Kwiat Muzyki – Rozdział 10.

Jestem totalnie zagoniona, bo teoretycznie to już powinnam kończyć śniadanie,a  w praktyce siedzę na kompie i czekam, aż jakieś zbawienie na mnie przyjdzie i czas się zatrzyma… Muszę dodać notkę, muszę, muszę, muszę. A opko miałam na dysku, nie na kompie.. Zanim podpięłam, minęło tyyle czasu..;P Ale dobra, dobra, już muszę iść przecież~! Miłego czytania.<3 ;]

~~~~

Nag szybkim krokiem poszła do swojego domku i mocno zatrzasnęła za sobą drzwi. Nie wiedziała, czy się śmiać, bać, irytować czy płakać. Serce dalej biło jej jak oszalałe. Łzy poleciały z jej oczu. Łzy szczęścia? Tak, chyba tak. Zaśmiała się. Usiadła na łóżku i tak płakała i śmiała się naraz. „Gdyby ktoś mnie teraz zobaczył, stwierdziłby, że zwariowałam” pomyślała. „A może jednak nie? Może ten ktoś od razu zauważyłby, że jestem kompletnie zakochana i zrozumiałby sytuację?” ciągnęła dalej. „Przecież jestem w wieku, w którym dziewczyny najbardziej szukają swoich drugich połówek… Tak, to normalne, że teraz takie sytuacje się zdarzają. Moje rówieśniczki często śmieją się przez łzy…” mówiła do siebie w myślach. „Jestem walnięta! O czym ja w ogóle myślę?!” zakończyła i zaśmiała się. Położyła się na łózku, otarła łzy i zaczęła gapić się w sufit, śmiejąc się raz na jakiś czas z siebie jak opętana jakaś. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Wstała i tanecznym krokiem poszła otworzyć. Była szczęśliwa.. I uszczęśliwiła się jeszcze bardziej, gdy w progu stanął Hokori. Uśmiechnęła się do niego w taki tajemniczy sposób. W taki sposób w jaki jeszcze nigdy się nie uśmiechała.Gestem zaprosiła chłopaka do środka, a ten zanim wszedł, odpowiedział jej podobnym uśmiechem. Oboje zachowywali się zupełnie inaczej niż zwykle. Tak jakby właśnie w kilka minut wydorośleli..  Totalnie. Byli całkiem poważni. Nie udawali już przed sobą… Chłopak usiadł na jakimś krześle, a kasztanowowłosa ponownie na łóżku. Siedzieli tak chwilę bez słowa i patrzyli sobie nawzajem w oczy. Nie byli speszeni, nieśmiali, podenerwowani. Nic takiego.

-Chyba cię kocham – powiedział wreszcie Hokori pewnym, stanowczym tonem wciąż patrząc nastolatce prosto w oczy.

-Ja tak samo.. Ciebie – odpowiedziała, a z oczu poleciała jej jedna, mała łezka. Chłopak nagle poderwał się z miejsca i pocałował ją. Tak samo poważnie jak przedtem mówił i zachowywał się. Nie był to długi, namiętny pocałunek, lecz zwykły cmok. Kiedy oderwali się od swoich ust i otworzyli powieki, ujrzeli w swoich oczach nie iskry, lecz płomienie szczęścia. Oboje mieli chęć chichotać z radości. Hokori usiadł obok dziewczyny i zaczął się śmiać. Ona tak samo. Przestali, gdy Nagisa znów zaczęła płakać łzami szczęścia.

-Ale ty często płaczesz… – począł droczyć się z nią chłopak. Lecz ona szepnęła tylko „Wiem” i otarła łzy. Patrzyliby z chęcią na siebie tak z uśmiechami na twarzach przez kolejne kilka godzin, lecz nagle do środka weszła Michiko.

