Bezimienne – Rozdział 2.

Wiecie co, doszłam do paru wniosków. Opowiadanie jest takie nijakie, więc nawet nie będę go nazywała, żeby komuś nie zająć fajnej nazwy – zawsze pozostanie bezimienne, chyba że ktoś uzna „bezimienne” za tytuł. Poza tym, będę je traktować po macoszemu. Mam pomysł? Fajnie, no to piszę. Nie mam? Mogę go nawet w życiu nie skończyć – ot tak, odstawić do kąta. Przede wszystkim, będę się trzymała opcji, że nie wiecie, kiedy się pojawi rozdział. W harmonogramie nie zastaniecie tej historii, nigdy jej nie zapowiem.. Chyba, że jakiś mocniejszy wyjątek jak zakończenie. Rozdział może mieć 20 linijek, a może 120 czy 700 – jak chcę, ile myślę. Wiem, że to nie jest ok, ale przy tym się wysilać nie będę. To takie mój pojedynczy, ostatni w życiu opowieściowy wyjątek 😉

W dalszym ciągu na kolonii.

~~~~~~~~

Mówiłam już, że było coraz gorzej? Kradzieże mi nie pasowały. Miały w sobie taki brud… Ja tak nie umiem. Jak grzeszę to czystością i koniec. Przez całe 5 lat czekałam na odpowiedni moment, aż będę mogła porzucić grupę. Jakoś bardzo się z nimi nie zaprzyjaźniłam. Bazyliszek był cichym chłopakiem, nie mówiącym za wiele o sobie. Greeny była chłodna, ale rozklejała się przy tych swoich roślinkach, więc  prędzej czy później opowiedziała mi swoją historię – jak ją bito i jak uciekła z domu.. Rikk i Nicks zachowywali się jak bracia i byłam przekonana, że tej dwójki będzie mi najbardziej brak. Tak zwana przeze mnie „Beta” zawsze chciała mnie nauczyć jak najwięcej, a „Alfa” pomogła i umiała pocieszyć.

Mimo wszystko, dręczyło mnie to, że nie znam historii Bazyliszka. Nasi liderzy po prostu byli zbuntowani i uciekli przez chęć życia na własną rękę, to wiedziałam. Ale co z tym małym chłopakiem? Pisałam tu już kiedyś, że moja ciekawość równała się mojej gadatliwości? Zrobiłam to ostatniego dnia mojego pobytu w Dziurze. Wyrwałam owego członka na malutką kradzież, a kiedy wracaliśmy z łupami, zaczęłam temat:

– Podoba Ci się życie w jaskini?

– Tak. Wszyscy są mili i nie trzeba się wysilać. – odpowiedział jak zwykle cicho.

– A nie tęsknisz za dawnym życiem? – poszłam na całość.

– Nie pamiętam, jakie było moje dawne życie. Straciłem pamięć – zaskoczył mnie. Tak się tym zainteresowałam, a okazuje się, że on sam nic nie wie.

– Soka…*

Jeszcze tego samego wieczoru po raz czwarty w życiu nienawidziłam. Po nienawiści do jesieni, motyli i kradzieży poczułam w sobie to samo uczucie do Greeny.  Ni stąd, ni zowąd zaczęła narzekać, że za mało kradnę. Zdziwiłam się tym, co wtedy we mnie zaiskrzyło. Odgryzłam się jej jakimś jadowym zdaniem i odeszłam jak najdalej. Kiedy wszyscy już spali, wzięłam torbę i wrzuciłam tam całe jedzenie, które widziałam. Poza tym spakowałam zestaw noży, mały pistolet, ciuchy na zmianę na jeden dzień i schowałam komórkę do kieszeni.  Jednakże kiedy wychodziłam, w drzwiach kogoś zastałam – Nicksa.

-Chyba nie myślałaś, że Cię nie zauważę? – uśmiechnął się jak zwykle. -Możesz iść.. Od początku wiedziałem, że tu nie pasujesz, ale coś ciągnęło mnie, żeby Cię przy sobie zatrzymać – szybkim ruchem ruszył ku mnie. Złapał mnie w pasie i mocno pocałował. Był to jeden z najdłuższych pocałunków w moim życiu. Mając zaledwie 15 lat, przeżyłam już coś tak romantycznego. Kiedy skończył, popatrzyłam na niego z żalem.- Nie zamierzam mówić nic w stylu „Kocham Cię”, bo sam nie jestem tego pewien, ale nie chcę się też dręczyć, że zmarnowałem ostatnią szansę. A ten nożyk zostanie ze mną. – podniósł lewą rękę do góry i coś w niej zabłysło. Nie widziałam dobrze w ciemności, ale domyśliłam się, że jak zwykle mi coś ukradł.- Nim miałem Cię obronić, gdy po raz pierwszy uczyłem Cię kradzieży – jak zwykle podkradł mi coś zwinnie.

– Przysięgam, że jeszcze kiedyś się spotkamy… Jak masz naprawdę na imię? – obiecałam szczerze.

-Noritoshi, a ty?

– Niech to wiecznie zostanie tajemnicą, dobrze, Noritoshi? – przytuliłam go, pocałowałam lekko i szybko w usta i poszłam przed siebie. Na zewnątrz było ciepło. W końcu to lato. Gdy weszłam do miasta, najpierw zaczęłam się zastanawiać, czy będę kiedyś żałowała tego, że odeszłam? Gdzie się teraz podzieję? Co będę musiała robić? Czy podpasuje mi to? Czy znajdę przyjaciela? A może teraz zacznę grać solo?

___________

*Soka (jap. ) – rozumiem, aha.

