Duchy mają Uczucia – Rozdział 10. (FINAL) + dodatek

Jeej, kiedy ostatnio było opko? Dokładnie 26.11, prawie miesiąc temu o.o I ja się dziwiłam, że tęsknię za pisaniem! Troszkę mnie to bawi, że Alex niedawno zakończyła swoje opowiadanie „Między ziemią, a niebem” i kilka dni później ja zrobiłam to samo z DmU.

Bardzo miło było mi z wami, czytającymi 🙂 Nigdy nie zapomnę moich krytyczek (Shouri dość szybko się wycofała, ale załatwiła wszystko w tym czasie i dała mi lekcje pisania), chociaż nie ma czego zapominać, bo opka piszę dalej, ale, mam nadzieję, poprawiłam się i nie będzie tyle przy mnie cierpienia xD A raczej krzyw przy czytaniu.

Zrobię jeszcze taki nietypowy dodatek. Chyba tego nie mówiłam, ale… Ok, to dam na sam dół. Jeśli ktoś chce to niech sobie zjedzie myszką, a jeśli nie to dopiero deser po przeczytaniu 🙂 Poza tym odkryłam to, że nie slucham mocniejszej muzyki typu KoRn, Metalica lub Frontside tylko i wyłącznie z tego powodu, że robi już to brat xD Bo tak to strasznie podoba mi się np. Three Days Grace. Zwłaszcza piosenka „On My Own„, bo wokalista tak fajnie śpiewa właśnie te trzy słowa (występują one w tekście, rzecz jasna) ^^

Kurcze no, kto to przeczytał to Gratz, a teraz ostatki sił na rozdział.

~~~~~~~~~~~~~~

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Zakrwawione ciało łapię w swe skrzydła. Nie widzę twarzy tego człowieka. Krew strużkami zsuwa się po mych skrzydłach, zostawiając po sobie ślady.. troszkę nasunęło się na wstążkę zabarwiając błękit.. z jednego strumienia czerwonej cieczy robi się więcej. Krople opadają w nicość. Próbuję wzlecieć, ale On jest za ciężki. Człowiek jest za ciężki, ale duch nie byłby…

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Obudzilam się z mojego snu i złapałam trzy krótkie oddechy. Automatycznie wstałam z łózka i mocno zamknęłam oczy. Co to u licha miało być? Od dawna już tak nie przeraziłam się po śnie.. Złapałam komórkę, źródło mojej udręki, bo budzik nie daje sobie ze mną rady i zawsze zasypiam z powrotem, i z przerażeniem zobaczyłam, że jest już zdecydowanie za późno. Złapalam czarną sukienkę i białą bluzkę. Poszłam do łazienki, choć zwykle przed poranną toaletą kilka minut krzątam sie po domu. Umyłam wlosy, wysuszyłam je, potem zęby, twarz, żel do skóry, trochę pudru, złapałam maskarę i podkręciłam rzęsy. Miałam ochotę dać jeszcze więcej kosmetyków, ale czas mnie ograniczał. Ubrałam bluzkę, a potem na nią sukienkę. Nie pasowały mi te smutne kolory, więc jeszcze zawiązałam niebieską wstążkę w okolicy dekoltu.

Wbiegłam do kuchni.

-Ciociu, muszę iść do Inese’a.-poinformowałam i szybko wybiegłam z domu. Rzecz jasna chłopak czekał już w samochodzie. Uśmiechnęłam się na samą myśl o tym, co chcę mu powiedzieć. Weszłam do auta. Zaczęliśmy rozmawiać tak jak zwykle, nie dawałam po sobie poznać żadnych objawów radości póki nie dojechaliśmy na miejsce, czyli do bardzo luksusowej restauracji, którą oczywiście nie ja wybrałam. No cóż, to miał być ważny moment, więc raz mogłam sobie-nam pozwolić.

