Cheza w Krainie Baśni – Rozdział 6.

bez tytułu

Hm.. pomyślałam sobie, ile chcę tu jeszcze napisac no i zamknę to w jednym rozdziale xD Tak więc, przy następnym razie pożegnamy się z Chezą, Corll’em, królestwem, Kukaiem, rodzicami i całą resztą.

Mam już kilka notek do przodu, ale jakoś tak nie chce mi się ich dodawać. Chociaż mam ku temu pewne powody.. Ale czyż nie lepiej, żebyście nie wiedzieli smutnych rzeczy?

Serdecznie dziękuję Alex, która dała mi pomysł na cały rozdział, mam nadzieję, że dalej pamięta tą rozmowę, choć było to dość dawno temu 😉

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

-Czy to możliwe, że kocham Corll’a?-szeptałam w myślach, w moim nowym śnie. Tym razem spacerowałam z blondynem po Chelandii. „Czy ja naprawdę..?” myślałam. I nagle chłopak zatrzymał się. Zaczął przybliżać się do moich ust. Zamknął oczy. Już miałam zrobić to samo, gdy… Gdy ktoś nam przerwał. Ale nie zobaczyłam twarzy tej osoby.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

O poranku nie działo się nic szczególnego. Jak zwykle się pożywiłam i włożyłam na siebie materiały chroniące mnie przed zimnem. Dopiero po południu spotkałam blondyna. Nagle zamarzyłam sobie zobaczyć, czy ktoś zauważył moją nieobecność.

Powiedziałam to mojemu przyjecielowi, a on szybko poszedł ze mną do pewnej komnaty. Była tam starsza pani, ubrana w jakąś jasną szatę z kapturem. Ubiór ozdobiony był naszytymi wzorami kolorowych kwiatów. Włosy miała siwe. Wyglądała na miłą, ale zmęczoną już osobę.

-Filameno, musimy zajrzeć do zwierciadła.-szybko wyjaśnił chłopak. Kobieta z uśmiechem wyjęła jakieś lustro. Później wyjaśniono mi, że kobieta jest niema, przez to nie odpowiedziała.

Podeszłam do lustra, które On położył na kamiennym stole.  Na początku nic, prócz nas, nie było widać. Ale po chwili pojawiły się jakieś niewyraźne kształty.

-Ale czad!-podskoczyłam z podziwu. Corll popatrzył się na mnie z niezrozumieniem.-To wyraz mojej radości.-wyjaśniłam.

W końcu zobaczyłam mój dom. Mama wyglądała, jakby płakała całą noc. Potem przenieśliśmy się do auta mojego taty. Jeźdźił, rozglądając się na wszystkie strony. Wreszcie zobaczyłam Kukaia. Ze łzami w oczach jechał swoim autem. „Zaraz, łzy?!” pomyślałam „Płacze?!”. Nie chciałam, by tak się stało. Nie wiedziałam, że chłopak będzie płakał z takiego powodu.Przeze mnie.

-Czy on mógłby przenieść się do tego świata?-spytałam cicho. Prawie szeptem.

-Nie.-odparł blondyn.-Nie może, Cheza. Po co Ci on? Ostatnio nie byłaś zadowolona z jego powodu, więc tym bardziej teraz nie powinien ci być potrzebny. Chodźmy już lepiej.-ze złością złapał mnie za rękę i wyszedł ze mną z komnaty. Czy on był zazdrosny?

W połowie drogi do mojego pokoju zatrzymałam nas szarpnięciem. Powiedziałam, że chcę poznać moich ludzi. Nie wiedziałam, jak to powiedzieć. Podwładni? W każdym razie wyszliśmy na dwór, na wieś.

Nie obeszło się bez kilku rycerzyków, gdyby okazało się, że ktoś mnie nie lubi, a raczej bardziej chce zabić. Gdy ludzie zobaczyli mnie, a raczej koronę, od razu padli na kolana.

-Widzisz, ile z nich ukradkiem podnosi głowę?-spytał, a raczej stwierdził Corll.-Jesteś dla nich piękną księżniczką, widzą w tobie twoją babcię. Możesz sobie któregoś wybrać na rycerza.

Pokiwałam głową z zaprzeczeniem. Za takie rzeczy wezmę się kiedy indziej. Ale zakochani we mnie? Więc aż tak wielu ludziom się podobam?

-Cieszę się, że mogę być waszą królową.-powiedziałam głośno. Miałam nadzieję, że każdy mnie uslyszał. Potem wróciliśmy do zamku. Obiecałam sobie, że jeszcze kiedy indziej pójdę do tych ludzi. Chciałam ich lepiej poznać, ale dziś mieliśmy spotkanie przy stole.

-Nasi żołnierze są wyszkoleni, jest nas dużo…-i tak dalej paplali sobie. Niby interesowala mnie wojna w naszym kraju, ale nie walka. Miałam nadzieję dojść do porozumienia z wrogiem. Gdy opowiedziałam to innym z początku wątpili, ale to ja rządziłam i musieli zabrać mnie do tych innych.

