..radosne zaskoczenie, kiedy wróciłaś/Happy B-day, Yukiina!

I nareszcie skończyłam! Muszę tu poinformować, nawet jeśli Yukiina to czyta, że radosny był ten dzisiejszy urodzinowy jarmark (: Wszyscy pracowali ile sił w rękach i klawiaturze przy swoich notkach, projektach, kartkach i całej reszcie. Życzę powodzenia tym, którzy jeszcze nie skończyli, i radości Yukiiny tym, którzy już publikują całość, tak jak ja.

Uważam, że Yukiina to nasze słoneczko – i to nie jedynie ze względu na charakter, ale dlatego, ze w moim dziecięcym tłumaczeniu „Yuki” to po jap. „Śnieg”, a „Ina” coś jak „Nie” – z czego, znów po mojemu Aikowuśkemu, wychodzi „Nieśnieżna”. A jakie jest przeciwieństwo zimna? Ciepło, rzecz jasna. Ciepłem jest słonce, Yukiina jest słońcem ^ ^ Kiedy nagle pojawia się na blogu i dodaje notkę, aż promieniuje od niej radością, od nas zresztą też, bo ja sama wiem, że uwielbiam jej posty.

Co życzysz komuś, kto już emanuje takim szczęściem? Na pewno mniej sprzeczek z koleżankami *porozumiewawcze mrugnięcie oczkiem*, więcej wolnego czasu (zwłaszcza dla nas i bloga ; D), znalezienia sobie fajnego chłopaka kiedy przyjdzie pora, fajnych planów na przyszłość *xD to do rozmowy na twitterze z Shouri* i, rzecz jasna, uśmiechu! Bo to jest chyba najważniejsze, nie?

Prezent przygotowałam z Ayame. Mam nadzieję, że ci się spodoba. Teraz pododaję malutką kolekcję rzeczy, które lubisz.

Przemierzałam kolejną ulicą , która była przepełniona „tabunem” ludzi . Wszyscy byli strasznie ponurzy. Tak bardzo smutni , skrępowani depresją – ich przygnębienie wisiał na ich twarzach zupełnie jak zmarszczki na twarzy starych dziadków . A kiedy taka nieszczęsna istota ze zdziwieniem patrzyła na mnie , cicho chichotałam się pod nosem . No cóż, jakby nie patrzeć , mogłam zwrócić na siebie z lekka uwagę przechodniów , z racji mojej nowej bluzki , która według mnie była odjazdowa . Jej kolorystyka była jak tęcza , promieniowała i „raziła” w oczy swymi kolorowymi barwami . Jakby tego nie było dość , znaczy mej radosnej postaci , szłam tanecznym krokiem , pożerając loda złożonego z 6 kulek o smaku jogurtowym ~ mniaaam ~ oblanych słodkawą polewą , która zapewne upiększała mą upapraną buzię.
Nagle poczułam coś twardego na sobie .
– Aj!!! Przepraszam, przepraszam!! – wyrzuciłam z siebie , kiedy spostrzegłam , że z racji roztargnienia wpadłam na przepiękną blondynkę .
