„Fanowskie marzenia” – Fanfick.

No więc tak… Pisałam to z zapartym tchem przez kilka godzin, a palców nie mogłam oderwać od klawiatury.xD Naprawdę bosko się pisze takie fanficki, zdecydowanie polecam.;D Ale ogólnie chciałabym to dać do przeczytania tylko osobom wybranym, więc choć publikuję na blogu, to z hasłem, o.;)

~~~~

Nakajima Kento szedł ku wielkim szklanym drzwiom, które na jego widok natychmiast otworzyło dwóch ochroniarzy. Uśmiechnął się po części do nich, a po części sam do siebie i odruchowo poprawił okulary. „Jak ja to kocham” powiedział sobie w myślach.

W środku sklepu natychmiast podeszła do niego ekspedientka i jakaś pomocnica.

-W czymś pomóc? – zapytała kobieta.

-Hmm… Poproszę to… i to.. – wskazał na jakąś drogą kurtkę i niewiele tańsze okulary, których nie powstydziłby się żaden gwiazdor. Chodził tak jeszcze po pomieszczeniu co chwilę wskazując na jakieś inne akcesoria czy ubrania, gdy nagle usłyszał dźwięk przychodzącego połączenia. Wyciągnął komórkę z kieszeni, zobaczył duży napis „Kame-senpai” i odebrał.

-Hej. Jesteś teraz na zakupach? – usłyszał.

-Hai. A co?

-Kupiłbyś mi jakąś chustę na dzisiejszy wieczór?

-Yhm, ale jaką?

-Eeee.. Zdam się na ciebie. Cześć! – powiedział i natychmiastowo rozłączył się. Kento westchnął, zaśmiał się i powędrował ku półkom z arafatkami.

*

Alex widziała motyle. Duużo, dużo motyli. Nagle wszystkie motyle odleciały i ukazał się On. Zamruczała przez sen. „Ach, przyjemnie” pomyślała. Nastolatka o błękitnych oczach zerknęła na nią z ciekawością.

-Ne ne,  jak myślicie, o czym ona śni, że tak się zaciesza? – zapytała wesoło Ai.

-Hmmmm. W sumie to na pewno o jakiejś gwiazdce, aniołku czy słoneczku kolejnym – próbowała zgadnąć Wiedźma, zakładając plecak.

-Taaa, jak dla mnie to oczywiste… – oznajmiła Kaori z uśmiechem i poprawiła sobie spódnicę.

-Przecież właśnie leci na spotkanie z piosenkarzami, nie uwierzyłabym, gdyby mi ktoś powiedział, że śni o czym innym – dodała Harumi, po czym założyła na siebie kurtkę.

-Mhm.. A nie myślicie, że powinnyśmy ją już obudzić? Za kilka minut lądujemy, a ona leży pod kocykiem, zupełnie nieprzygotowana taka… – zaproponowała najmłodsza. Wszystkie spojrzały po sobie. Były gotowe do wyjścia z samolotu , każda miała już przy sobie swoją torbę, wszystko pochowane, ubrane kurtki, czapki, szale oraz wszelkie inne możliwe ubrania i ogólnie każdy szczegół pozapinany na ostatni guzik. No, oprócz skarpetki Aikee, ale ją już uznały za straconą, gdyż żadna nie mogła jej odnaleźć. Za to panienka Alex spała sobie spokojnie, bez butów, okryta kocykiem z wielką burzą we włosach.

-ALEX, cholewka, JIN IDZIE!!! – krzyknęła Wiedźma najgłośniej jak wypadało. Blondynka natychmiast wstała zdezorientowana i zaczęła piszczeć coś w stylu „Co? Gdzie? Jak?”. Oczywiście, Akanishi ani myślał teraz spacerować po samolotach. Choć kij wie, co on sobie myśli… Wszystkie dziewczyny zaczęły chichotać, oprócz rozespanej Alex, która była na nie mocno fochnięta.

-Wystarczyłoby mnie normalnie obudzić… – bąknęła ze złością.

-Przykro mi, to był najpewniejszy sposób.. – beznamiętnie rzekła Wiedźma, wzruszając ramionami.

-No, Alex, ubieraj się, zaraz będziemy wychodzić !  – sprytnie i z szybkością zakończyła tą lekką kłótnię Kaori. Bała się, że jeszcze wyjdzie z tego coś większego. W końcu odebrały dziewczynie sen i to w jaki podły sposób…

Po dłuższej chwili już wszystkie były na zewnątrz i rozciągały się leniwie.

-Świeże powietrze… – cieszyła się Harumi.

-Nooooo..- dołączyła się do niej Ai.

