Kwiat Muzyki – Rozdział 2.

Jajajajaj, chciałam napisać dłużej, ale dopisywałam, zrobiłam dwóch rozdziałów jeden i nadal nic. Krótkie to strasznie.. Pewnie głównie z tego powodu, że strasznie denerwuje mnie oglądanie przykrych części S.A. Na szczęście to już ostatni odcinek, więc szybko napiszę recenzję i do widzenia. Mimo wszystko re-watch był fajny i powróciła moja energia do kochania animowanych bishów prócz Ikuto, Kyo, Kaname i Zero, który pasuje, więc jest.

Zapodajemy NEWSy – newsów nie ma. Całe ferie leniuchowałam, a teraz ponoszę konsekwencje, odliczam godziny do jutra i poniedziałku. Mimo wszystko z jakiegoś powodu cieszę się, że idę do szkoły. Nie, to nie to.. Nie chce mi się znów z niektórymi widzieć, odrabiać zadania, tłumaczyć się z różowego pasemka czy też chodzić na cholerny WF, ale każdy dzień zacznie zbliżać mnie do weekendu, Wielkanocy czy też jakiegoś małego, kilkudniowego przeziębienia, przy którym sobie odpocznę..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Niedziela, godzina 13:01. Nagisa jak zwykle wychodzi z domu za późno. Jednakże tyn razem przyjaciółka wybaczyła jej tą niepunktualność. Prezenter programu na ich widok roześmiał się.

-Świetnie, już się bałam, że będziecie spięte i przyjdziecie o wiele wcześniej. – wokalistka uśmiechnęła się, ale jej towarzyska zrobiła bolesną minę. Już nie lubiła tego gościa, bo wyczuła u niego ironię w głosie.

-Wchodzicie? – spytał inny mężczyzna. Obie przytaknęły, rzecz jasna jedna o wiele entuzjastyczniej. Kate dalej wątpiła, czy to się dzieje naprawdę. Była przecież dziewczyną, która twardo stoi na ziemi i do wszystkiego potrzebuje faktów. Bo niby kto wysłał tą płytę? Nie wiedziała tego, więc nie ufała tym ludziom. Od zawsze blondynka wyróżniała się od innych w domu. Pochodziła z amerykańskiej rodziny, do której należeli jeszcze jej rodzice i siostra. Oni bardzo normalni i wcale nie jacyś ponad przeciętni. Za to perkusistka miała zdolności w nauce i nieukrytą urodę. Niestety, niewątpliwym minusem był brak przekonania. Gdy ktoś wyznawał jej miłość, koniecznie musiała dowiedzieć się, jak to się stało i jeśli ktoś nie przekonał ją, odsyłała z kwitkiem. Podobnie działo się wtedy, kiedy ktoś chciał ją przekonać do tego, że kiedyś coś odczuwała.

W końcu oszałamiająco zagrały i zaśpiewały „Can You See Me Now?”* i zeszły ze sceny. Gdy nadszedł czas wyników, Nagi popchnęła przyjaciółkę do schowka, bez słowa.

-Nagisa, o co chodzi?-spytała dziewczyna jak najbardziej spokojnie.

-Ach, nic wielkiego, po prostu ciekawi mnie, co o nas myślą.-brunetka zaczęła grzebać po schowku.

-Więc…?-przeraziła się koleżanka. W końcu już odkąd panienka Chandler przyjechała do Japonii, wokalistka od zawsze taka była. Miała popaćkane i bezsensowne pomysły, które nie miały żadnej przyszłości, a mimo tego dalej udawało jej się jakimś cudem stać na świecie i nigdy nie została zraniona.

-Więc przebierzemy się za sprzątaczy i podsłuchamy. – wyjęła stroje i zrobiła proszące oczka. Czy Kate chciała, czy też nie, chwilę później stały pod drzwiami, do których wchodził prezenter. Wspaniałomyślnie zauważyły, że nieważne w jakich ubraniach i sytuacji – nie dostaną się do środka. Musiały zostać za ścianą.

-Cii…-cały czas Nag upominała towarzyszkę, która prowadziła szeptem monolog o tym, jakie to głupie. Za ścianą usłyszały ciche rozmowy:

-„The Moon” byli nieźli.. Ale te dziewczyny, pamiętacie?…Nie były dobre, ale czuję talent… Niesamowity głos i pomysł!…-za ścianą blondynka musiała wachlować dłonią wokalistkę. Dziewczyna prawie płakała ze smutku i była czerwona jak burak. Nawet nie wiedziały, z kim przegrały!