Weszliśmy do środka, usiedliśmy przy najlepszym stole i już chciałam zacząć „Dobrą Nowinę”, gdy Inese kogoś zobaczył. Najdokładniej, czego dowiedziałam się za pomocą magii, swojego ojca – a raczej przybranego ojca – pijącego alkohol wśród panienek, które były „chytre” na ubrania. Śmiali się, mężczyzna trzymał ręce na nogach kobiet (a raczej zaraz-zaraz obok TEGO miejsca) i nawet dziecko poznałoby, że facet jest strasznie pijany. Mój ukochany zmarszczył czoło. Tak bardzo się zdenerwował, że jego ręka zaczęła drgać. Zlapalam ową dłoń i popatrzyłam mu ze zrozumieniem w oczy.

-Ritsu, przepraszam, że musisz patrzeć. Nigdy mu tego nie wybaczę.-puścił moją dloń i podszedł do stołu ojca. Sądziłam, że będzie chciał się wykrzyczeć lub odciągnąć mężczyznę od kobiet, ale jednak nie. Rzucił stołem. Po szklankach, butelkach, flakonach i talerzach został tylko głośny brzdęk. Trwał on ułamek sekundy, ale ja zdążyłam, znów dzięki magii, zjawić się zaraz przy boku Inese. Na tyle blisko, aby móc go wspierać, ale na tyle daleko, żeby czuł przestrzeń, bez uciskania.

-Inese, co tu robisz?-ostro, ale niewyraźnie spytał facet. Kiedy zobaczyłam go z bliska i usłyszałam jego głos też strasznie się wściekłam. A co dopiero musiał czuć mój chłopak.. Ja widziałam tylko faceta nic dla mnie niewartego, ale dla niego był to ktoś, kto go wychowywał. Żył z tą osobą pod jednym dachem, miał być z niego dumny i się za niego wstydzić. Ale z czego być dumnym? Z pieniędzy?-Jeszcze panienkę sobie przyprowadziłes? Mądrze, ale nie narób nam bachorów.

Wtedy nie wytrzymał. Zresztą nie dziwię się, pewnie też zrobiłabym coś głupiego. Rzucił się na ojca i podniósł go za koszulę.

-Nie-mów-tak-o-Ritsu, cioto!-uderzył go pięścią w twarz. Wtedy rozjaśniły mi się oczy. Jemu nie chodziło tu o samo zachowanie mężczyzny. Pewnie przyzwyczaił się. Nie spodobało mu się to, że ja to widziałam. Normalnie nie zareagowałby tak. Miałam mętlik w głowie: zatrzymać go, czy nie? Z jednej strony nie powinien się bić, ale z drugiej chyba chciał rozładować emocje, w czym nie powinnam przeszkadzać.

Jednak nie zdążyłam przemyśleć sprawy. Jednak sekunda i było za późno. Ojciec wstał, szczeknął coś w stylu „Jak śmiesz, obdartusie” i mocno zamachnął się na syna. Ten nie miał dość siły, aby wytrzymać atak i padł na ziemię. Do oczu cisnęły mi się łzy. Byłam świadoma tego, że strasznie go to zabolało, więc rzuciłam się mu na ratunek. Zaczęłam szlochać, tulić go, mówić. Inese przeżyłby gdyby nie to, że człowiek jeszcze raz go kopnął. Naprawdę mocno, oczy ofiary rozszerzyły się przy zadanym ciosie. Zaczęłam krzyczeć, wstałam i szarpałam faceta.

-Jak pan mógł??!!–walnęłam go „z liścia”. Powoli dochodziłam do wniosku, że to i tak wydarzyłoby się. Jeśli nie dziś to jutro. Moja obeność przy tym zdarzeniu była czystym przypadek. Ale czy na pewno? Przestałam bić faceta i znów padłam ku Ineseowi. „Może to ja mam go uratować?” pomyślałam. Krwawił coraz bardziej. Sen się zichcił. Nagle na mych ramionach zjawiły się skrzydła. Przestrzeń zniknęła, pojawiła się nicość. Zostaliśmy tylko my. Inese spadał, był nieokreślonie dalej ode mnie. Złapałam go, ale był za ciężki, spadałam razem z nim. Krew moczyła moje białe skrzydła.