-Ej no, weźcie już chodźcie, bo wypadałoby nocleg znaleźć – pospieszyła je Wiedźma. – Czy tylko ja wiem, która już godzina?

-Nie, nie, nie! – błyskawicznie zaprzeczyła Kao. – Ja też wiem, haaa !

-A wiecie, ja proponuję noclegu nie szukać, może nas polubią i nam jakiś zaproponują – wyszczerzyła ząbki Harumi.

-…mamy 20 minut, aby dotrzeć na miejsce… – oznajmiła Alex. To jakoś pobudziło je wszystkie i pospieszyły się bardziej.

*

Yamapi i Jin wygodnie rozsiedli się na kanapie w jakimś odosobnionym miejscu. Nikogo z ich kolegów jeszcze nie było, więc najlepiej było poczekać w takim miejscu, gdzie nie będą ich dręczyły natrętne dziewiuchy, które nie wiadomo kto w ogóle na imprezę wpuścił czy jakiś dziennikarz w przebraniu. Rozmawiali sobie o karierze, agencjach, a przede wszystkim o Ameryce.

Nagle do klubu wparowała piątka dziewczyn. Weszły tak, że nie sposób było ich nie zauważyć. Wbijały się w oczy swoją innością. Wyglądały na cudzoziemki. Od razu przysiadły się do baru i coś zamówiły. Obaj popatrzyli z zaciekawieniem.

*

-No, no, Ai, ani mi się myśli, żebyś dzisiaj piła coś poza sokiem czy wodą! – Alex groziła palcem przybranej siostrzyczce.

-Hai, hai, ale chyba mówiłaś o wódzie, a nie wodzie… – zaśmiała się nastolatka w odpowiedzi.

-Myślę, że oni tu tego nie pijają tak często jak Polacy – wykazała się inteligencją Kaori.

-Taaa. Może drinka? – Wiedźma wyszczerzyła zęby ku najmłodszej w grupie.

-Nie przesadzajmy, Aikee przecież wie, że nie powinna i nic nie będzie piła… – zaczęla bronić najmłodszą Harumi.

-A dają tu wino? – wprost zapytała mała.

-Raaaaany – westchnęła Alex.

-Dobra, dobra! Przecież i tak mi tu nic nie sprzedadzą – zrobiła niewinną minkę  Ai.

-Eheee, myślisz, że nie wiemy, iż może ci to ktoś zaproponować? – pochwaliła się bystrością Kao.

-A co, dawali ci? – zainteresowała się dziewczynka.

-Yhm… – przytaknęła w odpowiedzi.- Ale ja odmawiałam!…- broniła się.

-Piłaś jak trza, co? – droczyła się nastolatka, a Wiedźma niespodziewanie wybuchła śmiechem. Wszystkie spojrzały na nią pytająco.

-No spójrzcie wreszcie, ktoś się tu do was dobija już od x czasu! – oznajmiła, po czym automatycznie dziewczyny odwróciły się od baru. Obok Harumi stał zażenowany Yamapi, a koło Alex, czerwony jak burak Jin.

-Ooo, gome – powiedziały we dwie prawie jednocześnie. Harumi na widok chłopaka miała już oczy jak pięć złotych, a Alex starała się udawać osobę, która wcale nie jest zdziwiona tym, kto stoi przy niej stoi.

-My… chcieliśmy zapytać… – zaczął wciąż speszony Bakłażan.

-No czy my się już kiedyś nie widzieliśmy? – zakończył za niego Yamapi prosto, z zalotnym uśmiechem.

-Nawet nie wiesz, ile razy cię widziałyśmy… – mruknęła pod nosem Wiedźma, na tyle cicho, aby nikt poza nią samą tego nie usłyszał.

-W sumie, to ni….- chciała coś powiedzieć Harumi, ale nagle Alex przerwała jej.

-Wiecie, wydaje mi się, że tak, choć nie jestem do końca pewna, kiedy i gdzie… – ujmująco oznajmiła z uśmiechem podobnym do uśmiechu Yamapiego.

-Och, czuję dokładnie to samo – powiedział Jin. – Chciałabyś zatańczyć? – zaproponował, na co wszystkie obecne z pewnością zgodziłyby się. Jednakże Alex zaprzeczyła głową i rzuciła coś w stylu „Może kiedy indziej”. Chłopak miał minę, jakby zobaczył dinozaura. Ai wykorzystała to i zapytała go:

-A Jun będzie?

Tymczasem Tomohisa zaproponował Harumi to samo, po czym ona podała mu rękę i już szaleli na parkiecie.

