…od miłości można się uzależnić!/ A Millionaire’s First Love (KMovie)

Jakoś tak dziwnie mi.. a wam? Nie mam co czytać, w TV obejrzałam wszystko, co możliwe i lecą same serialowe powtórki, aby mieć net muszę się męczyć, biec do babci go podłączać.. Wszystko jest dziwaczne. Nawet piosenki ARASHI brzmią tak, jakbym słyszała je po raz pierwszy! Miałam takie odczucia już od dłuższego czasu i strasznie chciałabym to zmienić! Cały świat jest nowy.

Dlatego na nowość postanowiłam dodać tę notkę, ponieważ jest ona kompletnie nie na takie tematy, co zazwyczaj.

Streszczenie:

Snobistyczny spadkobierca wielkiej fortuny chce przejąć spadek, ale do tego musi spełnić wolę swego zmarłego już dziadka – zamieszkać w małej wsi i zakończyć tam szkołę. Jeśli tego nie zrobi, dostanie jedynie 0,1% pieniędzy.

Myślę, myślę..:

Pamiętam, że po tym filmie dostałam niezłego kopa. Ryczałam jak bóbr, zaczęłam marzyć o miłości, co minutę zmieniałam opisy. On był takim przełomem w tym roku szkolnym, kiedy zaczęłam wzruszać się przy byle smutniejszej scenie.

Najpierw pyknę coś o obsadzie, żeby nie zapomnieć, co chciałam powiedzieć. Lee Yeon-hee jako Eun-whan zagrala swoją rolę znakomicie. Taka silna, ale słaba skromna, ale nieskromna dziewczyna – pracowita, ambitna. Długo jeszcze jej nie zapomnę. Zdaje mi się jednak, że w Korei bardziej znany był Hyeon Bin (Jae-kyung). On był kimś, kogo cały film miał dużo nauczyć i tak było – to mi naprawdę wystarcza.

A teraz sama fabuła. Czym tu jest miłość? Nie chcę zdradzać za dużo szczegółów, ale.. lekarstwem na chorobę, która tak łatwo może rozłączyć dwoje ludzi. Mogłabym wymieniać przykłady przeróżne, ale tu zamieszczę jeden. Jae-kyung dał swojej ukochanej na urodziny słoiczek z tabletkami. W środku nich były malutkie karteczki z pięknymi, poetyckimi tekstami. Coś takiego zawsze mogłoby podnieść na duchu, jeden kłopot – jedna tabletka. Można się uzależnić, prawda?

Ciekawe jest też to, że bohaterzy wcale nie poznają się dopiero wtedy, kiedy dziewczyna nachodziła go już jako bogacza. Przeznaczenie połączyło ich już w dzieciństwie i gdyby nie też to, co ich rozłączyło, chłopak zawsze pozostałby miłym i sympatycznym. Co to takiego? Liczę, że oglądnięcie ten film i przekonacie się sami, może dzięki tej recenzji. Wszystko kończy się dość szczęśliwie. Ktoś powie, że jestem psychopatką, bo śmierć nazywam szczęściem, ale to, co mogliśmy obejrzeć na tym filmie było pouczającą baśnią, przeżyciem które miało zaboleć, ale być tak naprawdę – miłe.

Mogę sypać komplementami do tej serii. Ponieważ Jae-kyung zaczynał jako bogaty playboy w sumie bez prawdziwych marzeń, a skończył jako mądry człowiek ze wspaniałymi celami. Naprawdę przez te ok. 110 minut można nauczyć się kochać, myśleć,przeżyć te uczucia z bohaterami. A teraz kończę. W końcu to moja pierwsza taka notka i choć sądzę, że jeszcze was niedostatecznie zachęciłam, już nie wiem, co mówić dalej.

Advertisements

8 komentarzy

Filed under Filmy/Dramy

8 responses to “…od miłości można się uzależnić!/ A Millionaire’s First Love (KMovie)

  1. Hm, po fabule pomyślałam „e, nic oryginalnego, kolejny nudny film”, ale potem czytając Twoją opinię zaczęłam powoli mieć ochotę na obejrzenie tego filmu(?). Gdzie go oglądałaś ?