Powoli dochodziła do mnie świadomość, że jedynym rozwiązaniem jest zamienienie go w coś innego. Tak, w ducha. Wiedziałam, że mogę to bez problemu uczynić, ale czy chciałam? Wydawał mi się coraz cięższy… Przytuliłam go mocno i powoli zaczęłam szeptać te myśli.

-Niech ten człowiek, będący na mych rękach, stanie się… duchem..-przeszedł mnie ból. „Czy tak powinno być?” pomyślałam. Nie, wcale nie chodzilo mi o to dziwne mrowienie, które poczułam. Myślałam o tym, czy należało zmieniać go w taką postać. Nie był to, co prawda, potwór czy jakiś wampir, jak ze książki „Twilight”*, ale też tym samym zamieniałam go w coś, czego dotąd nie znał.

Przeniosłam nas do moich sióstr.

-Tak chyba nawet dla nas lepiej, prawda?-pocieszałam siebie. „Ale ze mnie egoistka” pomyślałam. Inese stracił życie, która dotąd wiódł, a ja myślałam swoich przyjemnościach. Dziewczyny chciały się odezwać, ale chłopak obudził się.

-Ritsu, wiedziałem o tym.-uśmiechnął się lekko.-Gdy zostawiałem ciebie i Nao-chan usłyszałem jedno cichutkie zdanie.. „Co możemy zrobić jeszcze jako duchy?”.

Dlatego on nic nie mówił.

-Mam jedną prośbę.. -zrobił szyderczą minkę.-Pocałuj mnie.

…pochyliłam się nad jego ustami i spróbowałam ich smaku…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*Stephenie Meyer, Twilight – powieść o romansie między wampirem, a zwykłą śmiertelniczką.

____________________________

Krótkie przemyślenie: nie chciałam pisać o Jane i całej reszcie, bo dla mnie miłość najważniejsza i tamte rzeczy wydawały się niepotrzebne 🙂

HISTORIA DMU

(dodatek specjalny)

Pewnego dnia, kiedy nocowałam u Kae_chan, ona na chwilę gdzieś wyszła. Albo nie, mogło to być wtedy, kiedy czekalyśmy do północy na zmianę czasową… E tam, czas nieokreślony. W każdym razie była to jesień 2008, na pewno. Wyjęłam z mojej półeczki notes&długopis i zaczęłam pisać jakieś bzdety, które wkrótce zamieniły się w opowiadanie. Piewsza jego nazwa to „Uczucia Duchów”, której nie zapisalam na pierwszej stronie. Najśmieszniejsze jest to, że nawet do niedawna nie wiedziałam, że na blogu pokręciłam nazwę. Prawowita to „Duchy mogą mieć Uczucia”. Wiele to nie zmienia, ale w każdym razie rozbawiło mnie to. Story napisane w notesiku jest dość bardzo inne. Pamiętam, gdy mówilam „to będzie powieść świata, jak Kolendra„‚. W skrócie to było coś takiego: Gabriella przyjeżdża do ciotki, bo jej rodzice rozwiedli się, spotyka tam chłopaka Rafa, który podwozi jedzenie jej starej ciotce, zakochuje się w nim, ale już trzeciego dnia ona ginie w wypadku. Jako duch dalej żyje, ale innym ciałem. Chodzi do jednej klasy z Rafem i jest jego dziewczyną. Pewnego dnia idą razem do baru, gdzie ten umiera, bijąc się. Dziewczyna zostaje wysłana do Rady Śmierci, gdzie okazuje się, że chłopaka można uratować. Trzeba tylko zostać jego Aniołem Stróżem i znaleźć jedno jego wspomnienie (bo Raf staje się duchem i wchodzi w inne ciało). Gabriella godzi się na tą propozycję-kropka. Tak kończy się pierwsza część, a na ostatniej stronie napisałam zapowiedź drugiej, „Odnaleźć wspomnienia”. W niej miało być szukanie i odnalezienie wspomnień Rafa, a przy okazji Gabrielli, ich rozdarte uczucia + happy end, gdzie znów są zwykłymi ludźmi, a nawet wracają do swoich ciał. „Miało”, ale nie ma i raczej tego nie napiszę : P Bo: 1. DmU ostatecznie dostało inną fabułę, 2.Nie chce mi się. Więcej info chyba nie mam 🙂 Jeszcze zamieszczę jedną fotkę z notesu XD

Pismo brzydkie, bo spisywałam jadąc autem, pociągiem lub trzymając notesik na dłoni. Zwykle nie mam takiego pisma.

