…najlepszy sposób na uśmiech/Happy B-day, Kaori!

Wiecie, kto jest na fotce powyżej? Bo ja za nic bym nie poznała… To Ryo i Yamapi z NEWSów! Jakby nie to, że Alex tak powiedziała, to za nic bym nie uwierzyła.;p Któż robi takie niewyraźne fotki? xD

Tobie akurat składam życzenia po raz pierwszy, bowiem w tamtym roku, w twoje urodziny, chyba jeszcze nie znałam się z tobą za bardzo poza tym, że wiedziałam, iż „jakaś” Kaori jest.xD Potem poznawałyśmy się coraz bardziej, gdy założyłaś konto na Twitterze (ta strona naprawdę łączy ludzi xD) stałaś się kimś ważnym dla mnie, a po wakacjach już sobie nie wyobrażam powyższej strony bez twoich Twittów.

Teraz już należysz do tych ludzi (a jest ich na dzień dzisiejszy mało..), do których codziennie z chęcią napiszę nie obawiając się, że braknie nam tematów i rozmowa będzie nudna. Bo nawet jak braknie, to i cisza może być czasem przyjemna 🙂 Jesteś też osobą, z którą niebywale bardzo chcę się spotkać mimo różnicy wiekowej wielkiej i głębokiej jak przepaść. ^^

Mam nadzieję, że ty też mnie lubisz, choć trochę, troszeczkę. A nawet jeśli nie – przejmuj się, bo i tak się od ciebie nie odczepię.xD Lubię być upierdliwa ;D Teraz prezent ode mnie dla ciebie, w którym chciałam podkreślić wszystkie twoje zalety.. Choć nie udało mi się uchwycić każdej. A zresztą, sama zobacz 😉

Otworzyłam rozespane oczy. Złapałam w rękę pierwszą, lepszą dosyć lekką rzecz i rzuciłam nią w osobę, która mnie obudziła. A był to Ryo oczywiście, człowiek bez serca.

-Całą noc dramki oglądałam, to się chcę teraz wyspać trochę chociaż, a ty mnie budzisz! Foch. Jak można być takim zimnym draniem? – zapytałam retorycznie z niewielkim żalem. Nie umiałam się złościć na tego chłopaka.

-Kaori, właśnie skończyli próbę, więc może łaskawie poszłabyś z nimi coś zjeść? Samochód już czeka – powiedział tonem sugerującym, że nie czeka na słowa, lecz czyny.

-Hai, hai – rzuciłam i podeszłam szybkim krokiem do moich juniorów. – No więc, jesteście głodni, ne? Zapewne nieźle się zmęczyliście taką ciężką choreografią! – wszyscy odpowiedzieli mi z uśmiechem, że mam absolutną rację i ruszyli w kierunku wyjścia, a ja za nimi..

Lubili mnie dużo bardziej niż Pana Chłodnego, czyli Nishikido, bo jego jak już ktoś w ogóle lubił to tylko za to, że jest niesamowitym piosenkarzem. A charakterek to ma nie do zniesienia, choć czasami to ja właśnie jestem wyjątkiem, który uwielbia go za ten charakterek. Minął dopiero miesiąc, od kiedy został on przyjęty, a już nie wyobrażałam sobie bez niego pracy. Zajmowałam się johnnysowymi juniorami od pół roku. Jednakże jestem trochę roztrzepaną, wiecznie senną dziewczyną, więc moi przełożeni szybko zauważyli, że nie nadaję się do opieki nad dziećmi. Chcieli dać w moje miejsce kogoś innego, lecz dzieci powiedziały, że wolą sami dawać mi wypłaty, niż żebym miała odejść. W końcu szef przystał na to, ale żebym kiedyś nie zaspała totalnie, dał mi do pomocy Ryo. Owy chłopak jest znanym piosenkarzem, członkiem zespołu NEWS. Na początku nie mogłam opanować radości, bowiem był moim idolem od wieków. Jednak gdy go poznałam, zawiodłam się na całej linii. Chłopak był ironiczny, zimny i chamski, gdy już żartował to tylko ze mnie, nigdy ze mną. Lecz po jakimś czasie polubiłam go nawet w takich barwach. No i czasami pokazywał, że wcale nie jest taki zły.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, chłopcy wyszli z auta i spokojnym krokiem poszli do jakiejś  ekskluzywnej restauracji w Tokio. Na szczęście należeli do tych tylko rozpoznawalnych, więc nie latały za nimi szalone fanki spowalniające wszelkie czyny. Zanim weszłam za nimi do środka, Ryo poinformował mnie, że musi dziś coś załatwić i już jedzie, a ja muszę sobie dać radę jeszcze do końca dnia. Pożegnałam go, a gdy już odjechał, zaczęłam ubolewać nad tym, że nie mogę pojechać z nim. W restauracji chłopaki namawiali mnie, żebym coś zjadła, ale nie chciałam wykorzystywać ich kieszeni na takie drogie dania, poza tym przez Nishikido, a raczej jego brak, nie miałam chęci na nic. Zajrzałam do mojego małego dzienniczka, który nawiasem mówiąc dał mi Ryo oraz wypełniał też on, i sprawdziłam, co mamy zaplanowane na resztę dnia. Musieliśmy pojechać jeszcze na jakąś premierę, a potem zostawało mi już tylko dopilnować, aby wszyscy dotarli do domów. Czyli zanim się ściemni, skończę pracę i będę mogła jeszcze pomęczyć telefonami Pana Chłodnego, gdzie jest i co robi. Tak, udało mi się zdobyć jego numer telefonu przez sekretarkę. Zawsze powtarzał, że z chęcią wywaliłby tamtą za to z pracy, a przez moje natręctwo zmieniłby numer telefonu, a jednak, ironia losu, ani nie poskarżył na sekretarkę szefowi, ani nie zmienił numeru.