*

-Matsumoto, cioto, w lewo, no mówię ci, że w lewo! – krzyczał Kame.

-Nooo, mówię ci, cioto-idioto, że jeśli mam asa, to wygrywam z twoim królem! – darł się w tym samym czasie Kento na Kouchiego.

-A idź, ty w karty grać nie umiesz, matole! – powiedział na to zdenerowany Yugo.

-A może tarota? – wyszczerzył się Fuma.

-Cicho tam z tyłu! – rozkazał Jun zza kierownicy. – I ty też, Kamenashi, cicho siedź, bo nas nigdzie nie zawiozę w końcu.

-Ty nas przecież i tak  zgubisz albo nas żywych nie dowieziesz w ogóle, to od początku wszyscy wiedzieli, nie? – bąknął Hokuto, a Kazuya zaczął się chichrać.

-Haha, nawet młodzi już w ciebie nie wierzą… Zaraz się zsikam ze śmiechu…

-Tylko nie na siedzenie… – poprosił Matsumoto i pozostawił komentarz Matsumury mimo uszu.

-Ej, a my przed chwilą właśnie obok tego klubu nie przejechaliśmy? – zapytał spokojnie Fuma.

-A ty, faktycznie.. – speszył się Junji. – Zawracamy! – krzyknął z całych sił.

-CO, JAK, GDZIE?! – obudził się wtem Ryo na tylnym siedzeniu. – Jesteśmy już?

*

-Ej, wiecie co, nuuuda – zaczęła nagle Kaori. – Nie ma chłopaków żadnych sławnych, a jak już jacyś są, to nie ci, których my znamy. No, to znaczy Jin jest, ale zapatrzony w Alex, która nawiasem mówiąc, kompletnie go olewa, kij wie czemu.. Harumi się tylko bawi w sumie – mówiła dalej. – Gdzie są chłopaki?! – wykrzyknęła na cały głos. Właśnie w tej chwili w drzwiach stanęli B.I.Shadowsi, Matsumoto Jun, Nishikido Ryo i Kamenashi Kazuya. Ai, Kaori i Wiedźma natychmiast pobiegły do nich jak zaczarowane. W połowie drogi Alex udało się je zatrzymać.

-Jak tak wystartujecie, to na nawiedzone fanki wyjdziecie, co najmniej. Lepiej zwrot do tyłu i na stołki. Jin i Pi tak czy siak was z nimi zapoznają – poradziła, a dziewczyny zrezygnowane wycofały się.

-O, jesteście – zauważył ich Akanishi. – Wiecie co? Ta dziewczyna mnie nie chce! – krzyknął z żałobną minką, wskazując palcem na blondynkę, która spokojnie jak gdyby nigdy nic pociągała sok z rurki. Tak, sok, Ai obiecała, że nie będzie od nikogo przyjmować alkoholu, póki nie zobaczy Alex z czymś mocniejszym.

-Phew! Normalnie szok – zagwizdał Kame i jak gdyby nigdy nic podszedł do barku i objął Wiedźmę. Wszyscy popatrzyli na nich jak na wariatów, nawet Harumi i Pi stanęli jak wryci.

-Co wy?!..-zdołała powiedzieć Alex.

-To się nazywa miłość od pierwszego wejrzenia – wyszczerzyła się Wiedźma.

-Taa, zawsze cię kochałem, choć nigdy cię nie widziałem – musnął jej usta Kame.

-Doobra, powiedzmy, że wam wierzymy – zaśmiała się Kaori.

-Wiedźma, pogadamy w domu                ! – zagroziła Alex tonem surowej mamusi.

-Taa, jak mogłaś mi nic nie powiedzieć… – żachnęła się Ai. Wtedy przypomniała sobie o istnieniu Matsumoto Juna, a raczej jego obecności na imprezie. Natychmiastowo podbiegla do niego.

-Ne ne, podpiszesz mi się?

-Autograf? – przybrał minę gwiazdora.

-Tylko kartki nie mam, gdzieś na ciele musisz.

-Ale gdzie?

-Każde miejsce dozwolone – wyszczerzyła się.

-PEDOFILIA!!! – krzyknęli chórkiem wszyscy B.I.Shadowsi. Wtedy Ai zerknęła na Yugo.

-Ty cicho, bo twój podpis też chcę… – chłopak spalił buraka. – To na ramieniu może.. – zaproponowała i podała Junjiemu długopis.

*

W tym samym czasie Nishikido usiadł na krześle i zamówił drinka. „Wygląda jakby na kogoś czekał”, pomyślała Kaori. „Czyżby na mnie?” dodała w myślach i podeszła do chłopaka. Usiadła na krześle obok niego i zaczęła:

-Konban wa!