– Uważaj jak chodzisz…- nagle przerwała.
Dopiero wtedy zauważyłam , że moje jedzono wylądowała na nowiutkiej bluzce ; (
– Mimo, że to ty na mnie wpadłaś, jestem Ci winna bluzkę. Chodź, szybciej, szybciej. Zaraz mnie ludzie rozpoznają – po czym chwyciła mnie za dłoń i szybkim krokiem ruszyła ku sklepom.
– Ale nie musisz, naprawdę…
– Nie stawiaj mnie z trudnej sytuacji!!! Prędzej szkoda czasu.
We dwie chodziłyśmy od sklepiku do sklepiku szukając podobnej bluzki. Nawet nie wiem kiedy zleciały aż 2 godziny , a ja zaczęłam rozmawiać z nieznajomą i śmiać się ze wspólnych wygłupów .
– Głodna jestem, chodźmy na coś pysznego. I żadnego „ale” – szybko krzyknęła dziewczyna i uśmiechnęła się zadziornie.
Chwilę później pędziłyśmy w nieznanym mi kierunku. Zdyszane wbiegłyśmy do przytulnej knajpki.
– Mmmm , co tu tak pachnie …. – od tego zapachu zaburczało mi w brzuchy niesłychanie głośno .
– A co to? Trzęsienie ziemi – zażartował blondynka.
Śmiejąc się siadłyśmy przy stoliku.
– Dwa razy ramen, przy czym dla mnie potrójna porcja i dodatkowa szklanka wody!! –wrzasnęła moja sąsiadka tak donośnie , że zapewne po drugiej stronie ulicy nas słyszano .
– Ach, nie myślałam , że tak spędzę swoje urodziny…Na pewno nie jest to normalny dzień.
– Ty dziś ma urodziny?! Wszystkiego najlepszego – rzuciła mi się na szyję, obściskała i szepnęła parę słów na ucho ^^
– Dla tej tutaj poproszę jeszcze dango – dziś świętujemy!
Wstała i zaczęła śpiewać mi „sto lat”. Jej głos był tak piękny i czysty , zupełnie jak anioł . Miałam wrażenie , że ze szczęścia unoszę się w powietrzu. Śpiew ustał, a ja zaczęłam płakać. Jeszcze nikt nie zrobił mi takiej niespodzianki. A kiedy spojrzałam w stronę mojej nowej przyjaciółki, ta już zajadała „ramen” – ogromną miską wypełnioną wołowiną, bulionem i długimi kluskami. Po dwóch minutach dwa naczynia były puściutkie, a trzecie, czyli moje, było jeszcze do połowy pełne. Z zapchaną buzią rzekłam do dziewczyny:
– Ale ja jeszcze nie znam twojego imienia ..!
– Oo, i ty poszłaś jeść z nieznajomą!? – uśmiechnęła się łobuzersko.
– To się tyczy i Ciebie – stwierdziłam
Blondynka nachyli się do mojej twarzy.
Jestem Hoshino Utau – powiedziała cicho. – Ale to nasza mała tajemnica – mrugnęła porozumiewawczo i wybiegła z lokalu.

