Mangi czytane na papierze

hahaha, nazwa notki powala nawet mnie xD Ale, no cóż, nie miałam pomysłów, szczerze mówiąc. Pomysł przyszedł, kiedy czytałam „Naruto” wydrukowane, lecz nie moje tylko znajomego. Skoro notki o jednych mangach was nie przyciągają, może zainteresujecie się czymś takim? Wszystkie fabuły skopiowane z Tanuki.

Nie wiem, co teraz robię i czy mi się podoba, a może już piszę do mamy, żeby przyjeżdżali po mnie czym prędzej? Na pewno moglibyście się dowiedzieć czegoś od osób, z którymi piszę SMSy, ale najpierw musicie te osoby znać ^^

Momo

„Na pierwszy rzut oka Momo  nie sprawia dobrego wrażenia. Z powodu ciemnego odcienia skóry, farbowanych włosów oraz makijażu jest brana za „łatwą” dziewczynę, chociaż nie jest to prawda. […] Przeżywa z tego powodu wiele nieprzyjemności, ale choć jej wygląd stanowi dla niej poważny problem, to bynajmniej nie jest to problem najważniejszy… Obiecała sobie bowiem, że gdy opalenizna już zejdzie, wyzna miłość chłopakowi, który podoba jej się od lat. I dzielnie dąży do tego celu, (lecz przeszkadza jej taka) […] jedna (jej) wielka przeciwność – Sae Kashiwagi.”…

Wydawnictwo: Egmont Polska.

Moja biblioteka ma wszystkie części! Nawet nie wiecie, jaka z tego powodu byłam uradowana. Jest to jedna z moich pierwszych mang „na papierku”. Dziewczęca, romantyczna, pokazuje chyba większość problemów, jakie może mieć zakochana licealistka, m.in. „skakanie z kwiatka na kwiatek”, nieśmiałość po trudne decyzje. Głównie z tego powodu strasznie ją lubię. Bo gdy w jednym rozdziale już wszystko zdawało się być OK, każdy miał siebie to jednak ktoś czuł niezadowolenie, więc znów radość się niszczyła. Manga nie raz irytuje (chociaż mnie dopiero w ostatnich tomach), lecz mimo to z chęcią sięgam po „Momo”, żeby zacząć się zastanawiać, co jeszcze może się wydarzyć w czymś tak zakręconym.

Naruto

..”Pewnego dnia Konoha została zaatakowana przez potężnego Lisiego Demona o Dziewięciu Ogonach. Jego destrukcyjna moc była wręcz niewyobrażalna. Wielu dobrych wojowników zginęło, próbując go powstrzymać. Wśród nich czwarty hokage, który poświęcił swoje życie, pieczętując demona w pępku nowo narodzonego dziecka. Tym dzieckiem jest właśnie tytułowy bohater, Naruto Uzumaki. Dwanaście lat po tym wydarzeniu, mieszkańcy nadal odnoszą się z nienawiścią do Dziewięcioogoniastego. Wychowany bez rodziców, omijany przez współmieszkańców Naruto wyrósł na nadpobudliwego chłopca, który (chce zostać Hokage).  Naruto, [….] poprzez swoje wygłupy pragnie zwrócić na siebie uwagę i zostać zaakceptowany przez innych. W wieku dwunastu lat w końcu dowiaduje się, że to właśnie w nim drzemie potęga Lisiego Demona. W tym momencie rozpoczyna się ambitna, pełna walki, poświęcenia, przyjaźni i patosu opowieść.”…

Wydawnictwo: JPF.

