Kwiat Muzyki – Rozdział 5.


Dokładnie miesiąc temu dodałam poprzedni rozdział ; D Ach, czuję się taka niegrzeczna. Strasznie zapomniałam o Kate, Kyo, Michiko i Toumie. Wybaczycie? W zamian za około 30 dni czekania dostajecie dużą dawkę opisów, nie potrafiłam wlepić za dużo dialogu. Za to ze starą tradycją, wszystko jest króciutkie i zwięzłe, kończy się w momencie takim, abyście oczekiwali kolejnych wydarzeń, a ja zdążyła je wymyślić xD

~~~~~~~~~~~~~~
-Haaaalo?

-Nag, tu Natsu. Obudziłem cię? – spytał ktoś na pierwsze wrażenie nieznajomy. Powoli, ślimacząc się przetarła oczy, podniosła się na łóżku i, nie spiesząc się, wypiła łyka wody z butelki stojącej na podłodze. Słysząc, że ten ktoś zna jej imię i ma nastolatkowy głos, nie przejmowałam się nim zbytnio. Bo niby kto to mógł być? Kolega ze szkoły, a może z jakiegoś obozu? Zdecydowanie nikt ważny. Jednakże poszukała w pamięci imienia, i nagle ją olśniło.
-Tak, troszkę, kuzynku. – powoli w głowie pojawiły jej się wydarzenia poprzedniego dnia. Była sam na sam w domku z Hokorim, nawet dość długo. W między czasie zadzwonili do niej rodzice i powiadomili o wcale nie nikłym zainteresowaniu jej wyjazdem przez Natsu. Nie była z tego powodu dumna czy choćby lekko uszczęśliwiona. Bowiem jej kuzyn, czyli owy Natsu, był szczupłym szatynem (jak większość japońskiej populacji) o, kiedy stał w jej otoczeniu, maślanym czy zawadiackim wzroku. Oczy jego były koloru zielonego lub niebieskiego. Możliwe też, że turkusowego. Na kogoś takiego jak on brunetka nie chciała zwracać dużej uwagi, więc nie umknęło jej z jego wyglądu jeszcze tylko to, że błazen umiał tylko się uśmiechać, był niski i przy stole zawsze wspierał się na ręce – garbił się. Za to charakterem też nie był lepszy. Nie była pewna, czy to zgodne z prawem, ale chłopak był w niej bezwarunkowo zakochany, od czasu jej gimnazjum po teraz. Dlatego też przy niej promieniował radością i nie krył zadowolenia z choćby najmniejszego dotyku. Kiedy kiedyś przyjechała z rodziną odwiedzić krewnych, właśnie do jego domu, gdy tylko zza rogu w momencie ich spacerku do sklepu, wyszli jacyś inni chłopcy, od razu złapał ją za rękę z miną „Ona jest moja, odejdźcie daleko”. Długo się potem z tego tłumaczył. Słowem, czy kilkoma: zachowaniem, charakterem i wyglądem irytował.
-Mam nadzieję, że mi wybaczysz, Kuzyneczko.-najwyraźniej zdenerwował się za to ciągłe wypominanie ich wiązów krwi, więc z naciskiem odparował do niej zwrot jakim go określiła. – W każdym razie, co porabiasz? – od razu rozjaśnił się.
-Idę spać, błagam, Natsu, zadzwoń za kilka godzin, a najlepiej popołudniu, kiedy skończę zajęcia. – rozłączyła się i padła z powrotem na poduszkę, odstawiając przedtem komórkę.

Kilka godzin później, rześka, wypoczęta, wymyta, ubrana i najedzona, odnosiła tacę w stołówce, rozmawiając ze swoim wiernym pieskiem (a może to ona była raczej jego zwierzęciem) i ukradkiem sprawdzając, któraż to była godzina, kiedy rozmawiała z Natsu. Kiedy zobaczyła, że około 4:00 nie wytrzymała i wybuchnęła na tyle głośno, by Hokori rzucił jej pytające spojrzenie. Szybko wyjaśniła mu wszystko i dopowiedziała, że myśli, iż chłopak nie mógł spać z myśli o niej, że zadzwonił ledwo po świcie. Powiedziała to w żarcie, jednakże chłopak zmartwił się posiadaniem