SAYONARA, KIMOCHI WA SEIREI NI ARU! (tłumaczenie tytułu na jap. by Alex)

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Duchy Mają Uczucia - Kimochi wa Seirei ni Aru, StoRy

3 responses to “Duchy mają Uczucia – Rozdział 10. (FINAL) + dodatek

  1. Alex

    Zakończenie bardzo mi się podobało, zwłaszcza ten opis z aniołem. Był niesamowity. Scenka bójki z własnym ojcem była dosyć podkolorowana, ale jestem w stanie Ci to wybaczyć (za tego anioła ;)) Ale przynajmniej dzięki temu Inese został duchem, więc w sumie taki happy end, chociaż pewnie nie dla wszystkich, ale dla głównej bohaterki tak. No i… to by było tyle do rozdziału.
    Co zaś się tyczy całego opowiadania, to zaczynałaś dosyć kiepsko, ale z każdym rozdziałem coraz wyraźniej było widać poprawę. Na tym opowiadaniu wyrobiłaś sobie swój styl, przynajmniej mnie się tak wydaje. W którymś rozdziale potrafiłaś już nawet nakłonić mnie do tego, żebym polubiła główną bohaterkę, a to wcale proste nie jest. Trochę szkoda mi, że już kończysz i że drugiej części nie będzie. Mam nadzieję, że niedługo napiszesz coś nowego, tak samo dobrego jak to opko.
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  2. kaeiko

    Rozdział cudowny.. Na prawdę, bardzo mi się spodobał. Mmm.. 😉

    Co do dadatku xD
    O, pamiętam to. Aikee, ciągle tylko mówiłaś ‚To będzie bestseller’ . ;P
    Gabriella —-> tu posłużył Ci mój słownik z ang. imionami xD
    Ten Twój bestseller czytałam chyba z 5 razy w jedną noc o_O ^^

    Podsumowując, ja też mam nadzieję, że napiszesz nowy bestseller’ek ;D
    I to szybko! Dlaczego skończyłaś tylko na 10 rozdziałach? Po Tobie spodziewałam się przynajmniej 15 xD
    No, ale co tam. Szybko pisz nowe opko!

    Pozdrawiam ;**
    Kae_chan

  3. No no no ^^ miło mi, że choć nie byłam od początku tego opowiadania, mogłam podziwiać jego koniec. I to calkiem, całkiem niezły. ^^
    Nie spodziewałabym się czegoś takiego, poważnie. Dość dramatyczna ta końcówka. I to szczególnie wtedy, gdy Inese spotkła ojca i wynikła ta bójka… I to chyba naprawdę brutalna, skoro ojciec aż go zabił… No cóż, ale dobrze, że trafił tam gdzie trafił, stał się duchem i jest razem z Ritsu. ^^ Lubi takie happy endy.
    Oby takich więcej w Twoich opowiadaniach. Mam nadzieję, że niedługo zaczniesz już coś nowego? ^^ Liczę na to 😀

    Pozdrawiam bardzo serdeczenie ;)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s