Czytałam zaledwie dwa tomy, ale mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że kreska jest śliczna. Nie będę rozprawiała za dużo o fabule i bohaterach, bowiem o „NARUTO” słychać w otoczeniu dużo. Od zawsze kochałam Sakurę i ogółem najbardziej jej drużynę. Teraz sprawę pozostawiam wam.. Może moi czytelnicy wyrażą swoją opinię o tak sławnym anime/mandze? ;P

Ouran High School Host Club

„Liceum Ouran. […] Jednym z nich jest znany powszechnie i popularny zwłaszcza wśród płci pięknej Host Club. Istnieje on po to, aby dysponujący nadmiarem czasu panowie mogli umilać – w kulturalny rzecz jasna sposób – egzystencję swoim koleżankom, które również cierpią na nadmiar wolnego czasu. W to specyficzne zbiorowisko bogatych i młodych ludzi trafia dzięki stypendium nowy nabytek pierwszej klasy, jednostka przeciętna i pochodząca z niezamożnej rodziny, Haruhi Fujioka. A przynajmniej takie odnosimy na początku wrażenie. Los chciał, że szukając spokojnego miejsca do nauki Haruhi trafia (jak na początku uważa) w najgorsze możliwe miejsce, czyli do siedziby rzeczonego Host Clubu. Rozbija tam szalenie drogą wazę, której nie ma możliwości spłacić inaczej, jak tylko pracą w klubie. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że Haruhi to dziewczyna, co zostaje zweryfikowane nieco później… I tak właśnie wygląda zawiązanie fabuły.”…

Wydawnictwo: JPF.

Śliczna kreska, przytłaczająca ilość dymków i barwni bohaterzy. Tak można w skrócie opisać OHSHC. Jeżeli ciekawi cię  fabuła, zwyczajnie spróbuj. Raczej przekona cię humor i ogółem treść mangi. A w przeciwnym razie po prostu nie – no i tyle.

Wish

…”Pewnego wieczoru, wracający z pracy do domu chirurg Shuichiro Kudou ratuje z opresji małą istotkę, która okazuje się być… aniołem. Kohaku, bo tak ma na imię, z wdzięczności postanawia spełnić jego życzenie. Jednak okazuje się to trudniejsze, niż mogłoby się wydawać, a to głównie z tego powodu, iż Shuichiro takiego życzenia po prostu nie ma. Aniołek twierdzi jednak, że do Nieba wrócić nie może, dopóki się nie odwdzięczy. W ten sposób chirurg zyskuje współlokatora, który co prawda jest pełen dobrych chęci, ale często nie wszystko wychodzi mu tak, jak powinno.”…

Wydawnictwo: JPF.

Historia jak dla mnie czasem ciut nudnawa, ale nie zawsze. Kohaku to aż nazbyt irytujący anioł, a to Shuichiro odpycha mnie przez swój wygląd tak.. nietypowy. Czytałam głównie dla diabłów, które zawsze miały rozbrajający tekst w zanadrzu i były.. mrr.. ^^

Fullmetal Alchemist

..”Ed w wieku zaledwie dwunastu lat został państwowym alchemikiem, żywą bronią na usługach armii. Razem z bratem przemierza kraj wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu słynnego artefaktu, kamienia filozoficznego. Ale po co dzieciom tak potężna i niebezpieczna substancja? Chłopcy chcą odzyskać swoje ciała. Nie bez powodu Ed wraz z licencją alchemika otrzymał przydomek Stalowy – jego prawa ręka i lewa noga są zastąpione przez automatyczną zbroję. Natomiast Al w ogóle nie ma ciała, jest ogromną zbroją potrafiącą mówić.”…

Wydawnictwo: JPF.

Jeżeli ktoś przymierza się do przeczytania tego, już na pierwszych stronicach znajduje się krótkie wyjaśnienie, czemu chłopaki mają zbroje. Może to was zachęci. mnie ta seria wprost urzekła – bohaterami i ciekawymi historiami. Bo chociaż chodzi tu o ten kamień to często o tym zapominam, kiedy czytam kolejny rozdział z podróży chłopaków.  Po drodze, jak w wielu mangach, ratują oni przeróżne istotki, a przy tym chyba zawsze się czegoś dowiadują. Polecam!

Japan


„Kiedy jest się piękną prezenterką telewizyjną, można liczyć na fanów z różnych grup społecznych. Yuka Katsuragi zyskała kłopotliwe względy Katsujiego Yashimy, gangstera z yakuzy, który przyleciał za nią do Hiszpanii z młodszym bratem. Podczas trzęsienia ziemi spadają razem z czwórką licealistów do podziemnego pomieszczenia, gdzie tajemnicza staruszka przepowiada, że tak jak kiedyś runęły mury dumnej Kartaginy, tak Japonię czeka upadek, a następnie wysyła ich w przyszłość, żeby mogli się o tym przekonać na własne oczy.„…

Wydawnictwo: Hanami.

