

-Zgadłaś. Wiem też, że chcesz mi zadać kilka pytań.-uśmiechnęła się do mnie przebiegle.-Więc chodź, siadaj koło mnie i mów.

-Tak, najlepiej by było, żebyś od razu udzieliła odpowiedzi.-westchnęłam i usiadłam.-Ale zaczynajmy, czy mogę kogoś zamienić w ducha bez bólu?

-Nie. Ta osoba musi umrzeć lub narodzić się od duchów.-odpowiedziała mi. Zaczęłam zadawać kolejne pytania.- Czy musicie jeść? Męczycie się? Załatwiacie się w ubikacji?-na każde pytanie zaprzeczyła.-Więc czemu ja jestem inna?

-Żyjesz na Ziemi. Gdybyś przeniosła się do nas, nie miałabyś potrzeb.-czułam się, jakby za chwilę miała poruszać brwiami z podniecenia. Nie wystarczało jej, że możemy się widywać?

-A teraz mam do ciebie prośbę.-zignorowałam „pokusę” przeniesienia się do moich sióstr. Nao „zamieniła się w słuch”.-Chciałabym z wami zamieszkać.. Ale z kimś jeszcze. No bo widzisz, ja jestem zakochana. Ale on nie jest duchem, to tylko człowiek.

-I jaka jest prośba?-zainteresowała się.

-Chcę, aby on z nami zamieszkał.

-Wiesz, że nie do mnie nalezy decyzja.-przypomniała mi.-Ale gdyby Futami nas poparła.. Kto wie, może i Kotomi by się zgodziła. W końcu i my mamy prawa. Ale.. ty go naprawdę aż tak bardzo kochasz? Będziemy przecież przyjaciółkami. Nie możesz o nim zapomnieć? Ja nie mam swojej miłości i jest mi z tym dobrze.

-Ech, Nao.. No  własnie, nie masz w sobie tego uczucia. Do żadnego chłopaka, prawda? Bo jeśli kochasz swoją drugą połówkę, to coś innego niż miłość sióstr. Sama kiedyś zrozumiesz.-„Nao zakochana? To dopiero będzie!” zaśmiałam się ze swoich myśli. Siostry na razie nie rozumieją moich uczuć. Ale to tylko do czasu.-Nao, a co u was?

-Po staremu. Nuuuda.

-Ej, przecież umiecie czarować!-przypomniało mi się.-No i ja też umiem. Możesz mnie czegoś nauczyć?-poprosiłam.

Mojej młodszej siostrze pomysł bardzo się spodobał i po chwili już pokazywała mi, jak zamienić się w zwierzęta, jak wyczarować jakąś istotę, jak zmienić wygląd swojego otoczenia lub samej siebie.. no i tak dalej. To było wspaniałe. Zawsze myślałam, że czarowania nie ma, a nawet gdyby było to straszliwie trudne. A tu co? Jednym mrugnięciem mogłam zrobić wszystko. Zmienić cały świat. Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Gdy kiedyś przechodziłam obok jakiejś szkoły, zobaczyłam tam biednego, małego chłopczyka bitego przez swojego tatę. Ojciec nie wyglądał za dobrze, był to raczej jakiś pijak, który nie pozwalał dzieciom na naukę, a bił je za słabe oceny. Postanowiłam to zmienić.

Poszłam do tej szkoły, choć początkowo nie mogłam jej znaleźć bez użycia magii. Poczekałam chwilę, a raczej godzinę może dwie, w kazdym razie leciutko zmieniłam czas i co godzinę patrzyłam, czy chłopak nie wychodzi. O 13:35 otworzyły się drzwi szkoły i zaczęły wybiegać z nich tłumy dzieci. Nie mogłam tak szybko złapać wzrokiem chłopczyka, więc zatrzymałam czas. Obejrzalam kazde dziecko, w szkole i na zewnątrz. Już miałam odejść zmienić czas, gdy w szatni ujrzałam smutnego chłopaka. Nie wiem, jakim sposobem przedtem go nie widziałam. W każdym razie to był on. Klasnęłam w dłonie z myślą o czasie i uczniowie znów zaczęli wesoło krzyczeć.

Przypomniały mi się moje lata nauki. Byłam dokładnie taka sama jak ta dziewczynka, która przed chwilą wybiegła. I jak ta, która dopiero przebiera buty. Byłam normalna i w życiu bym nie pomyślała, że kiedyś będę mogła czynić takie cuda. Uklęknęłam przy chłopaku:

-Jak masz na imię?-spytałam grzecznie.