~~~~~~~~~~

Z rozdziału na rozdział coraz krócej xD Ale musicie się tym zadowolić, jeżeli wgl chcecie to czytać 😉 Ciągnąć tego życia w Dziurze nie mam zamiaru, bo mi się ono nie podoba, tam jest zbyt kolorowo. A i jakoś dziwnie nie pasuje mi teraz dodawać tu nowej strony z życia Bebe.

Ciąg Dalszy Nastąpi ;D – I Promise.

Advertisements

4 komentarze

Filed under Bezimienne, StoRy

4 responses to “Bezimienne – Rozdział 2.

  1. Eri

    Ooo, romantycznie ^^. Lubię takie akcje.
    Narzekać, że ktoś za mało kradnie… Szczyt beszczelności! Niech sama kradnie, skoro taka mądra, o!
    Noritoshi… Ładnie ^^. Tylko jak znam życie to minie gdzieś z 2 rozdziały nim ja to zapamiętam -.- Słaba pamięć do imion i nazwisk, ot co. Wybacz.
    A ten cały Bazyliszek wydawał się interesujący, myślałam, że będzie chciała odkryć jego historię, a tu ona ucieka … No, ale będzie ciekawe w tracie ucieczki, jestem tego pewna ^^.
    Traktujesz po macoszemu? O, ja tak traktuję każde swoje opowiadanie, od kiedy pamiętam ^^”
    Rozdział świetny!

  2. W pierwszym rozdziale bohaterka ma 10 lat i mówi dość nietypowo jak na jej wiek, a kiedy starzeje się 5 lat. Jej sposób mówienia ani trochę się nie zmienia. To troszkę dziwne.
    Ciekawie, ciekawie ~ niezobowiązujące uczucie kwitnie…
    Czekam na kolejny rozdział ^^
    Pozdrawiam, Ayame

  3. Po wykonaniu przeze mnie beta-reada nie mam się do czego przyczepić pod względem błędów. Ale dużo ich i tak nie było.

    W sumie dobrze, że podchodzisz do pisania tego opowiadania tak lekko. Czasem przydaje się pisać coś w ten sposób, kiedy nie czujesz presji.

    Co do treści opowiadania, to już się trochę wypowiadałam: podobał mi się ten pocałunek 😉

    Pozdrawiam ❤

  4. Mi to tam w ogóle nie przeszkadza, że rozdział krótki, ja ostatnio nie mam serca do niczego długiego : P
    No no, wyznał jej prawdziwe imię… To chyba o czymś świadczy? I ciekawe, jak sobie poradzi sama ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s