rywala co do niej-pokojówki, kto wie czy nie godnego. Wtedy spochmurniała, bowiem przypomniała się jej jedna przykra sytuacja. Wczorajszego dnia, kiedy to śmiali się w grupce w pokoju 175, nagle weszła do domku Lydia i zażądała, aby dołączyć ją do zabawy. Na ten pomysł wszyscy lekko wykrzywili się, jedynie Kyo mający trzeźwy umysł i pojęcie na temat, co zrobi dziewczyna, jeśli tak ją upokorzą, zgodził się szybko. Niestety, okazało się, że nowa towarzyszka kompletnie nie umie żartować i mówić w sposób taki jak reszta, toteż szybko zakończyli spotkanie i każdy udał się do własnego łóżka. Z nudów kasztanowo-włosą nie obchodziła nawet myśl, czy też na pewno jej wróg nie został w pokoju numer 175 próbując dalej flirtować. Zresztą, widziała jak tamtej nieudolnie to wychodziło w porównaniu z nią, wspaniałą wokalistką i gitarzystką. A na czym tamta grała? Pewnie trójkącie albo cymbałkach.
Zajęcia okazały się pomyślne. Po pierwsze, nie było tam Lydii. To już zapoczątkowało całej paczce dobry humor. Po drugie, w całość wliczony był również taniec, śpiew jak i gra na instrumentach. Po trzecie, Hokori i reszta nie mieli żadnego zmartwienia, więc byli skłonni do żartów co ułatwiało ćwiczenia. Po ostatnie i czwarte, pierwszy z nauczycieli, mianowicie od tańca, okazał się miłym młodym mężczyzną, bardzo cierpliwym. Muzyka gotowała do tańca, zwłaszcza naszą główną bohaterkę.
Kiedy zakończyły się męczące trzy godziny treningu, wszyscy nawodnili organizm i udali się do stołówki. Jedząc, Nag dostała SMS-ao treści „Gdzie jesteś?”. Rozpoznała numer, ponieważ była to wiadomość od Natsu, którego jeszcze nie zdążyła zapisać. Odpisała automatycznie „W stołówce” i równie szybko dostała rozkaz „Więc wyjdź z niej, nie znajdę cię w tłumie”. Jeszcze nieświadoma do końca tych słów, powiedziała:
-Natsu każe mi wyjść na podwórko, więc idę…- i nagle urwała w pół zdania. Zdała sobie sprawę, ze to oznacza, iż chłopak jest tu, na obozie. W pospiechu wybiegła na świeże powietrze, a tuż za nią Hokori, dalej nieco bojący się o swoją pozycję właściciela dziewczyny*. Reszta paczki, a mianowicie Touma, Kyo, Michiko i Kate, byli tak zajęci sobą, że omal nie zwrócili uwagi na całe wydarzenie. Chyba jedynie siostra Nag, jako krewna kuzyna, przytaknęła.
-Nag, błagam, stań.-krzyknął a zarazem, o dziwo, poprosił chłopak imieniem o znaczeniu jap. słowa „Duma”. Kiedy tylko ona posłusznie zatrzymała się i lekko obróciła się na pięcie, popchnął ją w bok, za stołówkę.-Co mu powiesz?
-Nie wiem, przecież to nieważne. On tu gdzieś jest, a ja muszę zrobić coś, aby wrócił do domu.-odparła, zagryzając wargi.
-A ja jednak poczekałbym chwile z decyzją. Z tego co mi opowiadałaś, wcale nie będzie łatwo zmusić go do odejścia tak, aby obie strony, czyli i ty i on, ucieszyły się.-mimowolnie przytaknęła głową.-Dlatego,-ciągnął dalej.- może ja pomógłbym?
Na te słowa dziewczynie zaparło dech w piersiach i wypiszczała coś a la „A mógłbyś?”, po czym on walecznie zgodził się ze swymi słowami ruchem głowy, niczym doświadczony ojciec i mąż broniący swej rodziny. Wokalistka swojej grupy pomyślała „Hokori jest trochę przystojny, miły i do tego jaki odważny!”.
~~~~~~~~
*Po co robię ten przypis? A to juz się dowiecie kiedyś, tylko muszę go tu mieć, żebym nie zapomniała xD