Chłopczyk podniósł przerażone oczy:

-Robin. Czy pani jest z opieki społecznej? Bo jeżeli tak to radzę odejść, mój tata tylko się wtedy denerwuje.-znów spuścił wzrok. Zrobiło mi się straszliwie przykro. Pogłaskałam go po rudawej czuprynie.

-Co jest twoim marzeniem?

-Być mądrym i mieć dużo wiedzy, tak żeby On już nie był zły.-popatrzył na siniaka na ręce.-Mój ojciec nie zawsze był taki  zły.-zaczął bronić członka swej rodziny.

-Wiem.-uspokoiłam go. Zamknęłam na chwilę oczy i zapytałam.- Wiesz co to chemia?

-W podstawówce tego nie bierzemy, ale wiem doskonale.  Chemia to nauka  zajmująca się prawami, według których atomy  łączą się w trwałe struktury powiązane wiązaniami chemicznymi  zwane związkami chemicznymi oraz przemianami jednych związków w drugie na drodze reakcji chemicznych.-zakrył usta dłonią. Byłam pewna, że nie wiedział co się z nim dzieje, więc zdziwiłam się gdy oznajmił.-Dziękuję, dobra wróżko. Nie wiem, jak to zrobilaś, ale jestem ci bardzo wdzięczny. Bo przecież ja jeszcze przed chwilą nie umiałem tabliczki mnożenia, a teraz..-w tamtej chwili chyba zaczął w głowie liczyć dla własnej zabawy. Wyszłam cichutko ze szkoły, jakby mnie tam nie było. Robin w dorosłości na pewno został geniuszem i wynalazcą. Dałam mu chyba za dużo wiedzy. Ale to dobrze, w wieku 13 lat powinien już wiedzieć, jak odejść najprościej od ojca, a teraz wyglądał na 9, może 10. Przestraszyłam się, czy ten mężczyzna nie będzie go lał za mądrość, ale wtedy rudawy mały człowiek powinien sobie poradzić.

Potem powiedziałam do Nao, która cały czas za mną chodziła i obserwowała moje poczynania:

-Ciocia Jane opowiadała mi o starym człowieku cierpiącym na podagrę. Mieszka on.. no właśnie, nie wiem, gdzie. Ale znajdziemy go, co?-byłam okropnie szczęśliwa, że będę mogła pomóc i jemu. Oczywiście błyskawicznie odszukałyśmy człowieka. Siedział on na fotelu, a chorą nogę trzymał na małym stołeczku. Ciężko wzdychał i, chcąc zapomnieć o bólu, czytał książkę. Moja współlokatorka mówiła, że jest on bardzo samotny, jego żona zmarła dawno temu i nie mieli dzieci.

Uśmiechnęłam się tylko, gdy człowiek nagle wstał z fotela i zaczął biegać jak dziecko. Pomogłam wtedy dopiero drugiej osobie. Następna była żebraczka, którą spotkałam na drodze. Wystawiała do nas kościste ręce i błagała o coś do jedzenie czy picia. Ofiarowałam jej cały stół jedzenie i pełno pieniędzy na dom.

Kolejny był piekarz, któremu także nie powodziło się najlepiej. Powodem jego smutku było to, że bardzo lubił towarzystwo, ale jego twarz była przerażająca. Każdy by pomyślał, ze on chce kogoś pobić. Ale nie ja. Wyczytałam mu z myśli jego marzenia. Wtedy „nagle” przyszła mu myśl, żeby się uśmiechać i kupić sobie słodkiego pieska, który ułagodzilby wygląd swego pana.. Wiele wtedy ie pomogłam, bo pewnie kiedyś by do tego doszedł, ale zrobiłam chociaż tyle.

Przez następną godzinę umierający ludzie zostali wyleczeni, wszystkie opuszczone zwierzęta uzyskały właścicieli, biedacy dostali pieniądze i każdy znalazł chcianą pracę. Wszyscy byli radośni,  a ja i siostra bawiłyśmy się doskonale.

Potem poszłyśmy cieszyć się w barze. Kupiłyśmy sobie pepsi, a moja mała siostrzyczka zaczęła popisywac się tym, że wie, do czego słuzy rureczka, jak się pije i co jest jednym z lepszych dań. Ku jej zdziwieniu, nie byłam pod wrażeniem. Przecież obserwowały mnie tak długo, że na pewno to wiedziała. Gdy rozmawiałyśmy, zadzwonil do mnie Inese. Chciał się spotkać. Postanowiłam pokazać mu swoją siostrę, ale jako kogoś innego. Powiedziałam mu, gdzie jestem. Obiecał, że jak najszybciej przyjedzie.

