Cheza w Krainie Baśni – Rozdział 7. (FINAL)

Ten nagłóweczek /\ podoba mi się najbardziej ze wszystkich dotychczasowych. Nawet za dużo nie musiałam się z nim bawić, ale to chyba obecność tego pocałunku tak na mnie działa 🙂 Jee, ostatnio.. tzn. w tym tygodniu nie siedziałam na kompie więcej niż 10 minut. To gdzieś pojechałam, to się uczyłam, a potem był zajęty… Dziś też nie zastalibyście mnie i notki, gdyby nie to, że pani zapomniała o teście, a do jutro nie da rady go ułozyć *hihihi* xD Jestem prze-szczęśliwa.

Dodatków żadnych nie dostaniecie, bo CwKB wymyśliłam pod wpływem impulsu i po prostu zaczęłam pisać szkic. Nic ciekawego. To opko było takie dość inne. Pisanie zaczęłam we współczesnym świecie, a potem powoli przenosiłam bohaterów do innej (tzn. niepowoli..), nieznanej im wcześniej, Krainy. Nie będę się rozpisywać, bo o czym? Po prostu zakończę to jak trzeba.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Więc gdzie jesteśmy?-szybko zadał pytanie chłopak i jak gdyby nigdy nic rozglądnął się po komnacie.

-To mój zamek, Kukaiu.-starałam się dalej stosować królewski ton. Niestety, czarnowłosy nawet nie próbował mi tego ułatwić.

-Odjazd! Wiedziałem, że nie porzuciłabyś nas.-z wymalowanym na twarzy uśmiechem podszedł do mnie szybkim krokiem i lekko przytulił mnie do siebie. A ja, głupia, pozwoliłam mu na to. Mrugnęłam do czarodziejki, odsunęłam od siebie chłopaka i wyciągnęłam go z pomieszczenia. Szliśmy dość szybko, przy czym cały czas mówiłam:

-Jakiś dziwaczny wir wsiąknął mnie do tego miejsca, gdzie żyją wróżki, nimfy i kto wie, czy nie dinozaury. Potem oznajmiono mi, że jestem księżniczką, a dokładniej mówiąc – królową. Następnie dowiedziałam się, że moja kraina toczy wojnę z innym krajem. Chciałam temu zapobiec. A skończyła się ta „bajka” tak, że jutro biorę ślub z księciem-idiotą. Dalej chcesz zostać?-zakończyłam monolog i weszłam z nim do mojego pokoju.

-Tak!-roześmiał się swoim dźwięcznym głosem.-Cheza, tęskniłem za Tobą. Nawet jeśli nie odwzajemniasz mojego uczucia, ja cię kocham.-wyznał mi. Podeszłam do niego i mocno go objęłam. Mimo wszystko czułam się przy nim jeszcze bardziej jak w domu.

-Kukai, jesteś moim najlepszym przyjacielem, ale nie wiem, czy mogę dać ci szanse na coś więcej. Wiesz co, przygotuję ci jakieś miejsce do spania i jutro pomyślimy, co dalej.-znalazłam w szafie najpiękniejsze pościele, najmiększe poduszki i najcieplejsze kołdry. Rozłożyłam je na podłodze, ponieważ byłam co najmniej pewna, że nawet tam będzie mu najwygodniej na świecie dzięki temu posłaniu. Nie myliłam się. Po wymienieniu sobie nawzajem „dobranoc”, poszliśmy spać, a on zasnął o godzinę wcześniej ode mnie.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

W moim śnie zobaczyłam bardzo złego Corll’a.. Ale chwila, czy to był sen?

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Nie, to nie był sen. Corll naprawdę stał nad Kukaiem ze zdenerwowaną miną.

-Kto to jest?!-wykrzyczał czerwony na twarzy.

-Corllondi-użyłam jego pełnego imienia, żeby pokazać, jak bardzo psuje sobie naszą przyjaźń taką reakcją.-to jest mój przyjaciel, Kukai. Jest mi potrzebny, abym lepiej się poczuła. A ty nie masz nic do gadania.-ostatnie słowa prawie wywarczałam.-Wyjdź.

Chciał czy nie, wyszedł. Obudziłam czarnowłosego i spytałam, czy chciałby pójść ze mną na ślub. Oczywiście zgodził się. Chyba nie brał tych zaręczyn na poważnie. Służące wybrały dla mnie piękną, białą suknię. Moje długie włosy związały w kok, założyły diadem z welonem i na własny, dziwny sposób zaczerwieniły usta. Mój przyjaciel przyglądał się ich poczynaniom, jakby była jego narzeczoną. Myśląc o tym zdałam sobie sprawę, że chciałabym tego. Wyjść za Kukai’a… To dlatego ściągnęłam go tu! Zdałam sobie sprawę, co czuję do tego chłopaka. Ale było za późno. Po chwili jechaliśmy luksusową karetą na mój ślub.

