Shige’s Project

aaaaaa

Bo dobra monotematyczność nie jest zła 😀 Bosh, jaki on był .... hmm... "słodziachny" jak był młodszy ^-^ Choć teraz też jest, tylko bardziej przystojny 🙂

Bry ;3 Ze szczegółami projektu można zapoznać się u Harumi, więc ja już tutaj nic nie piszę na ten temat.

Ogólnie to jak zwykle przepraszam za niedodawanie notek. Byłam tak zajęta tym projektem, że nawet nie myślałam dodawać jeszcze innych notek. Zwłaszcza, że ostatnio zrobił się ze mnie straszny leń, jeśli chodzi o pisanie postów, a moja dziecięca pomysłowość zanika i naprawdę nie wiem, co mogłabym tu pisać. Owego projektu chyba nie będę kontynuować – z moich 102 obejrzanych tytułów ponad połowa to filmy, więc postanowiłam zabrać się za dramy. Właśnie teraz siedzę sobie przy  lapku i oglądam „14 sai no haha” na zmianę z pisaniem notki. ;p Powiem tak: Miiiuuuura.<3 Jak kogoś gra Miura, to nawet kompletną ciotę pokocham.xD

#1  – Little Thing Called Love

Streszczenie: Nam jest brzydka i skrycie lubi Shone’a. Po kilku latach jej uczucia nie zmieniają się, lecz wygląd tak. Dziewczyna staje się o wiele ładniejsza i ma coraz lepszy gust w modzie. Mimo to, Shone zdaje się jej nie zauważać, w przeciwieństwie do jego przyjaciela…

Myślę, myślę..: Ten film oglądałam trzy dni, ze względu na tłumaczenie. Nie wiem, czy jestem po prostu taka pracowita, że nie mogłam znieść uczucia, iż jeszcze go nie przetłumaczyłam, czy tak mnie wciągnęło 😀 Po prostu najchętniej bym nie zaprzestawała w translacji ani na minutę ;] Jest to pierwsza tajska produkcja, jaką obejrzałam i nie jestem zawiedziona. Ich głos/język nieraz mnie dobijał o wiele bardziej niż chiński, ale to się da znieść xD Były takie momenty, że pękałam ze śmiechu ;] Aktorzy byli świetni. Główna, której nazwiska wolę nawet nie zapisywać, bo to dla mnie jakiś koszmar, że ktoś może się tak nazywać (bez obrazy proszę xD ale czemu ono jest takie długie? ciekawskich zapraszam do Google ;p), wyraźnie wczuła się w swoją rolę i nie była w stanie mi zawinić 😀 Jak chodzi o bohaterkę, to była to taka osóbka.. hmmm.. porównam ją do siebie.xD Z początku się leniła i była trochę niezdarna, a więc wszyscy mieli ją za *za przeproszeniem* głupka.;p Potem dzięki miłości zaczęła się uczyć, to wciąż była niezdarna i o ile w niektórych sytuacjach wciąż sprawiała wrażenie głupka, to już w nauce się zmieniła ;p Pod tym względem jesteśmy identyczne ^^ Głównego bohatera zagrał Mario Maurer<3, którego za tą rolę ubóstwiam ;] Jeden z takich wymarzonych chłopaków po prostu ^^ Chwilami mnie troszkę wkurzał tym jak nie okazywał żadnych uczuć (i to nawet nie taki fajny chłodek, tylko był milutki, ale nic więcej ;/), ale to się wytnie ;p Ogólnie to romans jak trza..:)) Jeśli ktoś chce się zapoznać z Tajlandią, to zdecydowanie polecam, a nawet jeśli nie, to i tak polecam xD Ta drama to zdecydowanie dobry start dla tego kraju.;p

#2 – Honey And Clover

Streszczenie: Film o miłości, przyjaźni i życiu pięciorga studentów sztuki.