Ayame

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pewnego dnia, nie – niezwykłego dnia, dnia moich urodzin – spałam sobie spokojnie, bo przecież była sobota, gdy nagle obudziła mnie trąbka.
-Happy B-day!! – zahuczała mi do ucha Aikee, pochylając się nade mną ze swymi brązowymi włosami, za nią stała Ayame, promieniująca radością i uśmiechająca się tak, jakby chciała się mi na szyję. Czy z powodu moich urodzin?
-Bu, nie wyjcie tak. Dzięki za życzenia – obróciłam się na drugi bok i znów zamknęłam oczy, udając, że wcale nie cieszę się, iż pamiętały.
-Ale my przecież idziemy, nie śpij!- Ayame pociągnęła mnie tak mocno, że za pierwszym razem opadłam na ziemię i mocno uderzyłam się w nogę. Bąknęłam cicho „auć” i wstałam. Chciałam zajrzeć do szafy, ale brunetka położyła koło mnie jakąś torebkę, dlatego znów padłam na podłogę. Zajrzałam szybko do reklamówki i ujrzałam cudną, nową sukienkę. Była cała fioletowa, do pasa miała wymalowane ciemne motyle, dalej ciągnęły się falbanki. Jęknęłam, ale dziewczyny wiedziały, że bardzo mi się podoba. Zawsze odgrywałam takie scenki. Jednakże dziś wyjątkowo, idąc do łazienki, uśmiechnęłam się do nich z wdzięcznością. Po chwili byłam gotowa, i, ruszyłyśmy na dół, do kuchni. Mama przygotowała kilka dewolaji i mizerię – dość dziwne śniadanie, ale powszechnie wszyscy wiedzieli, jak bardzo uwielbiam to danie. Wysłuchałam ze szczerym szczęściem wszystkich życzeń, zjadłam co miałam na talerzu i wyszłyśmy.
-Gdzie idziemy? – spytałam bardzo rzeczowo.
-Gdzie nas stopy poniosą – zażartowała Ayame i mrugnęła do Aikee. Wiedziałam, że już nie ma co liczyć na jakieś szczegóły. Nagle usłyszałyśmy piski dziewczyn, po chwili ujrzałyśmy Je – stadko nastolatek ruszało w naszym kierunku i najwidoczniej, ktoś sławny, piękny czy bogaty musiał być w środku tego zamieszania. I faktycznie, ktoś krzyknął „rozejść się!” i zobaczyłyśmy przepięknego chłopaka o ciemnych oczach i jasnych włosach – sama słodycz. Sądziłam, że pójdzie w kompletnie innym kierunku, a jednak nie. Podszedł do nas, uśmiechnął się zawadiacko, pstryknął palcami i jeden z ochroniarzy podał mu coś zawiniętego. Powoli paczuszka powędrowała z rąk chłopaka do mnie! Ta chwila trwała wiecznie, tak mi się wtedy wydawało.
-Wszystkiego najlepszego, Yukiino. – prawie padłam z wrażenia. Odpakowałam paczkę i me oczy ujrzały płytę Megumi Yamamoto – taką, jakiej jeszcze nigdy nie widziałam, a przecież byłam jej wielką fanką, śledziłam każde jej poczynania w świecie muzyki i wiedziałam o każdym albumie. Z podejrzeniem odwróciłam opakowanie, w którym znajdowała się tajemnicza płytka, i przeczytałam spis piosenek. O dziwo, nie znalazłam ani jednego z tytułów. Do tego pierwszy brzmiał „Otanjobi Omedetou, Yukii-chan”!
– Co to? – spytałam i popatrzyłam podejrzliwie po twarzach obecnej trójki.
-Szczerze mówiąc, moja kuzynka, Hanazono Hikari, zna się dobrze z Megumi, ale nigdy jej nie wierzyłam, więc dopiero niedawno ujrzałam to w praktyce, kiedy jadły razem ramen jak najlepsze przyjaciółki. Poprosiłam ją o wszystkie płyty, a ona dała mi tą, całkiem nową, i wysłała sama widzisz, kogo – swojego chłopaka. – chłopak Megumi? Popatrzyłam jeszcze raz na białowłosego, naprawdę przystojnego, ale mogłam przysiąc, że widziałam go po raz pierwszy w życiu
-Pójdziemy coś zjeść? – spytał, a my zgodnym chórkiem odpowiedziałyśmy „HAI”. Poszliśmy na lody. Miałam straszną chęć zapytać, czemu dziewczyna żółtookiego nie przyszła we własnej osobie, ale wolałam nie psuć osoby. Jedliśmy, śmialiśmy się, a niektóre z obecnych dziewczyn na sali, co jakąś chwilę patrzyły na nas i mówiły cos o chłopaku, co wnioskowałam z pokazywania palcami.
Po chwili ktoś mocno walnął drzwi i pewnym krokiem do środka weszła MEGUMI YAMAMOTO! Podeszła do nas i oznajmiła:
-Gomene, że nie było mnie wcześniej – musiałam nagrać te piosenki, sami wiecie, troszkę opóźniły mnie te urodzinowe. Ale już jestem, jak podoba ci się prezent? – spojrzała na mnie z przyjemną miną, a ja jak głupia ledwo bąknęłam coś w stylu „Bardzo”, a ona wzrokiem przeszła na olśniewającego chłopaka.- No, Yahiro, widzę, że ładnie jej go złożyłeś. A czy postarałeś się o lody i dla mnie? – zaśmiała się, kiedy chłopak zarumienił się ze wstydu, bo rzecz jasna, nawet o tym nie pomyślał.

Aikee

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Uncategorized

6 responses to “..radosne zaskoczenie, kiedy wróciłaś/Happy B-day, Yukiina!