Jakiś człowiek poprowadził mnie do księcia. Phi, jakiego księcia! Ten idiota uśmiechal się jakby został Miss Polonia 2010. Wszystko potoczyło się bardzo szybko do momentu przysięgi. Gdy przyszła moja kolej zaczęłam myśleć o Corllu i Kukaiu. Obaj byli dla mnie ważni, ale blondyn nie należał do mojego świata. Moje miejsce było na Ziemi. Zamknęłam oczy i krzyknęlam „NIE!”.

Automatycznie podbiegł do mnie Corll, ale to nie jego chciałam. Wyszeptałam do niego „przepraszam” i pobiegłam w poszukiwaniu czarnowłosego. Stał obok drzwi, cały roztrzęsiony. Rzuciłam się do niego i.. pocałowałam. Był to soczysty pocałunek, aż zapachniało wanilią, którą zawsze uwielbiałam. Oboje zamknęliśmy oczy.

-Jeśli już to zrobiłam.. mogę umrzeć.-rozpłakałam się.-Jak ja mogłam samą siebie okłamywać? Mówiłam, że nie mogę ci dać szansy na więcej, a sama sobie nie chciałam jej dać. Bo ja… kocham cię.-wtedy to on mnie pocałował.

-Chez, jeśli umrzemy to razem, dobrze?-poprosił, a ja przytaknęłam. Inaczej nie mogłam zakończyć swojego żywotu, nie bez niego. Potem wszystko się dziwnie potoczyło: zrozpaczony Corllondi rozłożył skrzydła i walczył wszystkimi siłami, znikąd pojawili się nasi rycerze i mieliśmy równe szanse na wygraną. Nagle dostałam wizji. Babcia mówiła, abym wykorzystała to, co mogę zrobić. Po tych wydarzeniach z  miejsca, gdzie znajdowało się moje serce, zaczęły wypływać promienie światła. Nie uwierzycie – wszystkie czarownice zamieniły się we wróżki, orki w krasnoludków, każde złe stworzenie zyskało inną, przyjemniejszą formę. Stało się dla mnie jasne, że złe stworzenia były kiedyś dobre, ale zapragnęły złych rzeczy i zmieniły się.

Co tu jeszcze dodać, żeby moja opowieść nie wydała wam się sztywna?(dop.autorka: to pisze dalej Cheza) Wchodząc w szczegóły to przeniosłam do Chellandi moich rodziców, ponieważ nie było już tam zła. Ożeniłam się z Kukai’em i nawet znalazłam miłą dziewczyną dla Corll’a. Z początku blondyn nie chciał jej, ale powoli doszło do wielkiej miłości. Po kilku latach spokojnego życia narodziłam ślicznego synka. Potem jeszcze dwie dziewczynki. Ja i mój mąż byliśmy z nich ogromnie szczęśliwi. A co się stało z Królem Złych i księciem? Nie wiadomo, przepadli gdzieś jeszcze na ślubie. Nikt nie wie, co się z nimi stało. Najważniejszą rzeczą jest to, że była z moim wybrankiem..

Na zawsze i na wieczność.

(wesoła muzyczka i…)

THE END

Advertisements

3 komentarze

Filed under Cheza W Krainie Baśni - Cheza wa Monogatari no Riku ni, StoRy

3 responses to “Cheza w Krainie Baśni – Rozdział 7. (FINAL)

  1. Michiko

    O nie, 7, a ja znowu nie czytałam od początku i jak zwykle nie wiem o co chodzi xO

  2. Alex

    Kompletnie nie wiem, od czego zacząć. Zakończyłaś to tak… po prostu za szybko. Za dużo akcji, za mało tekstu. Nim zdążyłam zarejestrować, że są na ślubie, było już po nim. Wyjaśnienia wręcz „upchnęłaś” w końcówce. Myślę, że spokojnie mogłabyś z tego zrobić jeszcze ze trzy rozdziały. I chyba wyszłoby to wtedy ciut lepiej. Mimo wszystko postać Kukaia nabiła sobie u mnie plusów jeszcze w ostatnim rozdziale. Ten chłopak serio jest boski. I masz szczęście, bo gdyby nie był, to chyba bym Cię zamordowała za to imię.
    Co się tyczy całego opowiadania, to naprawdę wielki plus za oryginalność. Z czymś takim to nie spotkałam się jeszcze nigdy, a czytam dość sporo, zwłaszcza fantasy. I ogólnie całe opowiadanie bardzo mi się podobało, chyba nawet bardziej niż „Duchy…” Szkoda, że to już koniec. Naprawdę mogłabyś zrobić z tego więcej rozdziałów. Ale cóż, to nie ode mnie zależy…
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  3. No no, i żyli długo i szczęśliwie. Nie powiem, żebym przepadała jakoś specjalnie za szczęśliwymi zakończeniami, ale w tym opowiadaniu jakoś mi to nie przeszkadza, być może dlatego, że nie czytałam od początku, poza tym było bardzo króciutkie.
    Hmm, dobrze, że Cheza wybrała tego, któego kocha. Inaczej chyba byłaby dość nieszczęśliwa…
    I w sumie zgodzę się z Alex, pomimo wszystko. Troszkę za szybko to się wszystko potoczyło…

    Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s