-Konban wa… – odpowiedział, po czym zamilkł. Ona stwierdziła, że to on powinien teraz przejąć inicjatywę według wszelkich dram, więc też siedziała cicho. Po dłuższym czasie w końcu wkurzyła się i zaczęła krzyczeć:

-No, cholera, ruszyłbyś się może chociaż            ! Dziewczyna koło ciebie siedzi, a ty nic! Ani flirtujesz, ani nie obmacujesz, no nic!!!

-Obmacywać mam? – zdziwił się.

-NIE!!! – krzyknęła maksymalnie wkurzona głupotą chłopaka.

– No dobra… Widzę, że ci zależy.. – mruknął, po czym pocałował ją w policzek szybko i przelotnie. – Ale już cii, bo zaraz się reporterzy dowiedzą. Nie chcę, żeby mnie z dziewczyną widzieli. Ja tu jedyny mądry i ostrożny jestem, a ci mnie w ogóle nie doceniają – westchnął. Kaori patrzyła na niego jeszcze przez dłuższy czas z uwagą. Nagle wstała, złapała go za rękę i poprowadziła za sobą. Ryo nie miał nic przeciwko.

*

Jin wciąż stał obok Alex i znęcał się nad nią proszeniem o taniec. W końcu wpadł na aż nazbyt inteligentny jak na niego pomysł, a mianowicie, zamiast cały czas skomleć, zaczął z Alex normalnie rozmawiać.

-A tak właściwie to skąd jesteś?

-Z Polski.

-….

-…

-Gdzie to jest?

-..Europa…

-Aaa, coś kojarzę – podrapał się po głowie. – To co tutaj robisz?

-Łatwo się dostać na taką imprezę, to przyjechałyśmy – odpowiedziała szczerze.

-Na wiele imprez można chodzić…

-Ale na nie wielu można oglądać chodzące gwiazdy w rzeczywistości.

-Aha. Zatańczysz?

-NIE! Pojmiesz to wreszcie? – skrzywila się, po czym zapytała po chwili:

-A tak właściwie to coś się tak doczepił?

-Szczerze? Nie wiem. Ja po prostu cholernie czuję, że cholernie chcę z tobą tańczyć.

-Ech.. – westchnęła. – No dobra, to ja się cholernie zgadzam… – powiedziała, a Jin cały w skowronkach poprowadził ją na parkiet.

*

-I ja mam bloga, i tam piszę fanficki o tobie, i mam na bannerze ciebie, wiesz, i tłumaczę wasze piosenki, i cholernie was lubię, oglądam wasze programy, każdy was występ, i nawet staram się te stare nadgonić, i mamy polskie, fanowskie forum wasze, o, i na wakacje będę wszystkie wasze dramy oglądać, i widziałam „Ostatnią Obietnicę”, a boskie jest to, no i teraz czekam na napisy do Pikanchiego, i ja was tak choleeernie uwielbiam.. – paplała tak Ai do MatsuJuna już od x czasu. Chłopakowi zdawało się, że ona nigdy nie skończy paplać. – Ne ne, a gdzie kupiłeś tą marynarkę, co w niej byłeś w tym making ofie, ty a wiesz, że ja mam podobny kapelusz jak i ty,  ale ty bosko wyglądasz w kapeluszu, no mówię cii, ubieraj częściej kapelusz, ej, a zaśpiewałbyś mi kiedyś specjalnie piosenkę z dedykacją? Tylko tak wieesz, na występie najlepiej, żeby wszyscy widzieli i w ogóle – przestała w końcu gadać, aby móc usłyszeć odpowiedź..

-Noo..-bąknął znudzony Jun, po czym nastolatka znowu zaczęła monologi prowadzić.

*

B.I.Shadowsi zajmowali się… nudzeniem samych siebie. Co chwila zaczepiała ich jakaś szalona dziewczyna.

-Raaany, chcę kogoś normalnego, a nie żeby na starcie obmacywała i piszczała – westchnął Hokuto, a Fuma zaśmiał się. Wtedy Matsumura dostrzegł jakąś dziewczynę przy barze. Wyglądała na maksimum 14 lat. Przyglądał się jej tak przez dłuższą chwilę. Była ciemną blondynką, włosy miała długie. Koloru oczów nie umiał z daleka określić, jednakże czuł bijącą od nich radość i.. młodość? Obok niej siedział Matsumoto Jun z ARASHI. Nastolatka opowiadała mu coś zaciekle, a on słuchał jej ze znudzeniem. Po chwili podszedł do Junjiego szybkim krokiem.

