Kwiat Muzyki – Rozdział 6.

HEEEEJ! Z góry informuję, że nie trzeba czytać tego, o czym tu napiszę. Jezeli mnie nie znasz/nie angażujesz się w moje życie prywatne, i tak tego nie zrozumiesz, a jako że słodkie bajki to nie są, zainteresuje cię w góra 8% ;P Podpinasz się pod to? To już możesz chwycić tylko za rozdzialik pod spodem, wstęp sobie zostaw.

Grrrr.. Tak mi się ten obrazek nie podoba!!! Zaczęłam się bawić w takie tła i znaczki na Filtrze (dawniej tego nie robiłam xDD) i raz wyjdzie, raz nie. A jeszcze przez przypadek dałam „zapisz”, a zwykłej wersji nie miałam, leniowi czyli mnie nie chciało się drugi raz tego robić. Sam rozdział wypadł mi.. średnio. Ale to chyba normalne, nie? Nie mam z czego czerpać weny! Moim jedynym źródłem zawsze były i będą książki, a o „Uczennicy Maga” sis już zapomniała, na lekturę szkolną miałam „Sposób na Alcybiadesa” (btw – gdybym używała takiego języku to bym się podłamała)

Przez ostatnie półtora tygodnia Shouriś pisała maturkę (niby nie tylko ona, ale w moim netowym życiu to nikogo więcej nie da się doliczyć) i strasznie miło się tego słuchało. Teraz trzymam za nią kciuki.. w prawku i oglądaniu DRAM xDD

Co do mnie – w środę pisałam test dla „DiaMENtu” (czy czegoś podobnego). Od tego zależą kolejne dwa lata mojej nauki ang., ech.. Mimo wszystko mam nadzieję, że wyszłam w miarę dobrze. Krótkie sprawozdanie: o 8:00 poszłam do biblioteki to pisać (b. wygodnie było, bo pisałam tylko z jednym kolegą, a osoby z matematyki i PP [nikt nie poszedł na infę] miały oddzielne sale). Przez ok.45 minut pisałam sobie teścik dotyczący angielskiego. 1st zadanie polegało na przeczytaniu tekstu i potem zakreśleniu, która odpowiedź jest prawdą, a która fałszem. 2nd podobało mi się bardziej, był to list dotyczący, cytując: „Przeprowadziłaś/eś się. Napisz list do kolegi z Wielkiej Brytanii, w którym napiszesz: 1. Pozdrowienia dla niego. 2.Jak podoba ci się nowa szkoła 3.Ile czasu zajmuje ci teraz nauka 4. Krótko opiszesz swoich nowych przyjaciół”. Straszne szczęście, bo jako że było to nieformalne + pani K. i tak nam tam dodawała nowe zdania i poprawiała stare to ja sobie tylko już mogłam na luzie lecieć z pomysłami, których miałam wiele. 3th zadanie dotyczyło kulturalności ;D Przykładowo: masz napisane „Grzecznie odmów kolejnego kawałka ciasta” i podane 3 wersje, z którego jedna była źle napisana, druga była chamska, a trzecia prawidłowa. Zadanie b. proste, w sumie to i tak powiedziałam odpowiedzi na głos i kolega tylko musiał sobie wpisać litery, które dyktowałam. 4th zadanie to znów takie łatwe, że mam 5 pytań np. po ang. „Czy mógłbyś wskazać mi drogę do muzeum” i 6 odpowiedzi, z czego trzeba było do każdego jednego wybrać drugą i zostawić to jedne.

Wiem, strasznie się rozpisałam, no ale ostrzegałam xDD Robię wszystko, żeby nie wpaść w temat „Ślimak”.

Wydaje się łatwe, nie?? No właśnie, część ang. była na pewno łatwa. Ale potem dostałam 30 min. przerwy i.. pełną godzinkę teściku psychologicznego.

Zaczęło się od jakiejś dziwnej kartki z parami słów – jedno słowo po mongolsku, a potem jego polskie tłumaczenie. Musiałam tego jak najwięcej zapamiętać, a potem odp. które do którego. Już nie pamiętam kolejności, ale musiałam jeszcze pisać dyktando po polsku, wymyślić w 3 min. jak najwięcej nazw zwierząt i w kolejne 3. wypisać polskie wyrazy na literę „f”. Dostałam też dwie strony kartki jakiegoś języka na literę „k” i na podstawie tłumaczeń kilku zdań musiałam napisać po tym języku jakieś tam inne. Miałam na to całe 18 min., ale w ostatnich dwóch zdałam sobie sprawę, że jest druga strona! xD Na pewno ją gorzej zrobiłam. Były jeszcze ćwiczenia pamięciowe (pary wyrazów, a potem pani czytała drugi wyraz z pary, a ja musiałam napisać pierwszy oraz na odwrót) i z tego co pamiętam.. tyle. Od tych zadań tak naprawdę zależy to, jaką mam pamięć, zaangażowanie i poziom logiki. Trzymajcie kciuki za odpowiednią ilość pkt xDD