Kilka przekleństw, walka, muskuły, czasem piersi.. nie dla mnie takie rzeczy. Kosztowało to aż 24zł, więc w sumie dwie TMM mogłam sobie kupić xD Ale nie będę żałowała, to była moja pierwsza manga z Empiku.

Tokyo Mew Mew

..”Ichigo, główna bohaterka tej serii, to japońska gimnazjalistka, w której ciele przypadkiem (choć, jak się potem okaże, nie do końca) wylądowały geny dzikiego kota. Dzięki temu Ichigo potrafi przemienić się w Mew Ichigo, ubraną w festyniarski kostiumik bohaterkę, walczącą ze złem wszelakim. Owo zło przybiera postać wrednych kosmitów, którzy zamierzają zdobyć władzę nad Ziemią poprzez systematyczne niszczenie środowiska. Podłym i antyekologiocznym ufoludom przeciwstawić się może tylko pięcioosobowe Greenpeace o nazwie „Tokyo Mew Mew”, czyli pięć dziewczynek z genami różnych stworzonek, na czele których stoi Ichigo.”…

Wydawnictwo: JPF.

Tej serii tomów mam na razie tylko dwa, ale z uwagi na to, że całość składa się z zaledwie 7, mogę przysiąc, że dokupię ostatecznie wszystkie części. Głównym plusem serii jest kreska – kawaii, słodka, śliczna, wspaniała, doskonała i nie wiem, jakie tam przymiotniki pozytywne jeszcze. Magical girls to akurat gatunek dość nieciekawy… Raz okaże się świetnym anime/mangą, a zaraz inny to wielkie dno. Jako, że akurat tam magicznych dziewczyn mamy kilka, raczej każdy znajdzie kogoś dla siebie: chłodną i spokojną wilczycę; rozkapryszoną, optymistyczną małpkę; bogatą, przyjacielską tylko dla osób których lubi papużkę; nieśmiałą okularnicę sunameri i główną kotkę – fajtłapę, ciągle zaspaną i takie tam. Jedna osoba cię zirytuje, z inną nie będziesz się mógł/a rozłączyć. Jak zawsze nastolatki znajdują sobie chłopaków, więc nie narzekamy na brak bishy, wrogowie całują bohaterki (xD), a ataki i bitwy chociaż mocno przesłodzone, i tak fajne ^^ Dałabym ocenę 9.9/10

Oh! My Goddness

„Fabuła mangi Oh My Goddess opowiada o przygodach Keiichiego Morisato, pozbawionego powodzenia u dziewczyn studenta politechniki i fana motoryzacji, który miał szczęście przywołać boginkę, mogącą spełnić jedno jego życzenie. Jako, że – jak było już powiedziane – nie miał szczęścia do płci pięknej, poprosił, żeby boginka została z nim na zawsze… Co też się stało, dając początek ich wspólnym przygodom.”…

Wydawnictwo: JPF.

Totalna beznadzieja. Nie kojarzę już nawet anime, ale manga jest kompletną porażką. Nieśmieszne gagi, denne charaktery bohaterów, a za to dużo ciała żeńskiej części osób, które są faktycznie… seksi xD Jeśli ktoś mnie zna, już raczej wie wszystko, co o tym myślę, tak?