Myślę, myślę…: Ten film to dla mnie jedno wielkie „Eeeee”, którego nie rozumiem i które zniechęca mnie do obejrzenia dramy o tym samym tytule (oglądał ktoś? warto?). Ja tego po prostu nie rozumiem, o co w nim w ogóle chodziło ^^’ Tą całą Hagumi, to momentami miałam ochotę mocno walnąć. Chodziła sobie taka i raz na jakiś czas się usmiechnęła głupkowato, jak ktoś tego właśnie od niej chciał. Yuty kompletnie nie rozumiałam i mnie nudził, tyle o nim.. Mayada mnie wkurzał, w rzeczywistości pewnie bałabym się go. To był taki z lekka wariat, chociaż po nim nie było widać tak na pierwszy rzut oka xD Morita, niedoceniony romantyk, a także moje odczucia do niego niewiele różniące się od reszty ;p Nie lubiłam go jak wszystkich. To znaczy prawie wszystkich, bo była jeszcze ratująca wszystko Yamada, którą uwielbiałam (zwłaszcza za końcówkę.. bo gdyby przez cały film zachowywała się tak jak przez większą większość *masło maślane*, to byłaby tak samo głupia jak każdy z nich.;p Tyle o filmie, bo ja przecież nic nie rozumiałam, to cóż więcej pisać … xD A, no i jeszcze te plamy, co to niby sztuka miała być… W skrócie..  Odradzam seansu !

#3 – Takumi-kun And Spring Breeze Whispers

Streszczenie: Hiyama Takumi ma fobię do ludzi przez pewne wydarzenie z przeszłości. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego nowym lokatorem jest Saki Giichi – chłopak, który ochronił go, kiedy ktoś rzucił w niego talerzem curry.

Myślę, myślę…: W wypadku tego filmu lepiej nie myśleć xD Trzeba po prostu przymknąć oko i oglądać ;p Przez cały ten seans śmiałam się z momentów, w których z pewnością nie powinnam była się śmiać i myślałam „Oni tak na poważnie?”… Bo to z pewnością nie było poważne 🙂 Po tym filmie lepiej nie spodziewać się niczego ambitnego, to nawet nie jest coś w stylu komedii romantycznej. Poprawka, „w stylu” to może jeszcze, ale na pewno nie jest to komedia romantyczna sama w sobie. Chłopcy mówią do siebie czułe słówka z takimi uśmiechami, spojrzeniami i w takich momentach, że ja osobiście leżałam na ziemi ze śmiechu xD W dodatku brakuje mi tu gorących scenek, powinnam była zobaczyć przedtem, czy jest to shonen-ai, czy yaoi… Tak ogółem na koniec – tak na odmóżdżenie można sobie obejrzeć, może nikomu nie zaszkodzi xD

#4 – Kimi no Yubisaki

Streszczenie: Krótka historia o dniu po szkole dwóch 17-letnich dziewczyn.

Myślę, myślę…: Jest to film krótkometrażowy, trwa 17 minut i nie mam o nim zbyt wiele do powiedzenia ^^’ Ledwo go przeżyłam, bowiem są tam dwie aktorki, których nie znoszę (Horikita Maki i Kuroki Meisa). Ogólnie to już od początku filmu widać, że dziewczyny chcą sobie coś powiedzieć, ale nie potrafią. Owijają w bawełnę, aż w końcu… Nie, nie, nie będę mówić – sami zobaczycie. Na koniec zdenerwowała mnie Makita – może jak ktoś obejrzy, to wyczai, w którym momencie, nie chcę spoilerować *w końcu film taki krótki, to nie wypada mówić, o czym jest… bo po co by kto oglądał?;p*. Ogólnie jakoś aktorki nie potrafiły wywołać tej przyjaznej atmosfery, żeby wyczuć, że one są swoimi bratnimi duszami… Może po prostu nie zdążyły w te siedemnaście minut xD Przy okazji Fujisawa pokazuje nam takie ćwiczenia, które przynajmniej ja nazwałabym „odprężającymi” 😀 No i fajnie się dziewczyny żegnają, nawet wypróbowałam to na mojej przyjaciółce xD Bardzo chciałabym, żeby ktoś mi powiedział, po co ktoś w ogóle zrobił taki filmik XD W sumie to te aktorki są naprawdę dobre i zapewne przyciągnęły niejednego widza, ale no do czego?:/ Dla mnie to było jakby takie zakończenie jakiejś dramy, jak gdyby ktoś wyciął tą scenkę z ostatniego odcinka. Ech, no sami zobaczcie .. Może ktos nie będzie miał czasu na nic dłuższego, a może komuś po prostu będzie się nudzić przez te 17 minut…:P

#5 – ∞UPPERS

Streszczenie:Film opowiada o siedmiu chłopakach, którzy muszą chronić dziecko porzucone przez mamę.