-Widzę, że ty musisz już iść, a ja się z chęcią z tobą wymienię – wyszczerzył się. Matsumoto wyglądał jakby dostał gwiazdkę z nieba. Najwyraźniej myślał, że Hokuto chce po prostu uratować swojego senpaia. Nawet się nie domyślał, jaką chłopak miał w tym wszystkim korzyść. Dziewczyna wyglądała na zawiedzioną, jednakże koniec końcem argument chorej babci przekonał ją, aby puściła członka ARASHI do domu.

*

-Powiemy im o nas? – zapytał czule Kame swojej partnerki, obejmując ją ramionami.

-Może kiedyś… Wiesz, że jutro będą o nas pisać we wszystkich gazetach? Zrobili nam już mnóstwo zdjęć… – martwiła się Wiedźma.

-Nie obchodzi mnie to.. Przy tobie nic mnie nie obchodzi.. – odpowiedział i namiętnie pocałował ją.

-A pamiętasz moją wiadomość do Ciebie na Twitterze? – zaczęła wspominać dziewczyna.

-Heh, tak, kazałaś mi nie śpiewać szajsu i motywowałaś do sprzeciwienia się wytwórni.

-Miałam szczęście, że w ogóle to przeczytałeś – uśmiechnęła się.

-Nie, to ja miałem szczęście, że do mnie napisałaś – sprzeciwił się.

-Ale nawet sobie nie wyobrażasz, jaka byłam szczęśliwa, kiedy godzinami pisaliśmy do siebie… – westchnęła szczęśliwie.

-W życiu bym nie pomyślał, że tak poznam moją miłość. A że będzie to fanka…

-Miłość nie wybiera.

-No… I wiesz, jestem szczęśliwy, że postanowiłem cię wtedy odwiedzić.

-Do teraz pamiętam jak dziewczyny czytały tego newsa w Internecie i zgadywały, po co ty wyjechałeś i dokąd wyjechałeś. A ja musiałam się nie wygadać, że właśnie śpisz u mnie w pokoju – zachichotała.

-Chciałbym, żeby ten dzień, ta noc, ta chwila trwała wiecznie… – zamruczał i pocałował ją jeszcze raz.

*

Ryo i Kaori dostali się aż na dach budynku. Po drodze nie znaleźli żadnego innego miejsca, w którym nie znajdowaliby się ludzie. Jednakże na dachu było bardzo przyjemnie i nastrojowo, w dodatku ktoś postawił tam krzesła i mieli na czym usiąść.

-To teraz możesz ze mną gadać, nie? – ucieszyła się dziewczyna.

-Podstawowe pytanie: wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? – zapytał patrząc jej głęboko w oczy i powoli zbliżając się do niej.

-Tak – odpowiedziała bez namysłu, a on objął ją w talii.

-W takim razie mogę nawet więcej niż gadać – pocałował ją, a ona nie wyrywała się. Wczuła się w chwilę i odwzajemniła pocałunek.

*

YamaPi i Harumi tańczyli już prawie od początku imprezy, a wciąż nie mieli dość. Ruszali się coraz pewniej, ostrzej, nie znali się nawzajem, a jednak ich ciała mówiły same za siebie. W końcu oboje uznali, że się zmęczyli i muszą się napić. Tomohisa postawił jej drinka i zaczęli rozmawiać. W połowie godziny zmieścili prawie całą historię swojego życia, wymienili się wszelkimi opiniami, informacjami. Rozmawiało się im ze sobą genialnie, a pili przy tym naprawdę dużo. Niespodziewanie chłopak pociągnął ją do jakiegoś kąta i zaczął całować, a ona odwzajemniała pocałunek.

-Na górę? – zapytał.

-Mhm… – zgodziła się i poszli szukać pokoju.

*

-Musiałeś? No musiałeś mi Juna brać? – skomlała Aikee.

-Przykro mi. W zamian mogę obiecać, że będę starał się być równie godnym towarzyszem jak i on.

-A co ty mi możesz dać takiego jak on?

-Mogę cię słuchać… – zaproponował Hokuto, jednakże dziewczyna wyraziła miną, iż nie jest zainteresowana. – Albo zatańczmy.

-Hmmm. W sumie, co mi tam szkodzi… – odpowiedziała, po czym podała mu swoją rękę, a on zaprowadził ją na parkiet.