Po skończeniu pracy wróciłam do domu i od razu wzięłam się za dzwonienie do chłopaka. Jakimś cudem odebrał.

-Hejka. Co robisz? – zapytałam niby to od niechcenia, lecz z wyraźną nutką ciekawości w głosie.

-Nagrywam piosenkę… To znaczy nagrywałem, ale właśnie przeszkodziłaś… – powiedział chłodno.

-Ach, tak! Przecież ktoś mi już o tym mówił. Gome, gome…

-Jeśli masz mnie dalej męczyć, to możesz już tutaj przyjść i posłuchać. Tylko nie nagraj, żeby rozprowadzić w Internecie lub pokazać innym – wyjaśnił mi jeszcze, gdzie jest i rozłączył się bez żadnego pożegnania. Zaszokował mnie tą propozycją tak, iż przez kolejne kilka minut nie mogłam się ruszyć z wrażenia. Kiedy w końcu odzyskałam zmysły, zaczęłam przegrzebywać całą szafę w poszukiwaniu czegoś nieziemskiego. Nie znalazłam niczego takiego, więc ubrałam się tak zwyczajnie jak codziennie ubieram się do pracy i pognałam w miejsce, gdzie teoretycznie miał być Ryo. No i okazało się, że sobie ze mnie zażartował i podał mi zły adres. Już miałam wracać rozzłoszczona do domu, lecz nagle na ulicy stanęło auto, z którego wymachiwał do mnie Yamapi. Podeszłam do samochodu i ujrzałam, iż kierowcą jest Nishikido. Gdy zobaczył moją wściekłą minę, zaśmiał się i powiedział:

-Nie bądź już taka zła.. No, przecież przyjechałem.. Wsiadaj

Koniec końcem wsiadłam, bo tak jak już mówiłam, na niego to się złościć nie umiem. Jednakże aby pokazać, że mimo wszystko jestem wciąż obrażona i jadę tylko posłuchać nowego kawałka, nie odzywałam się do niego przez całą drogę do studia. W ogóle udawałam, ze go tam nie było. Rozmawiałam tylko z Yamashitą, który był stokroć milszy od kolegi z zespołu.

W studiu prędko przekonałam się, że byłoby co nagrywać, bowiem piosenka była niesamowita. Gdy skończyli, poszłam z nimi coś zjeść. Już nie chowałam urazy do chłopaka, byłoby to bezsensowne. Dzięki temu lepiej się bawiłam. Do domu odwiózł mnie sam Ryo, bo reszta Newsów go w to wkopała z wymówką, że się wszyscy do jednego auta nie zmieszczą, a nie ma powodu, żeby któreś jeszcze z nimi jechało. Przez prawie całą drogę milczeliśmy i, co mnie bardzo zdziwiło, nie tylko ja byłam skrępowana tą sytuacją. Nawet on nie przyjął tego, że będzie ze mną sam na sam ze spokojem. Troszkę ucieszyłam się z tego powodu i kiedy wróciłam do domu, wcale nie byłam senna. W kółko przypominałam sobie minę Nishikido, kiedy się dowiedział, że ma mnie odwieźć.

Następnego dnia w pracy jak zwykle byłam śpiąca, lecz starałam się nie drzemać. Chciałam jak najdłużej móc patrzeć na chłopaka. Po południu pojechaliśmy z juniorami na ich debiut. Oczywiście, musiałam udawać, że wcale nie zapomniałam o tym, że to dziś.  Wydawało mi się, że każdy był choć trochę spięty i podenerwowany, lecz mina Yukkiego mnie przerażała.

Chłopak miał taką tremę, jakby miał zaraz puścić pawia z nerwów.

