Kwiat Muzyki – Rozdział 8.

Jej, ale nie mam nastroju do notek ! Ale jedna rzecz się nie zmieniła – kocham pisać. Nie mam pomysłów (to się, niestety, zmieniło..) na notki, ale wiem, ze gdybym miała, to nikt by mnie nie powstrzymał przed pisaniem ;P A że teraz mam tygodniowe ‚wakacje’, to obiecuję, że wyciągnę z siebie ze 2 szkice ;)). A teraz, miłego czytania ^^ Ten rozdział jak dla mnie jest strasznie dziwaczny – racja, przewidywałam, że wkleję tu kiedyś jakąś Momo, ale nie w ten sposób i nie z takim zakończeniem..;p

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

„Miękko”, pomyślała, gdy obudziła się. „Zbyt miękko, nie miałam tak wyścielonego łóżka” dodała. Otworzyła oczy i szybko rozejrzała się wokoło. Była noc. Jednak była we własnym pokoju, przekonała ją obecność jej siostry i przyjaciółek w pozostałych łóżkach. Zauważyła też, że ktoś przykrył ją nie tylko kołdrą, ale i jakimś obcym kocem. Kiedy wstała, usłyszała ruch w  drugim końcu pokoju. Nie była pewna, czy powinna wtedy wskoczyć ze strachem do łóżka czy sprawdzić, kto to, ale zdecydowanie bardziej kusiła ją druga opcja. Nerwowo podeszła do drzwi i nieufnie rozejrzała się. Podskoczyła ze strachem, gdy ktoś z tyłu złapał ją za rękę.

-Bu! – cicho powiedział jakiś męski głos, którego z początku Nagisa nie umiała rozpoznać. Odwróciła się i rozszerzyła oczy na widok Hokoriego. Odetchnęła z ulgą. „Nikt się nie włamał”, pomyślała. Chłopak zaśmiał się, kiedy ujrzał jej zaskoczoną minę.

-Co ty tu robisz? – wyszeptała, aby nie obudzić śpiących. „Pewnie miał jakieś chore myśli i gapił się na nas, gdy spałyśmy” wyjaśniła sobie.

-Właśnie wychodziłem – odparł spokojnie, jakby pobyt chłopaka w pokoju dziewczyn w środku nocy na obozie był czymś najnormalniejszym na świecie.

-Jak tu w ogóle wszedłeś?!

-Nie miałem klucza do waszego domku, więc najpierw położyłem cię na moim łóżku. Ale nocowanie u nas, niestety Nagiso, jest zabronione. Dlatego grzecznie odniosłem cię tutaj i chciałem wrócić do siebie, ale ty musiałaś się obudzić i naskoczyć na mnie jak na złodzieja – zaśmiał się. Dziewczynie zrobiło się wstyd, że wyobrażała sobie nie wiadomo, co. Już szukała wymówki, kiedy chłopak uprzedził ją- Dobranoc, wiem, że myślałaś, iż było inaczej-pocałował ją w czoło i skierował się do drzwi.

Nastolatka, różowa jak burak, weszła pod kołdrę i zasnęła. Była też troszkę zła na Hokoriego, że tak ją przejrzał.

XxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxX

Jej sen był po prostu całkiem niemożliwy. Z jakiegoś nieznanego powodu musiała szukać wielkiej skrzyni w podziemiach. Wskoczyła do pewnej dziury. Nie wiedziała, dokąd ona prowadzi oraz gdzie się kończy. Po prostu musiała dążyć do celu na ślepo.

XxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxX

Zanim coś się wydarzyło, Nag obudziła się.  Już kilka minut po przebudzeniu zapomniała o śnie. Nawet nie miała czasu na rozmyślania. Szybko zaczęła się myć, a potem ubierać. Dopiero gdy była już gotowa na zajęcia, zauważyła, że reszta dziewczyn jeszcze śpi. Brutalnie obudziła je, wylewając na każdą po połowie szklanki wody:

-No co wy?! Czemu jeszcze śpicie? – krzyczała.

Michiko spojrzała na komórkę i rozgniewanym głosem powiedziała:

-Naaaag, czemu budzisz nas o 5:00??!!

