Kwiat Muzyki – Rozdział 7.

Ostatnio łaziłyśmy z dziewczynami sobie po osuwisku.. Aż tak daleko nigdy nie zaszłam. To straaszne. Ale to tyle na ten temat, no bo.. No bo zero spraw prywatnych na blogu od teraz ;p

Ten chapter pisałam jeszcze pod koniec maja, więc nie musicie wyczuwać w nim atmosfery radosnych wakacji, ani też żadnego smutku – chociaż teraz te dwa uczucia przeplatają mi się cały czas na zmianę. Już nie mogłam wytrzymać i wrzuciłam ciut więcej romansu. ^^

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

*dedyk dla Harumi, która powiedziała, że jest ciekawa odpowiedzi Nag i przez to nie ominęłam tej rozmowy*

-Pamiętasz naszych szkolnych playboyi? W każdym kochałam się po kilka razy. – Kate przypomniała Nag. – A Rui? Przecież dla tego chłopaka potrafiłam pójść na drugi koniec świata. A mimo wszystko to nie była miłość.. Dlatego musimy ustalić, co z Hokorim.-dziewczyna przeszła szybko do sedna sprawy.

-Czuję niesamowity ból, gdy myślę o tym, że przez tak wiele lat żył beze mnie. Boję się tego, co mógł wtedy robić. Chcę płakać w chwilach, w których nie widzę jego bordowych włosów i tego uśmiechu. – wyznała Nag zgodnie z prawdą. Czuła strach na myśl, że nie wie, co się z nią dzieje. Bardzo potrzebowała tej rozmowy o uczuciach z przyjaciółką.

– Czy sam widok to dla Ciebie za mało? Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? – wypytywała blondynka.

– Moja wyobraźnia rozrasta się z sekundy na sekundę. – roześmiała się gorzko. – Chciałabym, aby był moim na zawsze. Cokolwiek byśmy nie robili, chcę mieć go przy sobie… Nie wiem, czy jest to miłość, ale już nie dociekajmy, błagam. W moim życiu zakochałam się tylko raz i zakończyło się to tak nieszczęśliwie, ze tym razem po prostu go zdobędę i zobaczymy, co się stanie.- tu panienka Chandler uśmiechnęła się obiecująco.

– Na co czekasz??? Dla ciebie zrobiłabym nie takie rzeczy.. – nagle w wokalistce pojawiła się duża iskra nadziei. Pragnęła pobiec do chłopaka, mocno go przytulić i powiedzieć, żeby nigdy jej nie opuszczał. Niestety, to byłoby zbyt szybkie. Wyszły z domku i skierowały się na ławkę. Za niedługo miały się skończyć zajęcia specjalne, więc zdecydowały zaczekać. Kiedy nareszcie drzwi sali otworzyły się, ujrzały one niemiły widok. Lydia szła z Hokorim tak blisko, że wyglądali jak para. W brzuchu kasztanowowłosej coś się skręciło, ale Kate dalej pokazywała zimną krew. Szturchnęła przyjaciółkę i ruszyła ku „parze”.

-Hokori! Słyszałeś, że dziś będzie imprezka powitalna, wprawdzie spóźniona, ale dalej tak nazywana? – chłopak na ich widok poczuł wyraźną ulgę. Najwidoczniej wcale nie chciał, aby tamta się go aż tak uczepiła.

-Jasne, własnie miałem iść to z wami omówić. Sorki, Lydia, muszę lecieć. – podszedł bliżej tamtych. On także czasem czuł, że stoi na granicy powstrzymywania się przed przytuleniem Nag, złapaniem jej za dłoń, pocałowaniem…. Tym razem uratowało go tylko to, że pragnął zaprosić ją na imprezę jak przyjaciel. – Panienko Fubuko, na imprezie oficjalnie będziesz moją partnerką. Uważam za swój obowiązek na tę krótką chwilę zwolnić cię z obowiązku służeni, lecz i zrobić swą towarzyszką… Żebyś nie uciekła. – uśmiechnął się złośliwie, lecz dla jego służki był to tak pociągający uśmiech.. Nie była pewna, co ją w nim tak pociągało.. Nawet nie znała go długo, ale ciągnęło ją do niego niczym magnesem.