A teraz po tych długich nowościach (ale jakże jestem szczęśliwa, że sobie popisałam ;DD) macie swój rozdzialik.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Nag otaczała aura ciekawości. Hokori nagle wyróżnił się taką odwagą, jakiej się po nim nie spodziewała. Chciał wyprosić jej kuzyna z obozu, chociaż znał jego natręctwo i przywiązanie do dziewczyny. Była bardzo ciekawa, jak mu pójdzie. Ochoczo prowadziła go w miejsce, gdzie teoretycznie miał stać Natsu. Z początku wierzyla, że jej nowemu „właścicielowi” się uda. Mówił to z taką pewnością, że aż sama się zdziwiła. Jednakże teraz wiedziała, iz jeszcze będzie musiała wyśmiać go lub wzruszyć ramionami z minką „To z góry miało się nie udać”. Gdy zobaczyła szatyna ze świadomością, że to ostatnia szansa zechciała w jednej chwili zmienić plany, ale już Hokori zorientował się, że są na miejscu.

-Hm.. To on? – spytał lekko. Był naprawdę wspaniałym aktorem. Chociaż kasztanowowłosa jeszcze przed chwilą słyszała jak chłopak się boi, teraz mówił ze swobodą, jakby przekonywał ludzi do takich rzeczy codziennie. Przytaknęła i powoli podeszła do Natsu. Zamiast się przywitać najpierw walnęła:

-Co tu robisz? – ale chłopak nawet nie zdążył jej odpowiedzieć. Kiedy on zastanawiał się nad odpowiedzią, Hokori zagryzł wargi i swobodnym ruchem pociągnął chłopaka:

-Wracamy za chwilę.-krzyknął jeszcze. Nag nie mogła tak po prostu czekać. Postanowiła, że zacznie ich śledzić, póki są jeszcze w zasięgu jej wzroku. Z początku było łatwo, wokół nich znajdowało się wielu innych obozowiczów, a i chłopcy za bardzo nie odwracali się. Dopiero kiedy skręcili za róg i usiedli na ławce wokół której nie znajdował się nawet jeden krzaczek, dziewczyna była zmuszona pozostać na bezpiecznej odległości, a przy tym mniej słyszeć.

-..wiele…znaczy..dla..bie Nag?-ledwo co usłyszała brunetka. „Nie ma ryzyka, nie ma zabawy” pomyślała i stawiła dwa kroki do przodu, tak, że uważniejszy obserwator od razu spostrzegłby jej nogę.