Mijały dni, a kasztanowo-włosa coraz bardziej popadała w rozpacz. Żadne listy czy e-mail’e nie przychodziły do niej, co było marnym punktem podparcia, ale jednak jakimś. Przyjaciółka martwiła się o nią, więc przeprowadziła się do Nag. Jeszcze do piątku i miały być wakacje. Mama brunetki, widząc jej załamanie, przyznała się, że to ona wysłała CD, bo bardzo podobała jej się muzyka. Kate wieczorem przypominała sobie, ile wspomnień łączyło ją z towarzyszką. Gdy przyjechała z Ameryki, dawno temu, jeszcze w podstawówce, od razu w jej umyśle zagrzało wiele osób. Nowa osoba była nowością, więc każdy chciał się z nią zapoznać. Pewnego dnia, kiedy padał deszcz i wracała sama do domu pod parasolem, zobaczyła dziewczynę średnio w jej wieku i w tym samym mundurku. Siedziała ona skulona obok automatu z napojami i kasłała. Blondynka podeszła do niej i przyzwyczajona do przyjacielskiego sposoby bycia, spytała, czemu brunetka tu siedzi. Wyjaśniono jej to szybko, bowiem zachciało jej się pić, ale po drodze zgubiła pieniądze i teraz nie mogła kupić sobie soku. Zaczęła szukać, ale nie mogąc znaleźć, położyła się obok automatu i zasnęła. Obudziły ją krople deszczu. Siedziała cała mokra i nie miała siły, aby ruszyć się z miejsca. Blondynce zrobiło się jej żal, więc podała jej pomocną dłoń. Powiedziała „Mam na imię Kate”, a w odpowiedzi uzyskała „Nagisa” i rówieśniczka uśmiechnęła się niczym leniuchowaty kotek mówiący arigato. Od tamtej chwili codziennie rano wychodziły razem do szkoły, a Chandler szybko przyzwyczaiła się do pomagania przyjaciółce. Z jednej strony bardzo to lubiła i, nie wiedząc jak to się mogło stać, bała się, że Nagisy może zabraknąć. Obie dziwnym przypadkiem nie zaznały jeszcze głębszej przyjaźni, więc chociaż wokół nich znajdowali się inni towarzyszący im ludzie, byli tylko znajomymi i koleżankami tłoczącymi się dla lepszej zabawy i towarzystwa. One zawsze były razem i tego nikt nie mógł zburzyć.

Pewnego dnia w szkole na przerwie ktoś zadzwonił do nich:

-Wygrałyście! Obóz rozpoczyna się w ten weekend, jeszcze do was zadzwonimy. Znajdźcie sobie jeszcze kogoś do keyboardu. – rozłączył się. Jane wszystko usłyszała, w końcu mężczyzna mówił bardzo głośno. Przyjaciółki przytuliły się i radośnie poszły na lekcje. Po szkole poszły się pakować. Był czwartek, a weekend mógł oznaczać piątkowy wieczór.

-Kate, wierzysz?-wyszeptała Nagi patrząc na swoją gitarę. Musnęła struny czubkami palców, jakby chciała pieścić je niczym dziecko. Ona miała czasem właśnie takie przepływy mądrości, kiedy pojawiała się inna, filozoficzna gitarzystka. -Pomyśl.. czy sądziłaś, że to może się wydarzyć?

-Dalej sądzę, że to niemożliwe.-westchnęła blondynka. W głębi duszy zastanawiała się, dlaczego miała takie zdanie. Przecież znalazła dowody, miała to, czego chciała. Jednakże dalej coś jej w tym wszystkim przeszkadzało, w jej głowie spacerowały niespokojne myśli. Nie chodziło już o to, że obóz muzyczny jest złym pomysłem, ale zdawało jej się, że wydarzy się tam coś nieprzyjemnego. Gorzko-słodkiego** niczym… Jej przemyślenia przerwał nagły powrót dawnej przyjaciółki, która podłączyła gitarę do piecyka i zaczęła lekko grać, choć było to zakazane, kiedy nie była pewna, że nikt w rodzinie nie robi nic ważnego.