-Co? – nie zrozumiała kasztanowowłosa. Kiedy pojęła, że nawet nie spojrzała na zegarek tylko z góry stwierdziła, że powinny się już zbierać, a okazało się, że wstała za wcześnie, zaczerwieniła się jak burak. Przeprosiła i błagała, aby nie były na nią złe. Gdy obie zasnęły, nie wiedziała, co robić. Poprzedniego dnia poszła spać o wiele wcześniej niż zwykle, więc była bardzo wyspana. Nie miała ochoty znów się kłaść. Cokolwiek ciekawego nie robiłaby w domku, przeszkadzałaby wtedy współlokatorkom we śnie. Zrezygnowana i znudzona, wyszła na zewnątrz. Początkowo błąkała się wzdłuż jeziora bez celu, kiedy nagle usłyszała silnik auta. Do obozu można było dojechać tylko jedną drogą i nie prowadziła ona do żadnego innego miejsca. Nikomu spoza personelu, uczestników i organizatorów nie wolno było wejść na teren obozu. Z tych powodów dziewczyna szybko zaciekawiła się i pobiegła w kierunku hałasu. Kilkadziesiąt metrów dalej, ujrzała ciemno volvo z dwoma osobami w środku. Jak oceniała po marce, nie był to nikt bogaty, ale też nie biedny. Samochód zatrzymał się na parkingu, a wysiadła z niego dziewczyna na oko w wieku Nagisy i mężczyzna w średnim wieku. Nieznajoma nastolatka wyglądała dosyć dziwacznie. Czarne włosy z różowymi i białymi pasemkami, skórzana, ciemna kurtka, T-Shirt z nadrukiem emo, jeansowa spódniczka, legginsy oraz białe adidasy sprawiały, że można ją było wziąć za fankę rock’a, ubierającą się w stylu emo, lecz uśmiechniętą od ucha do ucha.

-No to się żegnamy, nie, tato? Teraz już sobie dalej poradzę – uśmiechnęła się, odsłaniając idealnie białe zęby i przytuliła, jak się Nag domyślała, rodzica. Mężczyzna pożegnał się z córką i odjechał. Wtedy obca spostrzegła, że ktoś jej się przygląda. Brązowowłosa nie zdążyła schować się i dziewczyna zauważyła ją. Szybkim krokiem podeszła, ciągnąć za sobą walizkę. Z początku miała dosyć złowrogie spojrzenie, więc gitarzystka miała ochotę uciekać, lecz metr przed nią nieznajoma zatrzymała się i uśmiechnęła.

-Yo! Jestem Momo – radośnie podała jej dłoń na przywitanie. – Jestem tutaj nowa. Przyjechałam aż z Kanady. Spóźniłam się dlatego, że list na temat przyjęcia mnie doszedł dopiero niedawno.. Wiesz, jak to jest z tą pocztą… I dopiero teraz przyjechałam. Mam 16 lat, słucham rocka, nienawidzę zwierząt i jestem singlem – Fubuko osłupiała. Jeszcze nikt, nigdy nie zapoznał się z nią w taki sposób. Momo mówiła dużo, była bardzo bezpośrednia.

-Nagisa – uścisnęła rękę nowej znajomej. – W takim razie, może chcesz, żebym cię oprowadziła?

-Z chęcią.

Dziewczyna pokazała rówieśniczce, gdzie jest stołówka, a gdzie pokój kierownika. Przedstawiła sposób jak najszybciej można się dostać z drewnianych domków uczestników do sali, gdzie odbywały się lekcje tańca i śpiewu. Była to jej ulubiona ścieżka, którą wykorzystywała, kiedy się spóźniała. Momo dużo gadała i komentowała nowe miejsca, jednakże zamilkła, kiedy koleżanka zaprowadziła ją do „magicznego” miejsca na środku jeziora. Aby tam dopłynąć, musiały wypożyczyć łódkę. Była to mała wysepka, na której mogły zmieścić się dwie osoby, leżąc. Kiedy słońce świeciło, tak jak tamtego dnia, widok stamtąd był niesamowity, bowiem woda dookoła wprost błyszczała.

-Super! – zdołała wydusić z siebie po chwili.

-Fajnie, że ci się podoba – szczerze ucieszyła się Nag. – Ale teraz chyba już ja powinnam iść na stołówkę, a ty zgłosić się u kierownika, prawda? – pożegnały się i poszły, każda w innym kierunku. Brązowowłosa przy stole opowiedziała swojej paczce o nowej. Nikt się tym specjalnie nie ekscytował, po prostu pokiwali głowami i powiedzieli „Aha”. Wszyscy zaciekawili się dopiero wtedy, kiedy Momo pojawiła się na stołówce z… Lydią! Wyglądały na bardzo zaprzyjaźnione, jakby znały się od dawna. Gitarzystka podeszła do nich i przywitała się z Lydią. Zapytała, czy znały się przedtem. Kiedy obie potaknęły i podekscytowana czarnowłosa oznajmiła, że są najlepszymi przyjaciółkami od zawsze, Fubuko nie była już pewna, czy będą w stanie się polubić.

Advertisements

2 komentarze

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

2 responses to “Kwiat Muzyki – Rozdział 8.

  1. have you ever tried avast antivirus before?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s