Myślę, myślę…: Ten film był jednym słowem BOSKI.xD Niesamowity – wciągający, ciekawy, śmieszny i nawet głęboki.:D W sumie to gra tam całe Kanjani 8, co mnie trochę odstraszało, ale koniec końcem byłam w stanie ich nawet polubić xD Ace (Ryo^_^) był przekochanym tatusiem i zawsze się uśmiechałam jak go pokazywali xD Rany, co on tam wyrabiał……;p XD No i jeszcze Toppo (Yasu;]).;D Kocham go za scenkę jak stoi w tym sklepie i wybiera, i przebiera, i mówi, że wszystko jest słodkie, że wszystko chce ;p Ogólnie koniec końcem polubiłam nawet Arsenal’a (Shibu…), chociaż zwykle omijam ponuraków na kilka kilometrów ;d Jak chodzi o muzykę (bo w sumie po to ten film został stworzony xD), to jeden kawałek zapadł mi w pamięć… Taki niezwykle radosny, miły, pocieszny, słowem…. Arashiowy.:D Dla niego z chęcią pobiorę ten album xD Film powinien nas chyba czegoś nauczyć, zwłaszcza rodziców. Jednakże ja nie jestem rodzicem, więc żadnych wniosków z tego wyciągać nie muszę. Zacytuję tylko jednego z chłopaków – „Na tym świecie nie ma czegoś takiego jak brak prawa do życia”… Każdy z nas ma żyć, bo to jest nam przeznaczone. Tego prawa nikt nie może nam odebrać.

#6 – Tokyo Tower

Streszczenie: Jest to historia o 21-letnim Tooru spotykającym się z 40-letnią Shifumi i 21-letnim Kojim, który umawia się z 35-letnią Kimiko. Chłopcy są przyjaciółmi, młodymi, bogatymi studentami, natomiast kobiety są nieszczęśliwymi mężatkami.

Myślę, myślę…: Główny plus tego filmu? Matsumoto Jun ;] *musiałam o tym napisać….* Film z początku mi się nie podobał. Dużo gorących, łóżkowych scenek i o ile takie coś może być fajne, to na pewno nie na samiutkim wstępie, kiedy jeszcze nie znam bohaterów i właściwie to oglądam nie wiadomo kogo kochającego się z nie wiadomo kim.;p No, ale miałam Junjiego, to wpatrywałam się w niego. Wkrótce jego postać zaczęła mnie wkurzać tym, że tak naprawdę to był zwykłym podrywaczem i dla niego spotykanie się ze starszą kobietą to była przede wszystkim zabawa… Lecz wciąż był to MatsuJun, czyli dalej go ubóstwiałam i wyczekiwałam momentu, w którym się pojawi ;p Tooru *btw, ten aktor ma podobny nosek do Junjisia :D* to za to był romantyk, któremu widocznie zależało na swojej partnerce. Sprawiał, że było mi go naprawdę cholernie żal. Spotykał się z nią całe 3 lata, mógł przez ten czas przeżyć wiele rzeczy, znaleźć kogoś własciwego i ogólnie cieszyć się zyciem, a nie… Do końca życia nie zapomnę jego min, kiedy coś im się nie układało w związku… Była taka pełna smutku, że miałam ochotę się rozpłakać 😦 Jego teksty były naprawdę wzruszające. To, jak opowiadał o tym, że on musi po prostu czekać, iż nie wolno mu do niej dzwonić… Albo gdy wygłosił taki jakby „monolog pożegnalny”… Uwielbiam go. No i ogólnie byłam bardziej za tą parką, dla mnie ten film mógłby być w całości o nich, ale cóż xd Nagapić się na Junjiego zawsze można :)) Chociaż w sumie to w końcu nie zrozumiałam zakończenia jego wątku, ale ok xd Może się kiedyś dowiem, o co chodziło.xD Przez cały seans nie podobało mi się to, że te kobiety ich tak wykorzystywały… Kiedy tylko ich mężów nie było, to już mają być przy nich, a jak mężowie wracają, to kochanek do szafy albo za drzwi..;/;/ Nie zgodzę się jednak z tym, co mąż Shifumi powiedział Tooru, a mianowicie „Gdybyś ty umarł, to jej życie wcale by się nie zmieniło, za to gdybym ja umarł, zmieniłoby się bardzo” – bo tak naprawdę to zmieniłoby się jednakowo. Ze śmiercią obu by sobie musiała jakoś poradzić i z pewnością obaj byli dla niej ważni. Tylko, oczywiście, obaj na inny sposób… *teraz mam chwilkę na przypomnienie sobie scenki, kiedy półnagi Junji leży w łózku i pali papierosa…<3 <oprócz tego, że jestem przeciwna paleniu..>*. Dzięki temu filmowi zobaczyłam dwie zupełnie różne postawy w stosunku do zakazanej miłości, w tym wypadku miłości między osobą starszą i osobą dużo młodszą. Jak widać, można w takim związku traktować partnera jak zwykłą zabawkę i pewnego dnia ją wyrzucić. Zdarza się także tak, że obie strony muszą poświęcić wszystko lub chociaż bardzo dużo, aby jednak być razem.^^