-Hej, panienko Fubuko, może zastanowimy się nad keyboardem?-zaczęła zgrywać tą mądrzejszą. Zasiadły na łóżku i rozmyślały jak szalone – o całkiem innych sprawach. Były takie szczęśliwie z pewnej strony, że nie mogły teraz szukać rozwiązania. Mimo wszystko w koncu któraś krzyknęła:

-Michiko! – szybko wpadły do sąsiedniego pokoju należącego do najmłodszej Fubuko. Obudziły ją i poprosiły żeby dołączyła do nich. Nags uklęknęła i zaczęła mówić „proszę, proszę, proszę”.

-Ok, jeżeli muszę..-westchnęła siostrzyczka obojętnie, zwracając się do onee-chan jak do głupiej. -Ale też jadę nad ten obóz, tak?-przytaknęły.-Och, wakacje, nowe znajomości, inne miejsce!-rozmarzyła się Ichi. Nagisa chciała dodać jeszcze, że muzyczne wakacje, ale raz zrobiła Ichiko tę przyjemność.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*TATU – Can You See Me Now?

**Każdy, kto mnie zna, raczej wie, co w moich słowach oznacza słodko-gorzkie uczucie.

Advertisements

6 komentarzy

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

6 responses to “Kwiat Muzyki – Rozdział 2.

  1. Michiko

    *Całkowicie zaabsorbowana imieniem młodszej siostrzyczki*

  2. Michiko

    Dobra, dobra ;D Czas coś napisać
    Podoba mi się dużo bardziej! ^o^ (nie za imię xD )
    Z pewnością dlatego, że dużo się wydarzyło, było sentymentalnie, śmiesznie, poważnie, po prostu coś lekkiego do czytania

  3. No no, ja widzę, że akcja szybko się rozkręca. ^^ No i wreszcie wyjaśniło się, kto wysłał CD… Mamusia, a to dobre. xD Nie ma to jak spontaniczne akcje rodziców. Tak myślałam, że dziewczyny wygrają. Chociaż tym keybordem mnie zdziwili. No, ale na szczęście i to się znalazło. ^^ Nie ma to hak młodsza siostra. xD
    W pewnym momencie się totalnie pogubiłam. Kurczę, już sama nie wiem, która to Nagisa, a która Kate. Muszę chyba przestudiować ten odcinek jeszcze raz. xD

    Pozdrawiam ; )

  4. Alex

    Powiem krótko: podobało mi się 😉
    A teraz nieco dłużej: akcja faktycznie rozkręca się szybko. Może nawet trochę za szybko tak mi się wydaje. Spróbuj trochę zwolnić. Opisać sytuację, którą sobie wyobraziłaś tak, byśmy m również potrafili ją zobaczyć. Np. zamiast „W końcu oszałamiająco zagrały i zaśpiewały “Can You See Me Now?”* i zeszły ze sceny.” mogłabyś napisać coś w stylu „Weszły na scenę i rozejrzały się dookoła. Ich występ miało oglądać tylko kilka osób, lecz mimo to dziewczyny strasznie się stresowały” lub wręcz przeciwnie „Sala była pewna nieznanych im osób, lecz mimo to nie były zdenerwowane bardziej niż przed testem z matematyki”. Opisz scenę, na której grały, opisz reakcję publiczności. Opisz ich odczucia, wrażenia. Opisz wszystko, co tylko się da, a dopiero później narzekaj na to, że notka jest jest za krótka. A przy okazji pozwól czytelnikowi zatrzymać się na dłużej przy konkretnych sytuacjach zamiast pędzić tak, jakby Cię coś goniło i przeskakiwać z wydarzenia na wydarzenie.
    To tyle minusów, teraz plusy 😉 Podobało mi się rozwiązanie, by wciągnąć do zespołu młodszą siostrę. Pewnie też zaciągnęłaby brata, ale to tylko w przypadku, gdyby brakowało mi perkusisty ^^ No i bardzo przyjemnie czytało mi się też wspomnienia-wyjaśnienia, jak poznały się dziewczęta. Wcześniej byłam tego bardzo ciekawa, a teraz w końcu wiem 😉 I ogólnie akcja była bardzo fajna, zwłaszcza to przebieranie się za sprzątaczy xD. Czego to człowiek nie wymyśli, żeby dowiedzieć się tego, czego nie powinien
    Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^^
    Alex