Reklamy

7 Komentarzy

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

7 responses to “Kwiat Muzyki – Rozdział 5.

  1. Zanim opiszę moje wrażenia na temat tego opka to wytyczę ci dwa malutkie błędy:
    Pisałaś opowiadanie w pierwszej osobie dlatego tutaj powinno być „byłam” – „Była sam na sam w domku z Hokorim..” i dalej też raczej powinno być opisane w pierwszej osobie, bo to ona przecież opowiadała co się zdarzyło poprzedniego dnia, a nie ktoś inny. I tutaj powinien być przecinek między pierwszym, a drugim wyrazem. „wymyta ubrana i najedzona..” – ale to małe błędy, wiec nie przejmuj się. Opko jak zwykle krótkie – i to mnie dołuję. Naprawdę napisz wreszcie coś dłuższego, proszę. ; )

    Ogółem podobało mi się, choć tak naprawdę wiele się nie wydarzyło. Czekam na większy rozwój akcji i wreszcie jakis wątek romantyczny. Zaczęłaś to inaczej niż przypuszczałam, tzn najpierw dajesz wątki z „pobocznymi” bohaterami, a zapewne później zrobisz love story. Tak mi się wydaję, choć nie wiem jakie są twoje prawdziwe zamiary. Hattori jest taki inny niż w poprzednich rozdziałach. Tam był czarujący, przebiegły i tajemniczy, a w tym robił wszystko pod wpływem chwili. Zmienił się przez nią w tak krótkim czasie? Myślałam, że zrobisz go na wzór Usui’a, jednak się myliłam ale to chyba nawet lepiej. Szkoda, że jego było najmniej ale w końcu co można zrobić w tak krótkim czasie i opowiadaniu. Nagisa jest fajna i z każdym rozdziałem coraz bardziej ją lubię. Choć nienawidzę jej imienia, bo kojarzy mi się z Nagisą z Clannad, a to już inna historia. Szkoda też, że Touma i reszta nie odegrała większej roli. Już nie mogę się doczekać charakterku tego Natsu, może to on zostanie moim ulubieńcem? ; D

    Yukina < 3

    PS Jak następnym razem nie dodasz czegoś dłuższego, to nie przeczytam tego! ; )

  2. Alex

    Hmm… Ciekawie, nie powiem. Trochę mnie zaskoczyłaś, wyskakując tu z tym kuzynkiem. Zresztą, czy ten obóz przypadkiem nie był tylko dla wybrańców? Bo jeśli tak, to przecież tak czy siak Natsu nie może tutaj zostać. Ale jak widzę, podobne myśli nikomu nie przyszły do głowy i będą używać innych „argumentów”, by się go pozbyć. Cóż, ciekawa jestem jakich konkretnie ;p Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^^
    Alex

  3. Haha, to podsumowała Lydię. xD Jej to chyba nikt na tym obozie nie lubi, nie ma co. Ale w sumie to się nie dziwię… No, a ten kuzyn to co? Z choinki się urwał? ;] współczuję jej, ehh…
    A Hokori zazdrosny… no no no ^^ xd
    Naprawdę szybko prowadzisz akcję. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na następny rozdział. ^^

    Pozdrawiam ; )

  4. Pierwsza „przyczepa” – tytuł mi się trochę nie podoba ;]

    „i ma nastolatkowy głos” o.O? Na pewno jest to ciekawe określenie xD

    Natsu już ma moją sympatię XDD Oczywiście z powodu jego nachalności, Nagisa nie dostrzega jego zalet. Niewątpliwie mogłaby zachować się nieco dojrzalej, nie ignorując Natsu, bo co ten biedny chłopak może za to, że się w niej zabujał XDD Tymczasem jej to nawet nie schlebia. Ciekawa dziewczyna.