-No, no, co tu się dzieje… Dziwnie wyglądacie – skomentowała, lecz gdy nie dostała odpowiedzi, zdziwiła się jeszcze bardziej i dodała niepewnie:

-Yyy, wiecie, powinniście teraz pójść na obiad, chyba że chcecie głodować do kolacji… Ale no… jak chcecie… to ja.. ten.. pójdę już – i wyszła, oglądając się jeszcze kilka razy za siebie. „Patrzyli się na siebie jak zaczarowani, sparaliżowani..” pomyślała, pokręciła głową z niezrozumieniem i poszła na stołówkę.

-Ech, nawet nie zauważyłam, że ich tu nie ma – westchnęła i zachichotała gitarzystka. On też zachichotał. Następnie wolnym krokiem poszli w kierunku stołówki, trzymając się za ręce. Nim zasiedli do stołu z talerzem, pomieszczenie było prawie puste. Karmili się nawzajem, a potem Hokori wytarł usta kasztanowowłosej chusteczką. Byli zwyczajnie, po prostu szczęśliwi.

***

Momo wolnym krokiem szła w kierunku jeziora. Gdy zasiadła na brzegu, rozejrzała się wokoło za jakimiś znajomymi twarzami. Za sobą ujrzała chłopaka, którego poznała przedtem. Tego samego, który był taki arogancki i nie chciał jej nawet powiedzieć, jak ma na imię. Z jednej strony była na niego zła i nie chciała z nim rozmawiać, z drugiej zbyt bardzo ciekawiło ją to, dlaczego płakał. Koniec końcem, ciekawość zwyciężyła i dziewczyna podeszła do chłopaka.

-O, to znów ty – krzyknęła do niego z uśmiechem. – Masz już lepszy humor? Więc może mi się wreszcie przedstawisz i przep….

-Odwal się… Nie będę cię za nic przepraszał – przerwał jej. – Sama wtrącasz się w nie swoje sprawy i jeszcze mi tu przepraszać każesz..

-Niegrzeczny jesteś – uraziła się lekko. – No ale nic… Gdzie idziesz? Na kładkę? O, to pójdę z tobą. Pamiętasz chociaż jak mam na imię? Momo, to tak dla przypomnienia. A ty? – gadała jakby sama do siebie i podążała za chłopakiem. – Ech, to nie mów. Będę zgadywać. Kei? Jun? Jin?… Zgadnę po oczach, czy mam rację! – weszli już na kładkę.- No to litera N… Nomiya? Nomisaki? – doszli do końca kładki. Dziewczyna wybiegła przed chłopaka i spytała. – A może… Natsu? – zdenerowany  krzyknął tak głośno „ODWAL SIĘ WRESZCIE!”, że aż dziewczyna przestraszyła się i zrobiła kilka kroków w tył. Nawet nie zauważyła, jak blisko jest już końca deski.  Nagle.. spadła.

-Nie umiem pływać!!! – krzyknęła, nim zatopiła się od stóp do głów. Jezioro w tym miejscu nie było wcale płytkie. Natsu przeraził się, nie wiedział co ma zrobić. Wskoczył do wody i zanurkował. Odnalazł szybko Momo, złapał ją w pasie i wypłynął z nią w górę. Położył ją na kładce, lecz ona nie oddychała. Sprawdził jej puls. Żyła. Rozejrzał się bezradnie wokół. Nikogo nie było. Musiał to zrobić. Przechylił jej głowę, otworzył szeroko jej usta i wdmuchiwał jak najwięcej tlenu. Po jakimś czasie Momo zakaszlała i wykrztusiła z ust wodę. Kiedy zobaczyła pochylonego nad nią, zmartwionego Natsu, uśmiechnęła się. Może wreszcie otworzy się przed nią?

-Nie myśl, że teraz powiem ci coś o sobie – powiedział, jakby czytał w jej myślach. – Po prostu cię uratowałem i już. Zdradzę ci tyle, że od dziś już nie będziesz mnie denerować, bowiem wyjeżdżam. Wreszcie…

Momo miała ochotę się rozpłakać. Wyjeżdżał? Nie.. Nie chciała, żeby ją zostawiał. Czuła, że musi  rozgryźć. Nagle przytuliła go z całych sił i szepnęła:

-Błagam… nie…

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Kwiat Muzyki - Ongaku no Hana., StoRy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s