-Och tak, mistrzu. -zdołała udać oburzenie tak „podłym” zachowaniem. Naprawdę cieszyła się. W brzuchu czuła motylki i miała wrażenie, że urosły jej skrzydła.. Skrzydła do jego serca. – Już tak późno… Jeżeli chcę, by mój pan nie zawiódł się, a przecież nie mogę na to pozwolić, lepiej pójdę się już przygotowywać ^^.- na te słowa Hokori powstrzymywał się przed skakaniem ze szczęscia. Nag, Kate i Michiko odeszły do domku. Wokalistka i bordowowłosy w swoim towarzystwie byli najweselszymi osobami na świecie.

Kiedy Kate upiększała włosy kasztanowowłosej tworząc wspaniałe loczki, ta myślała znów o swym śnie. Czemu motyl?? Przeszukała swoje informacje o motylach, pomijając te szkolne. Kochała te stworzonka, uważała je za pozytywną przepowiednię, a jednak świat zawalił się przy jednym z nich. Coś jak czarna owca? Nieprzyjemny wyjątek? A może miał być to morał snu a la „To co raz jest przyjemne, nie musi być takie zawsze”?? Jej przemyślenia przerwała blondynka, która oznajmiła, ze fryzura gotowa i teraz trzeba wyszukać jakieś fajne ciuchy. Na swój widok w lustrze dziewczyna w loczkach wydała okrzyk zdumienia. Pozwoliła sobie na taką fryzurę po raz pierwszy, ale nie przypuszczała, że może w niej wyglądać aż tak dobrze. Zdziwiła się, że nie urodziła się w loczkach i zaczęła żałować, że nie spróbowała tego wcześniej.

– Co ubierzesz?? – obudziła ją Ichi.

-Nie wiem… Może tą mini, w której przyjechałam? – odpowiedziała ospale.

-Nag, nawet mnie nie irytuj!!! Ktoś, kogo tak kochasz zaprasza cię na imprezę, a ty ubierzesz pierwszy lepszy ciuch… Dziewczyny, wyciągnijmy wszystko, w czym chodziłyśmy kiedykolwiek na zwykłe imprezy.. nie, nie, Nag, nie halloweenowe…. i pożyczmy sobie jakieś ciuszki.

Wokalistko-gitarzystka wysypała całą walizkę prócz bielizny, uznając, że ubrałaby wszystko z tego, gdyby chodziła na więcej imprez. Perkusistka wyjęła naprawdę najmodniejsze rzeczy, w większości uszyte z jedwabiu. Keyboardzistka pomyślała, że lepiej być skromnym, więc pokaże tylko to, co uważa za fajne, a nie najfajniejsze. Ostatecznie, Nag ubrała czarne leginsy, baletki i kolorową tunikę o bufiastych rękawach. Kate zdecydowała się na sukienkę o lawendowym kolorze i podpiętych, lecz trochę rozpuszczonych, prostych włosach. Michi najbardziej spodobała się wszystkim w czarnej mini i dłuższej, białej bluzce z krótkimi rękawami, dlatego, że ten ubiór podkreślał śliczność jej czarnych dwóch kucyków. Chłopcy czekali na zewnątrz. Perkusistka umówiła się z Kyo. Chłopak romantycznie uklęknął przed nią i poprosił o towarzystwo niczym w bajce. Wszyscy zrozumieli, że ci raczej zostaną parą. Czarnowłosa nie miała nikogo do pary, ale Touma obiecał, że kilka razy zatańczą razem.