*

Alex nagle w połowie tańca zaczęła marudzić, że już nie ma sił. Chłopak chciał, aby z powrotem usiedli przy barze, jednakże ta kaprysiła, iż dla niej jest tam za głośno. Wyszła po schodach piętro wyżej i odnalazła pokój z kanapą, telewizorem i stolikiem. Oboje uznali, że z pewnością nikt ich stąd nie wyrzuci i rozsiedli się na kanapie. Rozmawiali przez chwilę, po czym nagle blondynka zachciała usłyszeć śpiew Jina. On słuchał jej jak zaczarowany, więc momentalnie rozpoczął „Eternal”. Kiedy skończył piosenkę, zapytał:

-I jak się mnie słucha w rzeczywistości?

-Wiesz co, musimy coś poprawić – stwierdziła dziewczyna, a on zaszokował się tym, że coś jej nie pasowało. – Urozmaicimy tą piosenkę.

-Jak? – zaciekawił się.

-Znam tekst, będę śpiewała z Tobą. Więc tak: pierwszą zwrotkę ty, drugą ja, trzecią razem. A refreny wszystkie ty – zaplanowała, na co Bakłażan grzecznie przytakiwał jej. Chciał, aby to ona więcej śpiewała, jednakże nic nie mówił, bo nie chciał dostać po głowie. Zaśpiewali razem, a gdy skończyli, zaczęli się bez powodu śmiać. Wtem Bakanishi zaczął przybliżać swoje usta do ust Alex. Ta natychmiastowo zareagowała i uderzyła go w policzek.

-Ty sobie za dużo nie wyobrażaj – wstała z kanapy i udała się do wyjścia.

-Dokąd idziesz? – zapytał z przerażeniem, zasmucony.

-Do Shadowsów… A zresztą, co cię to…

*

Aikee i Hokuto tańczyli. Nastolatka musiała przyznać, że choć z wieloma tańczyła, to był to najlepszy taniec w jej życiu. Wtem muzykę zmieniono na spokojniejszą i pary zaczęły tańczyć tzw. „przytulańca” (dop. Aut. Przytulaniec w klubie, lol xD). Chłopak wcale się nie krępował i od razu ją przytulił, a ona wcale nie miała nic przeciwko. Tańczyli tak aż do końca piosenki, aż Ai powiedziała:

-Ale wiesz co, ta impreza jest fajna i w ogóle, ale ja bym chętniej gdzie indziej poszła…

-Gdziekolwiek zechcesz, pójdę za tobą lub zaprowadzę cię – uśmiechnął się zalotnie. Wyszli na zewnątrz i wtedy chłopak zapytał:

-Więc gdzie idziemy?

-A co byś powiedział na nocny spacerek, lody i fontannę? – nastolatka od razu wymyśliła coś jak z jakiegoś romantycznego filmu.

-Mówiłem już, za tobą wszędzie – powtórzył się, wziął ją za rękę i poszli w kierunku budki z lodami.

*

Kouchi, Fuma i Kento rozmawiali o wszystkim i o niczym przy barze, czekając na cud. Najchętniej wyszliby już z tej imprezy. Nagle podeszła do nich jakaś blondynka, zdawało im się, że widzieli ją przedtem z Bakanishim.

-Hej, chłopaki. Co robicie? – zapytała ot tak.

-Eee, gadamy – odparł Kouchi.

-Tyle to ja widzę. To od teraz się dołączam do rozmowy, okej? – zapytała z grzeczności, bo i tak nie miała zamiaru czekać na odpowiedź. – To o czym to gadaliście?

-O szkole. Ale możemy zmienić temat….

-No to co powiecie na motyle? – zaproponowała energicznie, a wszyscy chłopcy skrzywili się. Jednakże widząc moc w jej oczach, wiedzieli, że i tak już się od nich nie odczepi i lepiej spełnić jej zachciankę. Tak więc zaczęli rozmawiać z Alex o motylach.

*

Hokuto obejmował ramieniem Aikee i szli tak razem, zajadając lody. On lizał gałkę od prawej strony, a ona od lewej. Kiedy dotarli do fontanny, kończyli już jeść wafla. Usiedli sobie na brzegu i zjedli do końca. Potem rozmawiali przez chwilę, aż nagle dziewczynie wpadł do głowy wspaniały pomysł. Chlapnęła Matsumurę wodą kilka razy, aż w końcu i on zaczął ją chlapać. Wtedy nastolatka po prostu wskoczyła do fontanny.

-Obiecałeś, że za mną pójdziesz wszędzie – przypomniała mu. – No chodź, i tak prawie nikogo tu nie ma – dodała i wtedy Hokuto do niej dołączył. Chlapali się wodą jak malutkie dzieci przez długi czas. Nagle przybiegli stróże i zaczęli krzyczeć, że mają stamtąd natychmiast wyjść. Wtedy oboje zaśmiali się, chłopak musnął ją ustami w policzek, pociągnął za rękę i zaczęli razem uciekać przed policjantami. Tak naprawdę, to wcale nie przejmowali się tym, że ktokolwiek może ich złapać. Liczyło się tylko to, że byli razem.