Gdy wszedł do baru, pomachałam mu. Uścisnął mnie lekko na powitanie, a wtedy zaczęłam moje kłamstwo:

-To moja kuzynka, Nao-chan. Ma 14 lat i akurat przyjechala tu na wakacje. Spotkałam ją na plazy.-wyjaśniłam. W sumie skłamałam tylko z tą kuzynką, ale przecież zacząłby się dopytywać, skąd wzięłam siostrę.

Dziewczynka pokazała swoją słodkość i mój przystojniak bardzo ją polubił. W końcu skończyło się na tym, że kupili sobie frytki i założyli się, kto zje w minutę najwięcej. Wygrała Nao, nawet nie mówię w jaki sposób, bo chyba każdy wie, że jak się umie czarować to trzeba to wykorzystywać. Gdzieś tak pomiędzy 16:00, a 17:00 przypomniałam Nao, że musi wracać do domu. Odwieźliśmy ją na jakąś dzielnicę, żeby się nie wydało, że ona mieszka Bóg wie, gdzie. Na szczęście ta ulica nie należała juz do mojego chłopaka, bo jeszcze by powiedział, że to niemożliwe.

Następnie pojechalismy do domu mojej ciotki i przy lemoniadzie zaczęliśmy rozmawiać. Jane przynosiła nam nieskończoną ilość jedzenie. To jakieś ciasteczka, sałatka i koszyk z owocami. W końcu powiedziałam jej, ze nie jesteśmy głodni, ale moze zostać, jezeli chce. Przystała na tą propozycję bardzo chętnie i, jak to miała w zwyczaju, zaczęła zadawać potok pytań. Poczułam, ze jeszcze chwila, a Inese zdardzi swoje nazwisko i okaże się,  że ciotka go zna, gdy nagle ktoś do niego zadzwonił i mój ukochany wrócił do domu.

Ten dzień byl jednym z moich ulubionych. Gdy szłam do łóżka, w domu bylo bardzo cicho. Jane już spała, a wszystkie urządzenia były wyłączone. Prawie w ogóle nie zdziwiłam się, gdy w moim pokoju spotkałam moje siostry.

-Zgadzam się.-powiedziała Kotomi, po czym cała trójka zniknęła, a ja, usmiechnięta, poszłam spać.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nagle weszła we mnie pokusa zrobienia Inese w jakiegoś wampira, czy coś i żeby nagle wszystko stało się zakazaną milością. Ale w ten sposób doszłoby mi jakieś 5 chapterów, potem jeszcze coś bym wymyśliła i by było już 30. A mnie się już duchy znudziły, wolę zacząć nowe opowiadanie <błysk w oku>.

Nie wiem, czy w mieście mojej Ritsu jest plaża, ale nie zwracam uwagi na miejsce spotkania sióstr. Ważne są pytania, a raczej odpowiedzi.

Ukradłam pomysł z Małej Księżniczki, Małego Lorda, Toradory i Ourana. Zauważyliście może? Np. straszna twarz piekarza była z Toradory, a podagra z Małego Lorda. ^^ Za to definicję chemii wzięłam z wikipedii.

Advertisements

2 komentarze

Filed under Duchy Mają Uczucia - Kimochi wa Seirei ni Aru

2 responses to “Duchy mają Uczucia – Rozdział 9.

  1. Alex

    No to narozrabiała. Przynajmniej moim zdaniem te jej dobre uczynki były czymś, czego raczej nie powinna robić. Znaczy pomóc mogła, ale tylko troszkę, odrobinkę, a nie od razu dziesięciolatkowi inteligencję profesora i żebraczce bogactwo. Ale Nao-chan jest słodka, za każdym razem, kiedy o niej wspominasz, lubię ją coraz bardziej. I z tego właśnie powodu cieszę się, że Ritsu będzie mogła być teraz z siostrami. Ciekawa jestem tylko, jak wytłumaczy wszystko Inese. Heh, nie mogę się doczekać olejnego rozdziału. Mam nadzieję, że nie będę musiała zbyt długo na niego czekać 😉
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  2. No, faktycznie magia nie jest taka trudna, jak widać. Dziewczyna pomogła masie ludzi w tak krótkim czasie. W sumie to dobrze, nawet świetnie, ale też mi się wydaje, że troszkę narozrabiała. Czy nie wynikną jakieś konsekwencje?
    Hmm, no i ciekawe, jak to będzie z Inese… Jak to wszystko przyjmie… I czy się zgodzi?
    No, to ja czekam na kolejną notkę, ponieważ jestem ciekawa, jak to się potoczy. ^ ^

    Pozdrawiam : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s