  2. Hmm, mnie tam fabuła przyciągnęła bardzo. Gorzej z wątkiem miłosnym, ale jakoś to przeboleję XD.
    Co do obsady to mogę już nie co więcej powiedzieć, Po pierwsze aktorka, która gra główną rolę kobiecą, jest mi już całkiem dobrze znana z króciutkiej dramy U-Turn (która głęboko zapadła mi w sercu i postaram napisać się do niej recenzję i zuploadować wszystkie odcinki), w której wspaniale zagrał „zagubioną” dziewczynę. Jej gra aktorska była na prawdę bardzo dobra, więc przy oglądaniu tego filmu będę dużo od niej oczekiwać 😉
    Jak o Lee Yeon Hui mogę wiele powiedzieć, tak o panu nie mogę pisnąć nawet dwóch słówek.
    Ogólnie rzecz biorąc ~ zabieram się do oglądania 😉
    Pozdrawiam, Ayame

  3. Eri

    Hm, na pewno zobaczę. Wizja chłopaka, który z bogatego playboya staje się uczuciowym chłopakiem [chyba, że ja źle zrozumiałam…] jest dosyć kusząca 😉 O tak, z pewnością zobaczę 😉 No i to chyba na tyle co miałam do powiedzenia 😉

  4. wiedzmaaaa

    Hhhmmm… Jakby zamiast KMovie byłoby to JMovie to bym z miejsca to kupiła i brała się za oglądanie…

    „Ktoś powie, że jestem psychopatką, bo śmierć nazywam szczęściem, ale to, co mogliśmy obejrzeć na tym filmie było pouczającą baśnią, przeżyciem które miało zaboleć, ale być tak naprawdę – miłe.” – to zdanie mnie porwało najbardziej:)

  5. Kaori

    Szczerze powiem, że ten tytuł łazi za mną od dobrych kilku miesięcy, ale jakoś nigdy nie mogłam się przemóc, żeby sobie go ściągnąć, a jak chciałam oglądać online to akurat wtedy jakoś net zmulał czy coś i jakoś nie mogłam się zebrać sama w sobie (eeh, miałam dziś ochotę na „Hi, my sweetheart”, ale w końcu przyuważyło mi się, że jest „Love Phobia to zamiast HMS ściagnęłam sobie to i zaraz albo wieczorem zabiorę się za oglądanie ^^), ale wracając do recenzji tego filmu, to mnie ona zachęciła totalnie i nie wiem dokładnie czym, bo nie spoilerowałaś ani nic, tylko chyba potrzebowałam takiego bodźca, że komuś się podobało 😉 No nic download już znalazłam ^^
    Po obejrzeniu ofc możesz liczyć na komentarz 😉

    Obejrzałam trailer i cóż… Główny aktor mi się nie widzi póki co xD

    Pozdrawiam 🙂

  6. Alex

    Wokół mnie się kręci ten tytuł już od dłuższego czasu, ale mimo wszystko nie sądzę, bym miała go szybko obejrzeć. Ostatnio strasznie uprzedziłam się do filmów i oglądam same dramki (to wina Kaori). Tak samo jak kino koreańskie to jednak coś, do czego wciąż nie mogę się przekonać (zakończyłam moją znajomość z nim na YB xD) no i romans to wciąż nie jest mój ulubiony gatunek filmowy. Kiedyś może… Ale raczej nie za szybko ;p
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  7. Hmm… Ja w sumie z tym płakaniem miałam tak po „Nanie”. Po tym to ja już praktycznie na wszystkim ryczę, no serio. ; p
    W sumie fabuła to nic nowego… Ale po samej fabuke filmu się nie ocenia! Już to wiem xD W każdym bądź razie to na pewno musi być wyjątkowy film, skoro tak Cię poruszył. Nie wiem w sumie, czy przez taki film można nauczyć się kochać, ale chyba nie (ja nie wierzę w miłość, przepraszam xd) – to jest tylko moje zdanie. ^^ W każdym bądź razie z chęcią obejrzałabym ‚A millionaire’s First Love’. ; )

    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s