Byli największą grupą na sali, niektórzy jeszcze nikogo nie poznali. Kyo i Atte (dop. aut.: pseudo Kate) kręcili się jak motyle. Chłopak miał w doświadczenie w takich rzeczach, a i tamta niewiele mniejsze, bowiem chodziła kiedyś na kurs tańcu. Ichiko ze swoim partnerem płynęli, lecz dość nieśmiało. Za to tam gdzie pojawiała się para Nagisa&Hoko, tam było słychac śmiech i czuć radość. Gdy przerwali na chwile taniec, od razu dorwali się do szklanek z napojami. Tam złapała ich wredna Lydia, która zrobiłaby wszystko, aby tylko rozłączyć szczęśliwych przyjaciół. Zaczęła kąsić kasztanowowłosą uwagami na temat niej i jej towarzysza. Uważała, że dziewczyna tańczy tak niezgrabnie, że niszczy piękny układ drugiego, a jakby tego nie było za dużo, jeszcze krytykowała ubiór żeńskiej płci gruby. Mimo wszystko, cała szóstka poczuła się nieswojo. Isa odwarknęła na to, że ta sama lepsza nie jest, bo nikt nawet nie chciał iść z taką żmiją jak ona. Na te słowa, Lydia wylała dziewczynie na głowie poncz. Zwykła sytuacja, a jednak w tej coś zamarzło. Przez chwilę nie mogła się ruszyć, po czym szybko wybiegła z sali, rzucając swojej rywalce gniewne spojrzenie.

Usiadła w takim cieniu, aby nikt jej nie zobaczył. Płakała, szlochała, lecz nikt nawet nie usłyszał jej jęku. Nagle ktoś ją przytulił. Ledwie ujrzała smutną twarz Natsu, szybko odepchnęła go od siebie.

-Daj mi spokój!!-krzyknęła.

-Nie wiem co się stało, bo nie wolno mi uczestniczyć w imprezach, ale możesz na mnie liczyć. Nie będę zły, jeżeli potem nadal będziesz na mnie zła. Przeżyję to jakoś, a teraz, proszę, wypłacz się w mój sweter. – bardzo rozzłościła się, słysząc takie słowa. Nie lubiła, gdy ktoś posądzał ją o to, że go zostawi. Rzuciła mu ostre spojrzenie, a on zagryzł wargi i wycofał się.  Znów została sama. Już starała się, aby łzy nie ulatniały się, po prostu siedziała tam, zła na każdą żywą istotę. Gdy tak siedziała, znów ktoś ją przytulił. Tym razem był to Hokori. Szepnął:

-Dowiedziałem się, że tu jesteś od Natsu. Był baaardzo przejęty. Ja także się bałem. – zamruczał jej do ucha. – Nie ukrywaj się przede mną, proszę. Przecież nie jesteśmy sobie obcy, nie tylko Ciebie ona zdenerwowała. Nie wyrywaj się, przecież nie zrobię ci nic złego. – i dziewczyna zasnęła w jego objęciach. Co jakiś czas budziła się i czuła, że niesie ją on do domku.

Reklamy

6 Komentarzy

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

6 responses to “Kwiat Muzyki – Rozdział 7.

  1. „…tym razem po prostu go zdobędę i zobaczymy, co się stanie…”
    Hehe XD Tego to ja się po Nag nie spodziewałam, ale podoba mi się takie podejście 😉 A jej wypowiedź o uczuciach do Hokoriego jest przeeeesłodka *^^*

    Ale iskrzy XDD Aż się nie można powstrzymać od radosnego uśmiechania.

    „Kiedy Kate upiększała włosy kasztanowowłosej tworząc wspaniałe loczki, ta myślała znów o swym śnie. ”
    Kiedy mówiąc „kasztanowowłosa” masz na myśli osobę, powinnaś pisać to z dużej litery. Nazywanie postaci w ten sposób to nic innego niż nadawanie im przezwisk, które pisze się przecież z dużej litery ^^ Tego zwortu staraj się jednak nie używać za często (imię postaci zazwyczaj zastępuje się: „dziewczyna”, „nastolatka”, tak jak masz „wokalista”), gdyż czytelnik bardzo nie lubi, gdy autor ciągle mu powtarza, jaki bohater ma kolor włosów. Alternatywą może być jeszcze np. Złotooka, choć tego tyczy się taka sama zasada jak powyżej ^^

    W loczkach każdy świetnie wygląda XDD Niestety ja urodziłam się z włosami tak prostymi, że nie muszę nawet używać prostownicy, by uzyskać ten sam efekt co wszyscy. Błogosławieństwo czy przekleństwo?

    „Dziewczyny, wyciągnijmy wszystko, w czym chodziłyśmy kiedykolwiek na zwykłe imprezy.. nie, nie, Nag, nie halloweenowe….”
    Po co Nag wzięła na obóz ciuszki TEGO TYPU o.O?