Death Note

„Życie shinigamich, japońskich bogów śmierci, według Takeshiego Obaty i Tsugumiego Ōby jest bardzo nudne. Z tego też powodu Ryuk, mający dość monotonii, dla hecy porzucił w ludzkim świecie death note – notatnik, w którym zapisuje się imiona mających umrzeć ludzi. Opatrzył go czytelną instrukcją w języku angielskim, tłumacząc potencjalnemu znalazcy, jak korzystać z dobrodziejstw notesu. Traf chciał, że trafił on w ręce jednego z najtęższych umysłów Japonii, nastoletniego Lighta Yagamiego. Młodziak zapisane w notesie informacje początkowo bierze za głupi żart, jednak wkrótce przekonuje się, że niepozorne kartki papieru dają mu ogromną moc, którą postanawia wykorzystać do walki ze złem. Od tego momentu sumiennie zapisuje imiona i nazwiska przestępców, chcąc stworzyć świat wolny od kryminalistów i niegodziwców, aby ostatecznie samemu zostać jego królem. Gdy ludzie zaczynają zauważać, że ktoś wymierza przestępcom sprawiedliwość, szybko nadają sprawcy przydomek Kira. Obok sprawy obojętnie nie mogą przejść światowe policje, które za punkt honoru stawiają sobie ujęcie Kiry. Wkrótce w sprawę angażuje się L – tajemniczy detektyw, który w przeszłości rozwiązał już niejedną pozornie beznadziejną sprawę.”…
Wydawnictwo: JPF.

Death Note…. Posiadam tylko jeden tomik. Tak z nudów kupiłam go podczas obozu, kiedy na jeden dzień pojechaliśmy do Chojnic. Cóż mogę powiedzieć o tych prawie 200 stronach… Wciągnęło wszystkich, wprost wyrywali sobie z rąk do rąk i pochłaniali wszystko za jednym razem. Nie podoba mi się tajemniczość L’a, ale nie umiałabym przeżyć bez owijania w bawełnę Ryuka. Lighta czasem nawet lubię, ale w innych chwilach okazuję się być tym najbardziej irytującym. Ładna kreska, chociaż często sądzę, że np. taki Yagami lepiej wypadł w anime. Właściciel notesu oraz skryty w cieniu detektyw zadziwiają pomysłami, przez nie właśnie historia tak ciekawi. Polecam przeczytać jakiemuś śledczemu ;P

Advertisements

7 komentarzy

Filed under Manga

7 responses to “Mangi czytane na papierze

  1. Ta twoja biblioteka mnie dołuje. Też chcę mieć taką w pobliżu! >..< A z tym ostatnio cieńko.

    O! Próbowałaś mangę od Hanami, które raczej nie jest wydawnictwem dla ludzi nie-dorosłych. Czyli w sumie nie ma się co dziwić, że ci się nie spodobało. Tylko trochę zastanawia mnie to, że sięgnęłaś po coś, co już z okładki wyraźnie mówi – przynajmniej do mnie – że to nie dla mnie…

    Mam całe "Tokyo Mew Mew" i czytałam je chyba tysiąc razy :3 Wersja mangowa jest znacznie lepsza od anime, choć nie są to jakieś kokosy, czyta się bardzo przyjemnie. A im młodszy czytelnik, tym zapewne przyjemniej. Nie chcąc psuć sobie obrazu tej serii, nie chcę jej czytać jeszcze raz.

    "Oh! My goddess" było moim pierwszym anime, od którego zaczęło się moje oczarowanie M&A. I mnie się podobało. Choć muszę przyznać, że manga ma trochę słabą kreskę.

    Do "Death Note" stara się mnie przekonać Dorota za każdym razem, gdy się spotykamy. Jej fangirlism na punkcie tej serii (jak również shounen-ai) mnie przeraża. Choć prawdopodobnie kiedyś się załamię i wezmę się za to XDD

    Tytuł aż taki zły nie jest, choć brzmi… przynajmniej trochę dziwnie. Choć w sumie sama nie wiem, jak taką notkę nazwać.

    Pozdrawiam :3

  2. moim zdaniem pierwsze tomy naruto mają okropną kreske, poprawila sie ona dopiero gdzies przy 20 tomie xD
    Ouran – za duuuzo tekstu! nigdy nie wiem od czego zacząc
    Alchemik wymiata ^^
    Tokyo mew mew ma sliczną kreske, fabula troche dziwna, ale da sie czytac
    Death Note…. ach.. uwielbiam!
    w sumie przeczytalam ostatnio troche nowych mang i chyba tez napisze podobną notke 😀

  3. Dobra znajoma pożyczyła ni swego czasu Wish’a i Tokyo Mew Mew :D. Oba tytuły przeczytałem dość szybko i z przyjemnością, ale wyższą ocenę wystawiłbym Wish’owi, w którym podobały mi się postacie diabłów choć całość trochę zalatywała jakimś yaoi :D. Na Tokyo Mew Mew jestem już chyba za stary, ale nieraz się uśmiechnąłem czytając :D.