Ich osada była wprost ohydna. Smoki, wampriry, czarownice, orki i przekształcone stwory. Jedynie ich król wyglądał jak czlowiek. Nie ma co opowiadać na temat naszej rozmowy. Człowiek był zdziwiony, że do nich przyszłam. Myślał, że to już walka. Ale ja go uspokoiłam i przekonałam, że jesteśmy w dobrych zamiarach.

-Nie chcemy walki-wyjaśniłam z uśmiechem, ale On prychnął. Zaczęłam mówić, że wojna nie ma sensu. I nic by to nie dało, gdyby nie to, że nagle znikąd wyszedł jego syn i, widząc mnie, powiedział do swego ojca:

-Jeśli ona zostanie moją żoną, chcę abyś przerwał walkę.-a mnie aż zaparło dech w piersiach. Ja bym się miała żenić? Wszyscy na mnie patrzyli, a najbardziej blondyn stojący obok mnie. Szeptał „nie”. Mimo tego zgodziłam się. Corllondi odwrócił ode mnie wzrok, jakby z obrzydzeniem. Ale w królewicza wpadła taka radość, że odrazu do mnie podszedł i powiedział do ojca, że chce poślubić mnie pojutrze lub nawet już jutro. Poprosiłam, aby dał mi wrócić dziś do zamku, a że jutro przyjdę znów i ustalimy wszystko.

Gdy wróciliśmy, było już późno, więc od razu poszłam do mojego loża, jak to nazwały moje służące-nimfy. Ale nie mogłam zasnąć, chociaż byłam taka zmęczona. To przez ten ślub. Nigdy mi nie zależało na tym, czy kiedyś zostanę starą panną. Mogłam też się ożenić, gdyby ktoś chciał. Byłam pewna, że się nie zakocham. Zawsze byłam obojętna. Ale teraz miałam chęć do bycia z kimś innym. Z moimi przyjaciółmi – Corrlondi’m, podwładnymi, całym królestwem, a nawet.. Kukai’em.

Z myślą o nim pognałam do komnaty Filameny. Na szczęście kobieta jeszcze nie spała.

-Wiedziałam, że tu przyjdziesz.-powiedziała. Zdziwiłam się, przecież była niema! Ale także dziwna.-Już się przygotowałam. Chcesz tego chłopaka, prawda?

Tak, chciałam Kukaia mieć jako kogoś. Może jakiś doradca? Tylko po co ciągnąć go tutaj?

-A czy dałabym radę z nim porozmawiać?-spytałam, a starsza pani spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

-Tak.. Czy mogłaby pani poczekać chwilę, wielmożna?-spytała. Zgodziłam się, a po chwili przygotowała wywar i wylała go na lustro. Płyn wyparował. Staruszka skinęła głową jakby do siebie, a jakby do mnie.

Podeszłam do zwierciadła, w którym widać było chłopaka i zaczęłam mówić:

-Kukai, widzę cię. To ja, Cheza. Mam pytanie, czy chciałbyś przenieść się do innego, pięknego świata? Ale musiałbys pozegnać się ze wszystkimi. Z rodziną i przyjaciółmi. Pomyśl nad tym. Jeśli jesteś na tak, skiń głową, jeśli nie – pokiwaj na boki, sam wiesz jak. A jeśli chcesz się zastanowić, zamknij oczy.-podałam instrukcje bez namysłu. Chłopak oczywiście skinął.

Wtedy czarodziejka rzuciła proszkiem na zwierciadło i w podłodze obok mnie pojawiła się przezroczysta dziura. Z niej wyszedł Kukai.

-Witaj, przyjacielu.-przywitałam go jak księżniczka, ze skinieniem głowy i ukłonem.

-Hejka, Cheza.

~~~~~~~~

Reklamy

2 Komentarze

Filed under Cheza W Krainie Baśni - Cheza wa Monogatari no Riku ni, StoRy

2 responses to “Cheza w Krainie Baśni – Rozdział 6.

  1. Alex

    „Heyka Cheza” – ta kwestia podobała mi się najbardziej. Takie swojskie podejście do ważnych spraw. Ale ogólnie cały rozdział bardzo mi się podobał. To jak bez zastanowienia zgodziła się na ślub… było jakieś dziwne, ale mimo wszystko chyba mi się podobało. Nie wiem czemu, ale bardzo znielubiłam Corliego. Jego zachowanie wydało mi się w jakimś sensie trochę nie w porządku. Chcesz już kończyć? Trochę szybko. Zaczęłaś pisać to opko jakoś ze 3 miesiące temu, a skończysz je szybciej niż ja swoje, które pisałam ponad 1,5 roku. Niezła jesteś. Ale w sumie akurat ta historia mnie zaciekawiła i mogłabyś pociągnąć ją dłużej. Dodać jakieś zabawne spięcia między Corlim i Kukaiem na przykład. Może jeszcze zmienisz zdanie do kolejnego rozdziału.
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  2. No tak, ja dopiero zaczęłam czytać, a Ty już masz zamiar kończyć opowiadanie… A fajnie byłoby dowiedzieć się, jak sobie radzi Cheza jako księżniczka… To wszystko strasznie szybko się stało… No, ale to Twoja decyzja… : )
    No i jestem strasznie ciekawa, co będzie z tym ślubem i jak Corll zareaguje na przybycie Kukai…

    Pozdrawiam : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s