I ostatni dopisek… Jak już mówiłam, nie do końca zrozumiałam zakończenie między Koji’m, a Kimiko [nie miałam warunków nawet…], a więc nie chcę sugerować, że to akurat oni traktowali się jak zabawki. A przynajmniej niekoniecznie na koniec.;p

#7 – Kamikaze Girls

Streszczenie: Momoko to dziewczyna ubierająca się jak lolitka, mieszkająca niegdyś w Shimotsumie, mieście zwanym ‚mekką yakuzy’, a teraz na pewnej wsi. Uwielbia uciekać od rzeczywistości, a jej największym marzeniem jest przenieść się do czasów rokoko we Francji. Pewnego dnia postanawia sprzedać pewne ubrania. Aby kupić te właśnie ubrania przyjeżdża do niej Ichiko – jej rówieśniczka, która przeklina, pluje, potrafi nieźle przywalić i należy do gangu, słowem, yankee-girl. Tak właśnie rozpoczyna się historia o przyjaźni, życiu i dorastaniu.

Myślę, myślę…: O tym filmie naprawdę trudno jest coś powiedzieć, bo jest tego aż tyle, że nie wiadomo, od czego zacząć ;p Może najpierw coś o postaciach… Momoko od początku plusowała mi tym, jak się ubierała (naprawdę marzę o tym, żeby mieć jedną taką fajną sukienkę lolitkową :P). W dodatku była wielką marzycielką, a ja lubię takich typków 😀 Jeszcze szanuję ją za to, że kiedy miala do wyboru zostawić biednego tatę i pójść z bogatą mamą, a zostać i żyć jak plebs, wybrała ojca.^^ Niby sama mówiła, że to tylko dlatego, iż tak jest „ciekawiej”, ale jednak myślę, że kierowała się też jakimś głębszym uczuciem ;] Za to wkurzała bardzo jedną rzeczą… Dla niej nie było czegoś takiego jak przyjaciel. W sumie to myślę, że na początku nawet nie rozumiała tego słowa. Mówiła, że takich ludzi nie posiada i wcale jej to nie przeszkadza. Na szczęście potem się zmieniła 🙂 Mogłabym także powiedzieć o jej nieczułości, ale z biegiem filmu przekonywała mnie coraz bardziej, iż wcale nie jest taka nieczuła. Za to Ichiko~ Po prostu ją lubię.XD Taka przyjaciółka, dla której nieważne jest to, czy ty ją nie chcesz lub jej nie chcesz, i tak przyjdzie.;p A jak tylko zadzwonisz i powiesz, że chcesz ją zobaczyć, to ona od razu ma zaciesz i za chwilkę już jest przy twoim boku 😀 Jak tak w sumie to piszę, to przychodzi mi na myśl taka jedna osoba identyczna, oprócz tego, że jej nie znoszę i zastanawiam się, jakim cudem Ichiko tak lubię, a jej kopii z reala nie cierpię.xD

Obie dziewczyny były wcale normalne, jedna yankee, druga lolitka, po prostu idealne połączenie :p Myślę, że się tak zachowywały przez swoich rodziców i otoczenie w jakim się wychowały. Momoko miała tatę-nieudacznika, a jej mama uciekła. Całe dzieciństwo spędziła w mieście, gdzie wszyscy uprawiali hazard, sprzedawali podróbki, kradli i ogólnie każdy pracował nielegalnie. Rodzice Ichiko zawsze kładli ją pod presją, a w szkole była traktowana brutalnie i nie umiała sobie z tym poradzić. No sami powiedzcie, czy one były tak naprawdę wychowywane w dobrej atmosferze i właściwy sposób? Moim zdaniem nie.