    „Z nudów kasztanowo-włosą nie obchodziła nawet myśl, czy też na pewno jej wróg nie został w pokoju numer 175 próbując dalej flirtować. Zresztą, widziała jak tamtej nieudolnie to wychodziło w porównaniu z nią, wspaniałą wokalistką i gitarzystką. A na czym tamta grała? Pewnie trójkącie albo cymbałkach.”
    Hahaha, jaka pewność siebie! Jeśli byłaby taka super to 1) nie miałaby po co być na tym obozie, tylko od razu pędzić na prawdziwą scenę, 2) nie marudziłaby tak na swój głos na początku opka. Nie mniej jednak cieszy mnie, że główna bohaterka nie jest bez większych wad (lenistwo jest pomniejsze).

    „Po pierwsze, nie było tam Lydii. To już zapoczątkowało całej paczce dobry humor. Po drugie, w całość wliczony był również taniec, śpiew jak i gra na instrumentach. Po trzecie, Hokori i reszta nie mieli żadnego zmartwienia, więc byli skłonni do żartów co ułatwiało ćwiczenia. Po ostatnie i czwarte, pierwszy z nauczycieli, mianowicie od tańca, okazał się miłym młodym mężczyzną, bardzo cierpliwym.”
    Takie wyliczenie, bez zastosowania jakichś odpowiedników dla słów „po pierwsze”, „po drugie” jest źle skonstruowanym fragmentem tekstu i zamiast skupić się na znaczeniu tego akapitu, wkurzyłam się na powtarzające się namolnie słowa.

    „-Nag, błagam, stań.-krzyknął a zarazem, o dziwo, poprosił chłopak imieniem o znaczeniu jap. słowa „Duma”.”
    Błagam cię, Aikee, nie wymagaj ode mnie, żebym pamiętała, który chłopak miał na imię „Duma”. Choć czytając dalszą część tekstu skumałam, o kogo chodzi, to przekaz został zachwiany i zamiast czytać dalej „o.O?” zatrzymało mnie w miejscu. Przekaz jest nieczytelny.

    Czy ten chłopak nie za szybko zaczął uważać Nagisę za tak ważną…? – taka kołata mi teraz w głowie myśl.

    „.-Dlatego,-ciągnął dalej.- może ja pomógłbym?
    Na te słowa dziewczynie zaparło dech w piersiach i wypiszczała coś a la „A mógłbyś?”, po czym on walecznie zgodził się ze swymi słowami ruchem głowy, niczym doświadczony ojciec i mąż broniący swej rodziny.”
    Że… co? o.O LOL XDDD Mam nadzieję, że takiej reakcji oczekiwałaś po czytelniku (który nieczęsto używa słowa „lol”)
    „Wokalistka swojej grupy pomyślała „Hokori jest trochę przystojny, miły i do tego jaki odważny!”.
    A ja pomyślałabym „Co za żal. Co on sobie myśli, że nie potrafię poradzić sobie nawet z najprostszym problemem?” :/ A taki fangirlizm, jaki Nagisa okazała jest dla mnie niesmaczny.