    „Wokalistko-gitarzystka” – taki zwrot absolutnie mi się nie podoba. W opowiadaniach jak najmniej słów z myślnikami w środku.

    „Perkusistka wyjęła naprawdę najmodniejsze rzeczy, w większości uszyte z jedwabiu.”
    Hmm… jedwabie na dyskotekę o.O?

    „Nag ubrała czarne leginsy, baletki i kolorową tunikę o bufiastych rękawach.”
    Subiektywny komentarz: bufy… fuj… nie cierpię!

    „Keyboardzistka pomyślała, że lepiej być skromnym, więc pokaże tylko to, co uważa za fajne, a nie najfajniejsze. Ostatecznie, Nag ubrała czarne leginsy, baletki i kolorową tunikę o bufiastych rękawach. Kate zdecydowała się na sukienkę o lawendowym kolorze i podpiętych, lecz trochę rozpuszczonych, prostych włosach. Michi najbardziej spodobała się wszystkim w czarnej mini i dłuższej, białej bluzce z krótkimi rękawami, dlatego, że ten ubiór podkreślał śliczność jej czarnych dwóch kucyków.”
    Taki opis z technicznej strony jest w książce niedopuszczalny, gdyż nie należy czytelnikowi wyliczać po kolei, w co kto jest ubrany. Poprawnie byłby albo pozostawić części stroju wyobraźni czytelnika, albo przemycić informacje o stojach później w takście, na przykład podczas jakiegoś dialogu, komentującego co kto ma na sobie. Takie subiektywne określenie strojów np. przez jakieś obozowe plotkary jest dla czytelnika znacznie ciekawszy 😉 To jeden z dobrze znanych pisarzom chwytów, więc radzę zapamiętać ^^

    „Perkusistka umówiła się z Kyo. Chłopak romantycznie uklęknął przed nią i poprosił o towarzystwo niczym w bajce.”
    Aw~ Jak słodko *^^*

    „Kyo i Atte (dop. aut.: pseudo Kate) kręcili się jak motyle.”
    I znów udało się zgrabnie przemycić motyle XDD

    „Na te słowa, Lydia wylała dziewczynie na głowie poncz.”
    O! XDDD Ciekawie. Choć ujęłaś to trochę zbyt opisowo. Trzeba było zwolić akcję i trochę udramatyzować.

    „Nie wyrywaj się, przecież nie zrobię ci nic złego. – i dziewczyna zasnęła w jego objęciach.”
    Teoretycznie powinno być romantycznie, ale przeszkadza mi myśl, że ona potrafiła tak od razu zasnąć po dosyć dramatycznym przeżyciu.

    Chcę wiedzieć, co dalej! (Ale dalej nie ma >.<)

    Pozdrawiam ^^

    • Aikee_chan

      @xLavinnia

      Już naprawdę nie mam sil, a do jutra minie mi wena na odpisywanie, więc króciutko:
      ” „Dziewczyny, wyciągnijmy wszystko, w czym chodziłyśmy kiedykolwiek na zwykłe imprezy.. nie, nie, Nag, nie halloweenowe….”
      Po co Nag wzięła na obóz ciuszki TEGO TYPU o.O? ”
      I znów, tak jak z tym znaczeniem imienia, chodziło mi o to, że Kate uważa, iż ciuchy Nagisy są takie brzydkie, że nadają się na Halloween 😉

    • Alex

      Ejć, może i powinnam sobie odpuścić i skomentować samą notkę, ale jakoś nie mogę. Wybacz…
      „Kiedy mówiąc „kasztanowowłosa” masz na myśli osobę, powinnaś pisać to z dużej litery.”
      Błąd! Używając tego słowa w ten sposób, nie nadaje się dziewczynie pseudonimu, lecz po prostu wykorzystuje się środek stylistyczny zwany peryfrazą (lub omówieniem). Polega to na tym, iż zamiast czyjegoś imienia używa się słowa/zwrotu, który tą osobę opisuje tak, by czytelnik automatycznie wiedział, o kogo chodzi. W sumie teoria jest to trochę naciągana, bo w takich opowiadaniach raczej nie wyszukuje się środków stylistycznych, ale jedno jest pewne – to słowo powinno być napisane małą literą, tak jak zapisała to Aikee. Chociaż „włosy kasztanowowłosej” brzmi trochę dziwnie ;p