  1. Nie wiem już na samym początku co napisać, bo mam tyle wrażeń po tym, że nie umiem ich wyrazić słowami. No może na początku zacznę od podziękować. Więc ponownie dziękuję z całego serca, za to, że pamiętałaś o moich urodzinach i jeszcze uczciłaś je. Pomysł z opowiadaniami jest świetny i muszę nie tylko Tobie równie świetnie się odpłacić w następne urodziny ale co to już będzie to jeszcze nie wiem. ; D Opowiadanie Ayame już skomentowałam u niej, wiec proszę zajrzyj, a tutaj się zajmę twoim. Genialny pomysł, na który zapewne bym nie wpadła. Najbardziej chyba ucieszyło mnie to, że wy tam byłyście, a już reszta to bóstwo! Na początku myślałam, że ta gwiazdą będzie Kukai, a jednak myliłam się. U Ayame wiedziałam od razu po słowach typu „blondynka”, że to ona. A u ciebie nie. Bardzo lubię Megumi i Yahiro również, są taką słodką parką. Miło też, że wspomniałaś o mojej ukochanej Hikari. Świetnie byłoby ich spotkać na żywo i dostać tak wspaniały prezent – nie mówię o rzeczowym. Ah, naprawdę nie wiem co już powiedzieć, jestem tak zachwycona, że sobie tego nie wyobrażasz, a to wszystko dzięki wam. Jedne z moich najwspanialszych urodzin w życiu, a było ich niewiele. Jestem bardzo wzruszona. Pomysł z filmikiem również świetny – przepraszam Ayame, że u ciebie nie napisałam o tym. Cała drżałam jak go oglądałam, nie wiem czemu. Może to sprawka bish’ów? Hahah, mój Lulu, Hayate, Gil i reszta. Już nawet nie pamiętam tego. ; ]

    Dziękuje za wspaniały czas spędzony z Tobą, bo ty najwięcej wiesz o mnie. Miło, że chciałaś wiedzieć jeszcze więcej i wykorzystać to w tej notce. Bardzo mnie ucieszyły twoje zdjęcia, słowa i reszta. Nawet sobie nie wyobrażasz jak. Oczywiście wiem też o co ci chodziło z planami, chłopakami itp. Mam nadzieję, że to się spełni, bardzo bym chciała, tak samo jak spędzenia jakiegoś dnia z wami w takim naszym rodzinnym gronie. Bo to wy jesteście tymi prawdziwymi przyjaciółkami, bardziej niż mam tutaj. Przepraszam tez za takie rozpisanie, obiecałam sobie, że tego nie zrobię ale z wrażenia nie mogłam się powstrzymać, choć i tak nie ma słów, które oceniłyby to, jak się teraz czuję. Coś niewyobrażalnego.

    Twoja Yukina < 3

  2. Aikee przesadzasz, przesadzasz i to mocno ~ nie ważne, które opowiadanko jest lepsze, ponieważ obydwa są przesączone pozytywnymi uczuciami i przeznaczone do celu namalowania uśmiechu na twarzy Yukiiny.

  3. Eri

    U, fajne te dwa opowiadania. Przy tym o Utau w życiu bym nie pomyślała, że to ona O.o zaćmienie umysłu, czy jak? ;D Ogólnie bardzo mi się podobało. Wszystkiego Najlepszego, Yukiina! ;D

  4. Alex

    Wiesz co? Uświadomiłaś mi to, jak mało wiem o Yukii. W porównaniu do Ciebie nie wiem o niej właściwie nic i dzięki Twojemu opowiadaniu mogłam się wiele dowiedzieć. Ogólnie to jest ono bardzo pomysłowe i dość nieprzewidywalne. I podobnie jak opowiadanie Ayame, Twoje również przepełnione jest pewnego rodzaju magią. Magią, która spełnia życzenia. Naprawdę zazdroszczę Yukii (chociaż i tak nie zamieniłabym się z nią na prezenty ;p).
    Pozdrawiam ^^
    Alex

  5. Koyorii

    Wiem, że trochę opóźnione ale wszystkiego najlepszego Yukino! Nie było mnie wcześniej niestety. Miło, że tak wszyscy się lubicie i pamiętacie o urodzinach bliskich wam osób. Alex każdy prezent jest wspaniały i niepowtarzalny i oczywiście oryginalny. Dobrze, że doceniłaś to, co zrobiła dla ciebie Aikee. Opowiadania przepiękne, nie wiem które mi się bardziej podoba.

    Koyorii!

  6. No no! Bardzo pomysłowe! Tylko pozazdrościć Yukinie takich prezentów! ;D Dwa takie świetne opowiadania… Ehh. 😀

    Pozdrawiam! ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s