    Pozdrawiam ^^

  5. @all
    Ślicznie dziękuję za komy ;))

    @xLavinnia
    I odpowiadam na najdłuższy xDD
    Z imieniem Hokoriego i jego znaczeniem, „Dumą”, chodziło mi o to, że dumna osoba powiedziała „błagam”… Ale faktycznie, słabo to sformułowałam. Następnym razem się postaram, a jeżeli jeszcze kiedyś w życiu wpadnę na pomysł kombinowania z tłumaczeniami w opku to na pewno wybiję go sobie z głowy ^^
    Co do twojego „LOL” – taa, przy tej części dopadła mnie śmieszka (dzienna wersja głupawki) i musiałam napisać coś wywracającego z równowagi. Zdaję sobie sprawę, że w profesjonalnej książce nie pasowałoby coś takiego, no ale na szczęście to „tylko” blog ;]
    Co do szybkości ich uczucia.. Sądzę tak samo! Ale pomyślałam sobie wtedy, „A pomyślmy tak.. Nie są oni jeszcze dojrzali, na przykład. A jak się nie jest, to się zakochuje momentalnie i bez powodu” – słabe wytłumaczenie, ale zawsze jakieś XDD Nie sądzę, że moi bohaterzy są niedojrzali, o nie! Oraz nie mam zamiaru ich takimi ochrzcić.. Ale lubię wymyślać wymówki, choćby niesprawdzające się w danej sytuacji 😉
    Cieszy mnie, że jednak coś ci się podobało… Jak już pisałam na twoim blogu, zrobię wszystko, żeby naprawić swój styl zanim mi się taki utrwali. Popracuję nad moją główką przy pisaniu (bo chyba jej bateria pada, kiedy biorę się za opka) i postaram się pobawić się z szukaniem odpowiedników co do niektórych słów, żeby nie wychodziły takie niecodzienne.
    Dziękuję 😛 Za bycie moją krytyczką.

    • „Z imieniem Hokoriego i jego znaczeniem, „Dumą”, chodziło mi o to, że dumna osoba powiedziała „błagam”… Ale faktycznie, słabo to sformułowałam.”
      Nie no… tego to bym się w życiu nie domyśliła XDDDD

      „Następnym razem się postaram, a jeżeli jeszcze kiedyś w życiu wpadnę na pomysł kombinowania z tłumaczeniami w opku to na pewno wybiję go sobie z głowy ^^”
      Tego akurat robić nie musisz. Wtykanie znaczeń imion jest dobrym pomysłem, ale trzeba z tym postępować ostrożnie. Pamiętasz ten fragment w „Rekwiemie Kruka”, gdzie Marcjan nadawał imię Feli i psu? (To jest też jeden z cytatów w notce z posłowiem do tego opowiadania) Pisałam ten fragment kilka razy, bo z tych znaczeń imion wychodziła istna sztapa, ale w końcu udało mi się z tego jakoś wybrnąć i w ten sposób niezwykłe imiona posiadane przez bohaterów nabrały sensu. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się, że przy wyborze imion będziesz się wspomagała japońskimi słowami 😉 To trzeba jednak spróbować jeszcze umiejętniej przemycić, tak żeby czytelnik nie zastanawiał się, po co ty mu to w ogóle mówisz. Trzeba się nad tym faktem zastanowić…

      „Co do szybkości ich uczucia.. Sądzę tak samo! Ale pomyślałam sobie wtedy, „A pomyślmy tak.. Nie są oni jeszcze dojrzali, na przykład. A jak się nie jest, to się zakochuje momentalnie i bez powodu” – słabe wytłumaczenie, ale zawsze jakieś XDD”
      Wybredny czytelnik nie będzie się nad tym zastanawiać, tylko stwierdzi, że autor po prostu nie pomyślał. Gdyby kiedyś jakiś krytyk literacki wpadł na tego bloga i przeczytał twoje opowiadanie, to jego wypowiedzi nie byłyby takie miłe jak moje wytykanie błędów (chyba, że uważasz, iż powinnam to robić jeszcze delikatniej :D). Dlatego z takimi niby-wpadkami trzeba uważać – w małej ilości może jeszcze przejdą, ale w twoim opku jest ich już dosyć sporo.

      Szczerze powiedziawszy bałam się, że nie spodoba ci się taka krytyka, od której jednakże jakoś dzisiaj nie mogłam się powstrzymać. Cieszę się jednak, że uważasz ją za dopuszczalną 😉

      Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s