  5. Aikee_chan

    @Michiko
    Przyznam, że chyba, gdy pisałam to na papierze, wymyśliłam imię, aby Cię podręczyć i osłodzić, ale gdy teraz to spisywałam na komputer, tylko na sekundkę uśmiechnęłam się na myśl o tym nicku ^.^

    @Harumi
    Tak to jest, że słowa znam na pamięć i choćbym tysiące razy to czytała, zauważę tylko te niewielkie wady, bo przy studiowaniu tekstu czuję się jakbym recytowała. Dlatego wypada tak, a nie inaczej. Gomene, następnym razem wezmę sobie kogoś koło komputera, chociaż np. gdy Lola mówiła mi przy CwKB, żebym nie powtarzała tyle razy słowa „babcia” nie za bardzo ją słuchałam, a rację miała…

    @Fasolka
    Cieszę się bardzo za plusiki, ale ominę komentowanie ich, bo jeszcze wpadnę w zadumę, i zajmę się negatywami. Faktycznie, w notesie raczej zwyczajnie wymyślam fabułę i, nieświadoma tego, wcale się nie rozpisuję. Potem przepisuję to na kompa, i jak napisałam w odpowiedzi dla Harumi, nie zauważam. Wspomnienia-wyjaśnienia i opis Kate (w sumie napisałam go z myślą o Tobie, bo mówiłaś, że ją lubisz, z czasem będzie ona tą najbardziej opisaną postacią, chyba że najdzie mnie na większe wymyślanie Nagisy, chociaż co mógł robić leń tyle lat?) doedytowałam i akurat cieszę się z tego pomysłu, ponieważ mogłam dodać coś o wiele gorszego, a przecież dla mnie lepiej załatwić takie rzeczy, póki pamiętam ^^
    Trzeci rozdział napiszę dalej na podstawie tego, co już wybazgrałam na kartce, ale zachowam tylko dalej taką bliskość z wydarzeniami, ale obiecam, że napiszę to już sama z własnych myśli, bo sądzę, że wyjdzie mi to na lepsze.

    @all
    Arigato.

  6. @Aikee
    Czyli piszesz na kartce? Ja nie mam na to siły. Wolę na kompie – od razu mi poprawia błędy i nie muszę się męczyć przepisując tekst.
    Jeśli chodzi o ponowne czytanie – czyli beta-reading – …mówisz, że tego nie robisz…? Nie ważne, jakbyś tego nie lubiła to bardzo niedobrze. Cztając ponownie tekst możesz go „dopieścić”, poprawić to, co nie sądziłaś, że było źle, gdy pisałaś po raz pierwszy. Czasem mnie się zdarza, że podczas beta-readingu usuwam połowę strony, bo cała scena jest opisana drętwo i nie pozwala czytelnikowi zobaczyć świat moimi oczami. Pewne opowiadanie (żadne z tych, o których masz jakieś pojęcie) czytałam ponownie około 10 razy, za każdym poprawiając. Kiedy przeczytałam ten tekst po paru miesiącach leżenia na dysku, pomyślałam… „wow… jakie to dopracowane… jakby każde słowo było na swoim miejscu…” Wtedy mam to wrażenie, że dałam z siebie wszystko i nikt mi nie powie, że powinno być tak, a nie inaczej 😉

    Co do opowiadania…
    Akcja ruszyła „z kopyta”, co mnie bardzo cieszy. Nastrój poprzedniego opka został zachowany, dlatego dalej czytało się przyjemnie, choć niektóre rozwiązania fabularne (np. przebieranie się i podsłuchiwanie) są bardzo oklepane. To, że dziewczyny po długim myśleniu wpadły na pomysł, że przecież siostra jednej z nich potrafi grać na keyboardzie, świadczy o ich znikomej inteligencji – a takiego wrażenia czytelnik nie powinien mieć, nie? Przecież szukając odpowiedniej do tej pozycji osoby, logicznym byłoby rozważenie najpierw najbliższych. A tak to wyszło tak niezbyt…

    Ogólnie było bardzo dobrze.

    Pozdrawiam <33

    PS: Mam pytanie. Dlaczego wytykam wszystkim błędy i daję rady, gdy z niewiadomego powodu, choć jestem początkująca, wygląda na to, że nie mam takich problemów? o.O

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s