-Hej, Yukki, nie denerwuj się tak – złapałam go za rękę i kontynuowałam. – Patrz tylko na swoją rodzinę i staraj się uśmiechać. Umiesz to, potrafisz to. Musisz tylko uwierzyć.

Wydawało mi się, że potem był już tylko coraz bardziej pewny siebie. Kiedy odwróciłam się, zauważyłam, że Nishikido spogląda na mnie z uśmiechem. Nasze oczy spotkały się, lecz chwilę później oboje speszeni odwróciliśmy wzrok. Nie mogłam opanować rumieńca, choć usilnie zaciskałam zęby. A to podobno działa.

Na debiucie mogłam być w pobliżu sceny lub na widowni. Oczywiście poszłam tam, gdzie Ryo, a on nie mógł pokazać się wśród ludzi, bo fanki by go dosłownie oblazły. Chłopakom poszło dobrze. Na początku byli trochę sztywni i niektórzy odwracali się, aby na mnie popatrzeć i wtedy, gdy widzieli jak się do nich uśmiecham od ucha do ucha, od razu stawali się bardziej pewni siebie i weselsi. Po ich występie na scenę wszedł Lee Jun Ki. Powitały go oklaski i wiwaty. A ja nie mogłam oczom uwierzyć. Uwielbiałam tego gościa, jego piosenek mogłam słuchać bez końca. Gdy śpiewał, nuciłam cicho słowa równo z nim. Nie wiedziałam, jakim cudem wcześniej nie zauważyłam, że on też występuje tego dnia. Kiedy zszedł ze sceny, od razu poszłam go poszukać. Ryo „skomentował” to wywróceniem oczu i pozostał na swoim miejscu, troszkę był wściekły. Oczywiście chciałabym być delikatna, ale jak już stanęłam twarzą w twarz z moim idolem, Junkim, to nie mogłam się opanować i moją pierwszą reakcją było zrobienie mu zdjęcia i poproszenie o autograf. Miałam wrażenie, że z chęcią westchnąłby i poszedł, ale jakoś się zmobilizował i chwilę ze mną porozmawiał.

Potem wróciłam, aby znów stać u boku Nishikido. Widać było, że poczuł ulgę,

iż nie jestem już z Junkim.

-No, już myślałem, że uciekniesz z pracy – burknął pod nosem, a ja zachichotałam.

-Odwróć się w moją stronę – poprosiłam.

-Po co?… Chyba mnie nie uderzysz?! – zapytał z lekkim przerażeniem i niedowierzaniem. Lecz zanim odpowiedziałam, zrobił to, czego chciałam. Wtedy pocałowałam go w policzek, po czym prędko poszłam w innym kierunku z diabelskim uśmieszkiem. Miałam tylko taką małą, skromniutką nadzieję, że on też się uśmiechał.

OTANJOBI OMEDETOU!~~

Reklamy

3 Komentarze

Filed under Uncategorized

3 responses to “…najlepszy sposób na uśmiech/Happy B-day, Kaori!

  1. Kaori

    Ja tam Ryo poznałam od razu ;p
    Haha, tak tak, twitter łączy ludzi zdecydowanie 😀 A tam zaraz różnica wiekowa xD raptem to tylko tych kilka latek, a i tak nie widzę różnicy jak jak z Tobą gadam ;p
    „Mam nadzieję, że ty też mnie lubisz, choć trochę, troszeczkę. A nawet jeśli nie – przejmuj się, bo i tak się od ciebie nie odczepię.xD ” — hahaha, podoba mi się ostatnie zdanie xD No, ale przepraszam bardzo, jakbym Cię nie lubiła to czy wybierałabym się na B-3? ;p Trzeba się w końcu poznać osobiście ;p
    No i arigatou za prezent :))Gomen, że nie skomentuję tak szczegółowo, ale moja Wena świętuje chyba dzisiaj, a na codzień to ostatnimi czasy ze mną nie współpracuje ;p
    Haha, ino połączenie ja+juniorki to nie wiem czy to tak by to wyglądało xD Ale z tą sennością i roztrzepaniem to trafiłaś xD
    No i Ryo, i Junki x3 i Mike na końcu 😀 Wrzuciłaś wszystkich moich naj najów, a końcówką poprawiłaś mi humorek ^^ dokładnie to tym ostatnim zdaniem 😀

    Arigatou:*

  2. wiedzmaaaa

    Ja też chcę taką pracę jak Kaori, że nie robię nic i jeszcze mi za to płacą:P hahaha W ogóle ze mną się dzieje ostatnio coś strasznie złego, bo mam fazę na czytanie fanficków:P Wkręcające to:P

    P.S. YamaPi’ego na fotce poznałam od razu, zaś Ryo musiałam się bliżej przyjrzeć:P

  3. dziękuję bardzo za ciepły i miły komentarz,aż się uśmiechnęłam ;*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s