-Dużo, pewnie dużo więcej niż dla ciebie.-odparł złośliwie jej kuzyn. Nag była uradowana, że może podsłuchać aż tyle. Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, jakie szczęście ma, iż wyostrzyła swój zmysł słuchu przy lekcjach muzyki. Inaczej teraz musiałaby zrezygnować i zdać się na to, ile zdradziłby jej później Hokori. Skupiła się teraz bardziej na rozmowie:
-Nie mów nic o rzeczach, z których nie zdajesz sobie sprawy.
-O, a kim ty dla niej jesteś?-spytał sucho Natsu.
-Jej właścicielem, ogólnie mówiąc.-uśmiechnął się gorzko.-Kimś, kogo zdążyła polubić przez niecały tydzień; kimś, z kim na pewno wiąże swoją przyszłość.. w przyjaźni.-dziewczynie przez chwilę zaparło dech w piersiach. Posunął się za daleko, po co w ogóle wspominał o jakiejś przyjaźni? Przez chwilę chciała sobie obiecać, że mu to przypomni później, ale szybko otrzeźwiła umysł – nie może, nie przyzna się, że robiła coś tak dziecinnego i iż nie miała za krzty cierpliwości.-Wyjedziesz?
-Nie.-krótko odpowiedział rywal.
-Nie żartuję, nie dasz sobie ze mną rady.-zagroził drugi. Pokręciła głową z niedowierzaniem. Jak on mógł coś takiego w ogóle mówić?
-Jeszcze zobaczymy. Macie tu pokój dla gości?-odeszła od nich. Nawet już nie interesowała ją dalsza rozmowa. Nie miała sił, by słuchać tych szczeniackich kłótni o nią. Co oni sobie myśleli? Jeden znał ją tak krótko, że ledwo mógłby nazwać ją „znajomą”, a drugi był jej kuzynem. Nie chciała, by tak o niej mówili. Sama nie czuła nic do ani jednego, ani drugiego. Miała wrażenie, że gdyby była kimś innym zakochałaby się w nich, ale często nazywano ją ślepą i powolną. Weszła do własnego domku i padła na łóżko. Nie obchodziło jej to, że może mieć jakieś dodatkowe zajęcia, że coś mieli zrobić razem później. Chciała choć na chwilę udawać, ze nie istnieje.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Profesor na biologii wykładał o swoich ulubionych stworzeniach – motylach. Gdybał, iż na świecie jest ich ponad 150 tysięcy i tak dalej.. Dziewczyna prawie spała na lekcji. Nagle przed jej oczami pojawił się ciemny motyl i wszystko zalało się w czerwieni. Świat zaczął się rozpadać, a inni nawet tego nie zauważyli. Widziała tylko ona. Uczniowie wymieniali między sobą sekretne karteczki, notowali wykładu lub zwyczajnie drzemali. A wszystko znikało…
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Kiedy się obudziła, padało. Bała się otworzyć oczy, więc pozostawiła je zamknięte. Nie mogła uwierzyć, że śniło jej się coś takiego. Pierwsze pomyślała o tym, że jak mogło śnić jej się coś takiego po czymś takim? Kiedy zasypiała, nie myślała wcale o tym, że coś się jej pewnie przyśni, ale gdyby jednak zdarzyło się coś takiego, byłaby pewna, iż będzie śnić o jakiejś decyzji. Za drugim razem już szybko pojęła, że przecież to, co powiedział Hokori było dla niej ważne. Dlatego jej świat rozpadł się, kiedy nagle coś takiego ją trafiło. Ale dalej nie chce mu tego zdradzić, pragnie by dalej pozostał właśnie takimi nieświadomymi niczego uczniami. Ale co do tego wszystkiego miał motyl?
-Nag, myślałam, że prześpisz cały dzień.-odezwała się ze swojego łóżka Kate. Brunetka leniwie otworzyła oczy. Była pewna, że nikt nie zauważy, iż obudziła się. Z radością zauważyła, że prócz jej najlepszej przyjaciółki nie ma tu nikogo innego.
-Gdzie reszta?
-Wszyscy poszli na zajęcia specjalne. Też miałam pójść, ale wcześniej postanowiłam wpaść na chwilkę zobaczyć co u ciebie, no i..-skrzywiła się.-Postanowiłam poczekać, aż się obudzisz. Inni myślą, że bolał mnie brzuch, więc jakby co to cały czas narzekałam.-mrugnęła porozumiewawczo, a Nag napłynęły łzy do oczu. Nagle poczuła przebłysk bliskości między nią a Kate. Zawsze były najlepszymi przyjaciółkami, ale w jej życiu nieczęsto zdarzały się chwile, w których nie miała się komu wypłakać. Wskoczyła w ramiona jasnowłosej, głośno i długo szlochając. Nikt nie pytał jej, kiedy przestanie. Nikt tego nie chciał. Czuła tylko czuły, pocieszający uścisk. Gdy przestała i spojrzała na swoją przyjaciółkę, ujrzała wyraz twarzy mówiący „Opowiedz”. Dlatego zdecydowała, że jeszcze jedna osoba dowie się wszystkiego. Tamta słuchała jej ze spokojem i nie przerywała.
-Pod koniec snu spadałam w nicość.-zakończyła ze smutkiem gitarzystka, a blondynka przytaknęła ze zrozumieniem.
-Nie możesz tego tak zostawić. Masz słuszność myśląc, że nie możesz zdradzić Hokoriemu opowieści o tym, co robiłaś dzisiaj. Ale póki ich nie ma, a powinni być za niedługo, powiedz mi, co ty czujesz do Niego?-wbiła w nią badawczy wzrok.
Nie musiała zaznaczać, że nie lubi Natsu, bo jej przyjaciółka wiedziała to od dawna. Jednakże celowo nie mówiła nic o tym, co żywi do Hokoriego. Ponieważ, szczerze mówiąc:
-Nie rozumiem tego.-przyznała.
-Ach, Nag, zacznijmy od tego, czym jest miłość dla Ciebie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Advertisements

5 komentarzy

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

5 responses to “Kwiat Muzyki – Rozdział 6.