    Death Note ładnie się prezentuje na półce i bardzo sobie chwalę tą mangę. Trochę żałuję, że wcześniej obejrzałem wersję animowaną bo kilka wątków i postaci o wiele lepiej wypadło na papierze (na przykład Mikami i Mello).

  4. Eri

    No dobra, więc… Brzoskwinię planowałam jako moją pierwszą mangę… Nie wyszło, wolałam Death Note ^^. Ale kiedyś muszę wreszcie zaczać czytać.
    Hm, Ouran… Mam jak narazie tylko 2 tomy, ale dokupię resztę… Pomimo tego, że Haruhi jest na mojej czarnej liście.
    Death Note jest boski i planuję kupno wszystkich tomów, jak tylko nazbieram kasę ^^.
    TMM mnie nie ciągnie… Magical Girls nie jest dla mnie.
    Japan nie podoba mi się ze względu na okładkę… Tak, typowy wzrokowiec ze mnie.
    FMA zostawiłam po 18 odcinkach, i za mangę też się nie chwytam ^^.
    Naruto ma u mnie sentyment z powodu czasu którego poświęciłam oglądając tyle jego odcinków… A co do mangi to mam tak chyba z 5 tomów… I nie planuję dokupić pozostałych. Za duży tasiemiec się z tego zrobił.
    No i to na tyle, jeśli chodzi o moją opinię ^^.

  5. kaeiko

    Szczerze, to z tych wszystkich na papierze czytałam zaledwie wszystkie tomy MOMO, Ah, my Goodness! i Tokyo Mew Mew. I co ja się wypowiem.. MOMO wzięłam z nudów na mój wyjazd w tamtym roku w Bieszczady, Ah, my Goodness czytałam w bibliotece a Tokyo Mew Mew to już daaaawnoo temu.

    Pozdrawiam ^^
    Kae_chan

  6. Na mojej półce stoi bardzo mało mang. Ale na szczęscie moja koleżanka, która lubi wydawać kasę na nowości w empiku, mam prawie wszystko.
    Z wymienionych wyżej czytałam Naruciaka (mam 3 tomiki jak na razie, ale mam zamiar powiększyć kolekcję) – cudeńko moje kochane. Naruto kocham za kreskę, za fabułę, za miejsce akcji, za bohaterów (szczególnie za Tobisia ^^).
    Momo- czytałam tylko ostatni tomik tej mangi i szczerze powiedziawszy ani kreska, ani bohaterka mnie nie zachwyciła, a fabuła wydała mi sie tak „różowa”.
    Ouran High School Host Club – tego akutrat mam 2 tomiki (*.*) No cóż, o tej historii nie trzeba wiele mówić ~ słodka kreska i słodcy bohaterowie.
    Death note – nie mam ani jednego tomiku, ale czytałam w necie mangę. A jak na razie planuję zakup całej serii $.$ Manga ta jest genialne, niesamowita, wybitna i mozna tak w nieskończoność. Poza tym kocham L’a – moje małe maleństwo.
    Posiadam jeszcze Wampirzycę Karin, a od koleżanki pożyczyłam całą serię Balsamisty (coś genialnego- wszystkich zachęcam do przeczytania tej serii!!!). A i Beautiful people zaczęłam czytać 😉
    To chyba na tyle.
    Pozdrawiam, Ayame

  7. Dobra, oprócz 4 tomów DN, nie czytałam kompletnie nic. To ja może przejdę do rzeczy.
    Ryuk to zdecydowanie moja naj naj naj postać, ja go wprost uwielbiam, po prostu to już jakaś mania : p L’a również uwielbiam. On był tak niepozorny, piekielnie inteligentny, bystry i spostrzegawczy, że nie wiem… To mnie w nim urzekło totalnie. Za to w Lightcie podziwiałam tylko to, jak potrafił wszystkich oszukać…
    Co do kreski – nie znam się, to się nie wypowiem. : P Dobra kończę : P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s