W końcu udało im się dobiec do klubu, jednakże nie mieli zamiaru wchodzić do środka. Schowali się tylko na chwilę przed stróżami, po czym zadzwonili po taksówkę. Po chwili auto już na nich czekało i pojechali do domu chłopaka. Był to wielki, dwupiętrowy budynek ogrodzony wysokim płotem. Koło domu był wielki ogródek, a także odkryty basen. W środku chłopak zapytał:

-Wystarczą ci moje ciuchy na przebranie się? Nie mam tu innych.

-Jasne – odpowiedziała. – Mieszkasz tutaj sam? –zdziwiła się.

-Rodzice mają się przeprowadzić dopiero za miesiąc – odpowiedział.

-Yhm…

-Nie martw się, nic ci nie zrobię przecież – zaśmiał się. – Więc nie uciekaj stąd, bo w klubie zanudzisz się na śmierć. Twoje koleżanki z pewnością zostaną tam do rana

-Twoje argumenty do mnie trafiają – powiedziała z uśmiechem. –Ufam ci – dodała z miną mówiącą „Więc staraj się nie utracić tego zaufania”.

*

Następnego dnia wszyscy obudzili się w miarę zadowoleni. Kaori i Ryo wciąż leżeli przytuleni do siebie na dachu. Ogrzewali siebie nawzajem, więc wcale nie było im zimno. Harumi i Yamapi leżeli wygodnie na łóżku, mogliby tak spać jeszcze pół dnia, zwłaszcza, że wczorajszy alkohol dawał po sobie znać. Alex, ku własnemu zdziwieniu, obudziła się w jakimś łózku, nie będąc do końca pewna, co tam robi. Na szczęście zaraz przyszła służba i oznajmiono jej, że pan Akanishi kazał ją tu przynieść. Shadowsi w nocy wrócili do siebie. Kame i Wiedźma jak zasnęli na kanapie, tak dalej tam siedzieli. Aikee spała w  wielkiej sypialni, która podobno miała w przyszłości należeć do rodziców Hokuto. A sam Hokuto obudził się po prostu we własnym pokoju.

Kiedy tylko wszyscy odzyskali zdrowe zmysły i spotkali się, mieli zamiar zbierać się na lotnisko, aż nagle Alex krzyknęła:

-Ale gdzie jest Aikee?! – wtedy zaczęło się wydzwanianie do nastolatki. Po godzinie prób w końcu dziewczyna odebrała.

-Haalo?

-Gdzieś ty jest, kurde?

-W domu Hokuto… – kiedy wszyscy to usłyszeli, bowiem połączenie było włączone na głośny, zamarli.

-Ale.. eee.. skąd?

-No wczoraj tu przyszłam, bo niby co, miałam w klubie spać?

-My tu spaliśmy, a nie plątaliśmy się po cudzych łózkach.. – odpowiedziała Alex z miną mamusi.

-Wy chyba nie myślicie, że ja z nim spałam?! Mam trochę godności! Spokojnie, ja nawet nie do końca wiem, gdzie Hokuto jest – mruknęła.

-Za kwadrans masz być w klubie. Pa – zakończyła rozmowę Alex.

*

Po niecałej godzinie wszyscy byli już na lotnisku. Odbyły się długie pożegnania, takie jak zawsze. Wiedźma i Kame nie chcieli się od siebie odkleić i kilkadziesiąt razy obiecali sobie, że za niedługo się odwiedzą. Aikee i Hokuto stali z dala od reszty.

-Obiecałeś, że pójdziesz za mną wszędzie, a teraz się ze mną żegnasz… – powiedziała lekko zła i smutnawa Aikee.

-Przepraszam – odpowiedział i przytulił ją mocno. – Nawet nie wiesz jak bardzo mnie to boli..

-Więc mnie nie zostawiaj.. – wyszeptała.

-Wiesz, że muszę, więc nawet mnie o to nie proś… Przez to boli jeszcze bardziej – rzekł, a nastolatce poleciały łzy z oczu. Chłopak odkleił się od niej i otarł jej łzy. – Nie płacz…

-Odwiedzisz mnie, ne?

-Jak najczęściej będę mógł. Choćbym miał wydawać na to całą moją pensję. Będę cię odwiedzać.

-Mhm.. – zamruczała i przytuliła go jeszcze raz.