  1. Pingback: Tweets that mention Kwiat Muzyki – Rozdział 6. « My Anime World -- Topsy.com

  2. Yeeeeey! *.* Ale mi się trafiło xD Akurat gdy „pozwolono” mi usiąść do kompa na te kilka chwil postanowiłam zajrzeć na Twego bloga 😀 No i… rozdzialik! Mój kochany Kwiat Muzyki^^ Ta nazwa zawsze mnie będzie zadziwiać… Uwielbiam ją x3 Czytało sie fajnie, lecz zauważyłam błąd (jeśli takoż błędem to będzie xD)
    „Uczniowie wymieniali między sobą sekretne karteczki, notowali wykładu lub zwyczajnie drzemali.”
    – Błąd znalazłam prawdopodobnie w kawałku „notowali wykładu”. Nie powinno być „notowali wykład”, lub „notowali na wykładzie”?
    Sama popełniam gorsze błędy, ale zawsze warto znaleść i poprawić nawet ten najmniejszy. Ufff… teraz sama muszę się wziąść za ShugoCharę-World i Shugo-Story…

  3. Podobał mi się koniec. Jestem strasznie ciekawa, co na to odpowie Nag? I w ogóle, co czuje do tego Hokoriego (dobrze piszę? xD)? Ona chyba naprawdę sama nie wie… I ten jej kuzyn naprawdę jest irytujący…
    W każdym bądź razie, ja, tak jak Nag, też bym chyba za nimi poszła, a co. ; p Ciekawość to ciekawość, zresztą tu szło o poważną sprawę i to dotyczącą samej Nag, więc…
    Jestem ciekawa, co będzie w 7 rozdziale. Akacja to tu pędzi jak na zawołanie. ^ ^

    Pozdrawiam ; )

  4. Alex

    Motyl… Ciemny motyl… No to, dziewczynko, w ten sposób mnie kupiłaś. Ogólnie cały rozdzialik mi sie podobał, chociaż kłótnia Hokoriego z Natsu była faktycznie dość szczeniacka. Przynajmniej po jednym z nich spodziewałam się trochę więcej klasy ;]
    Sen, jak wiesz, zdobył całe moje serducho. Zrobiłaś to specjalnie, przyznaj się ;p
    Końcówka… Sama nie wiem, mam mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko pięknie ładnie, ale z drugiej mam wrażenie, że trochę za wcześnie by mówić o tym „czym jest miłość dla Ciebie?”. No nic, czekam na kolejny rozdział (o ile jeszcze go nie ma, bo mam trochę zaległości do nadrobienia i nawet nie wiem, czy już się pojawił, czy nie , pozdrawiam i idę dalej nadrabiać zaległości ^^
    Alex

  5. „Chciał wyprosić jej kuzyna z obozu, chociaż znał jego natręctwo i przywiązanie do dziewczyny.”
    Znał, hmm… nie mógł znać, bo wiedzieć coś z opowieści nie znaczy, że się coś zna. Ma się nikłe i często niewłaściwe pojęcie.

    „Zdawała sobie doskonale sprawę z tego, jakie szczęście ma, iż wyostrzyła swój zmysł słuchu przy lekcjach muzyki.”
    To mi się bardzo podoba ^^ Dobre i logiczne wytłumaczenie, dlaczego Nagisa jest w stanie usłyszeć tak dobrze rozmowę. Brawo!

    Ta rozmowa pomiędzy chłopakami wyszła ci bardzo dziwnie, ponieważ argumenty jakie zostały użyte w życiu by nikogo nie przekonały, chyba, że do pozostania. Nie mniej jednak wątpię, żeby w tak krótkim czasie Hokori zdołał wymyśleć coś lepszego, więc w pół na pół przypadków w realu tak by to pewnie wyglądało.

    W twoich i Alex opowiadaniach często pojawiają się motyle, choć ja jeszcze nigdy nie umieściłam w swoim kota, mimo iż mam na ich punkcie taką samą obsesję jak wy w przypadku motyli XDDD Muszę nad tym pomyśleć.

    „Kiedy zasypiała, nie myślała wcale o tym, że coś się jej pewnie przyśni, ale gdyby jednak zdarzyło się coś takiego, byłaby pewna, iż będzie śnić o jakiejś decyzji.”
    Tego fragmentu krytykować nie będę, bo jest ok. Natomiast chciałabym się do niego odnieść osobiście, bo lubię gadać o snach.
    Mnie się zawsze coś śni, każdej nocy jest to sen w stylu rpg – albo gdzieś biegnę, załatwiam coś dla kogoś, albo walczę – w moim stylu jest magia, więc nie ważne, co się wydarzy w dzień, nie dotyczy to snu. Wyjątkiem był powtarzający się sen o Melisie z „Osuwając się w otchłań” spowodowany silnym napięciem i strachem, nad którym nie potrafiłam zapanować. To był jedyny wyjątek, a najciekawsze sny staram się zapamiętywać. Sny są dla mnie istną kopalnią pomysłów na opowiadania. Nawet jeśli nie pamiętam czegoś w dzień, często w nocy powracam w te same miejsca, spotykam tych samych ludzi, którzy mówią mi „A więc wróciłaś”. Sny to prawdziwa zagadka.

    Oooo… końcówka bardzo mi się podoba! 😉

    Ten rozdział jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego 😉 Nie wytknęłam tylu błędów, a poza tym było co znacząco pochwalić XDD

    Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s