      Co do samej notki:
      Szczerze mówiąc, początek nie podobał mi się. On nie był słodki, on był przesłodzony. A przynajmniej mnie ten dialog wydawał się z lekka nienaturalny i dopiero pod koniec zaczęłam traktować go poważnie. Dalej było już coraz lepiej, chociaż szczerze mówiąc, zdziwiło mnie to, że dziewczyna uciekła z imprezy zamiast przyjąć wyzwanie. Myślałam, że jest trochę silniejsza. No, ale nic. Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ^^
      Alex

      • Hmm… a ja czytałam, że właśnie to jest tak jak z nadaniem pseudonimu. I żyłam w nieświadomości XDD Przeglądając wiele fanfików, spotykałam się również z takim właśnie zapisem. Wychodzi na to, że skoro nie do końca wiadomo jak tego używać, może lepiej nie używać wcale XD Ja tak jakoś zazwyczaj omijam takie określenia, bo wydają mi się… co najmniej dziwne i – jak już wcześniej napisałam – czuję się, jakbym ciągle przypominała czytelnikom, jakiego koloru bohater ma włosy.

        [Chociaż „włosy kasztanowowłosej” brzmi trochę dziwnie ;p]
        Trochę to mało powiedziane XDD

        Pozdrawiam 😉

  2. Ależ dyskusja xD Ale ja po kolei 🙂

    Może na początek… te zdjęcie jest straszne po prostu, aż mnie zmroziło… To jakaś istna masakra jest…

    A co do notki: Dzięki za dedykację, miło mi się zrobiło : )
    Nie ma to jak rozmowa z przyjaciółką, która zawsze Cię zrozumie, prawda? Chociaż przyznam szczerze, że i tak ta sytuacja na imprezie była mocniejsza. Kurczę, ostro w sumie było, poncze na głowie… Ja tam bym jej wylała na sukienkę sok albo coś w odwecie. ; p Dobrze, że miała Hokoriego, normalnie chemia między nimi rośnie z każdym rozdziałem ^^

    Pozdrawiam : )

  3. Zgadzam się z Alex co do pisania małymi literami słów „kasztanowłosa” U siebie też mam takie określenia z małych liter i jest to najprawdziwsza prawda. ; D

    Początek był naprawdę mega przesłodzony – jak to już ujęła Alex. Można było dać coś w stylu, że ona nie wie co ma ze sobą zrobić jak go widzi, że niby coś ją skręca, a jednocześnie powstrzymuje. – takie tam bzdety. Przynajmniej wtedy nie można by było stwierdzić, czy to jest miłość. A to, co ty napisałaś to jest za szybka, dziwna miłość. Jakby od pierwszego wejrzenia. Dosłownie, ale może jakoś dalej to lepiej rozwiniesz.

    Zdanie, które już obie czytelniczki zauważyły przede mną „włosy kasztanowłosej” – to naprawdę brzmi dziwnie. Naprawdę, mogłaś już wtedy napisać włosy wokalistki, lub coś w ten deseń.

    Stwierdzenie Nagisy : ” .. tym razem po prostu go zdobędę i zobaczymy, co się stanie ” – było naprawdę spontaniczne i bardzo mi się podobało.

    Szkoda, że rozdział taki krótki i za szybka miłość Hoto i Nag. Nagle tak w jednym rozdziale coś do siebie większego poczuli. Bynajmniej wokalistkę skręcało na jego widok. Ahh. Końcówka to już wgl masakra – nie, że źle napisana, tylko mi się nie podobała. Zdziwiło mnie, że kasztanowłosa pomimo tego, że na początku odepchnęła swojego kuzyna nic z tym ie zrobiła, tylko jak gdyby nigdy nic zasnęła w jego ramionach cała posklejana ponczem. Taaa ..

    Daj wreszcie coś o muzyce, teraz przejawia się tylko romans, a to nie powinien być główny temat tej historii. Dawaj go stopniowo, o wiele mniej, choć i tak za bardzo rozwinęłaś. Zrób nie wiem, coś w stylu konkursu jakiegoś. ; ]

    Yukina < 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s