W tym samym czasie Jin wciąż przepraszał Alex za to, że poprzedniego dnia próbował ją pocałować. Dziewczyna udawała złą, choć w rzeczywistości już dawno temu mu wybaczyła. Po prostu chciała zobaczyć, co chłopak powie. Można powiedzieć, że się nad nim znęcała.

-Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Obiecuję, że już nigdy więcej…

-O nie, tym to mnie jeszcze bardziej wkurzyłeś – przerwała mu i burknęła.

-To co, chcesz powtórkę?

-Z pewnością nie teraz… – powiedziała niby to obojętnie i wsadziła mu do kieszeni jakąś kartkę. – Tam masz mój numer. Pa – pożegnała się i odwróciła na pięcie z diabelskim uśmieszkiem.

Harumi i Yamapi standardowo obiecali sobie, że będą codziennie do siebie pisać i odwiedzać się w wolne dni. Oboje wiedzieli, że na pewno nie spełnią wszystkich obietnic, a mimo to dużo sobie nawzajem nawmawiali. Na koniec Pi pocałował Harumi w czoło.

-Ale choćby nie wiem, co, choćbyś uważała mnie za największego drania, masz tam mnie nie zdradzać, bo.. – próbował jej grozić.

-No, bo co? – zainteresowała się dziewczyna.

-Bo cię zostawię.

-Phi! – fuknęła w odpowiedzi i już miała udać się w kierunku samolotu, kiedy on złapał ją za rękę  i przyciągnął do siebie. Przytulił ją mocno i wyszeptał:

-A teraz tak raz, na serio, naprawdę szczerze. Nie zapomnij o mnie… Bo ja o tobie nigdy nie zapomnę. To jest najprawdziwsza rzecz, jaką ci dziś powiedziałem – wyznał, a dziewczyna w odpowiedzi pocałowała go w policzek.

-A ja ci też coś szczerego powiem. To była najlepsza noc w moim życiu – uśmiechnęła się zalotnie.

*

W samolocie wszystkie dziewczyny zabierały się do spania, kiedy nagle Harumi krzyknęła:

-A nie mówiłam, że nocleg nie będzie potrzebny?

Advertisements

2 komentarze

Filed under Fanficki, StoRy

2 responses to “„Fanowskie marzenia” – Fanfick.

  1. kaaaori

    Kento ❤ Trochu przedobrzony, ale grunt, że się pojawił chociaż na chwilkę;p
    "-Taaa, jak dla mnie to oczywiste… – oznajmiła Kaori z uśmiechem i poprawiła sobie spódnicę." – spódnicę… pff… w spódnicy to Wy mnie nie zobaczycie;pp

    Hahahha xD Wypróbuję ten sposób budzenia Alex na konwencie jak nie zapomnę xDDD

    "-PEDOFILIA!!! – krzyknęli chórkiem wszyscy B.I.Shadowsi." – hmm… jakbym dorwała Kento to też by tak mówili xD

    "-No, cholera, ruszyłbyś się może chociaż ! Dziewczyna koło ciebie siedzi, a ty nic! Ani flirtujesz, ani nie obmacujesz, no nic!!!" – hahahaha xD no przepraszam, ale za macanie to dostałby odemnie po buźce;p nieważne czy to byłby Nishikido czy nie ;p

    *ale piękny obrazek z Ryo x33*

    Biedny Jin xD nie ma z Alex łatwo ;p

    Hahaha xD oooj Jun też nie ma lekko widzę xD

    "-Widzę, że ty musisz już iść, a ja się z chęcią z tobą wymienię – wyszczerzył się. Matsumoto wyglądał jakby dostał gwiazdkę z nieba. " – ma chłopak odwagę wyrywać laskę senpaiowi ;p

    Oooooj, how sweet są Wiedźma i Kame ;p prawie, jak małżeństwo ;pp

    Wsumie to do Hokuto pasuje dusza romantyka ;p

    "W samolocie wszystkie dziewczyny zabierały się do spania, kiedy nagle Harumi krzyknęła:

    -A nie mówiłam, że nocleg nie będzie potrzebny?" — bo najlepiej przesiedzieć noc w klubie w dobrym towarzystwie, co? xD;p

  2. wiedzmaaaa

    Ja to mam dobrze w tych fanfickach widzę:P hahaha Ale nie no, serio naprawdę fajny fanfick:) Czytasz go i się cieszysz jak głupia:)

    A i Ty szalejesz tym fanficku:P Żeby tak z nieznajomym kolesie do niego do domu!?:P

    Powodzenia w dalszym pisaniu:D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s