Naprawdę nie mam pojęcia, co powinnam powiedzieć, żeby kogoś zachęcić do tego filmu.. Hmmm, może to, że Anna Tsuchiya tam gra?:P Myślę, że z tego filmu można wyciągnąć coś głębszego. Tylko, że ja nie chcę spoilerować ;]

Po prostu warto spróbować.^^

8# – Rinne no Ame

Streszczenie: Matka braci Mikami umarła, a ojciec ich porzucił, przez co bardzo się kochają i im na sobie zależy. Pewnego dnia chory na autyzm Shouhei zostaje mocno pobity przez szefa. Kouhei widzi to i ze złości zabija mężczyznę. Bracia zatuszowują po sobie ślady. Kilka dni później policja wypytuje Shouhei’a o morderstwo, mimo że on sam tak naprawdę nie wie, co się wtedy stało.

Myślę, myślę…: Naprawdę nie wiem od czego zacząć… Jakoś mi się zdania nie kleją. ..    Shouhei był naprawdę… hm… nie wiem, jak to powiedzieć. No po prostu chorą osobą. Nie chcę się wypowiadać na ten temat – po prostu momentami był nawet kochany, ale innymi chwilami przerażał…^^’ Kouhei za to na papierku był zdrowy, a moim zdaniem z nim też coś było nie tak. O ile jego młodszy brat był w stanie zaufać każdemu (o ile mu pozwolono…), to on nikomu. Swojej dziewczynie nie chciał powiedzieć nawet o chorobie brata i ogólnie facet do całej ludzkości uprzedzony… Samo to, że zabił tego szefa już znaczy, że jest troszkę nienormalny. Było mnóstwo innych sposobów, aby jego brat już nie był bity w pracy. No, przynajmniej ja bym to zrobiła inaczej… O dziewczynie Kouhei’a nic nie powiem.;p Niby sobie taka jest i podobno jest dość ważna, ale niestety, nie moim zdaniem. Film kończy się tak… smutno, ale i dość ambitnie. Starszy brat wpajał Shouhei’owi tą swoją gadkę o odrodzeniu, aż w końcu… No nie chcę wam spoilerować… W każdym razie, zmienił się na dobre niestety za późno. Kończąc ten film miałam w głowie bardzo dobre podsumowanie, ale teraz już sobie nie mogę go przypomnieć…^^’ W każdym razie myślę, że z tego filmu można coś wyciągnąć.

#9 – Moon Child

Streszczenie: Tokio, 31 grudzień 2000 roku. Dwóch przyjaciół, Wani i Kei. Jeden umiera. Chce umrzeć. Wieczność, jaką daje żywot wampira, stała się dla niego męcząca. Mallepa, czternaście lat później. Podobna sytuacja. Kei ma dość życia. Umarłby w samotności. Umarłby, gdyby nie pewien chłopiec, który nie przestraszył się zmęczonego życiem wampira… Mijają kolejne lata. Chłopiec wydoroślał i wciąż trzyma z Keiem. I tu zaczyna się właściwa historia. Historia chłopaka wychowanego na ulicach niebezpiecznej Mallepy i wampira borykającego się z wewnętrznymi problemami. Będziemy świadkami radości i cierpienia, rodzących i rozpadających się przyjaźni czy narodzin i śmierci, na przestrzeni kilku następnych lat. A wszystko to z Gacktem i HYDEm w rolach głównych. (skopiowane z filmweb)

Myślę, myślę…: Zachciało mi się obejrzeć ten film, ponieważ czytałam, że ktoś zasłonił tam kogoś ciałem i była to fajna scenka…;p Tak więc nie wiem, czy normalni ludzie też by się za to wzięli z tegoż to powodu, ale ja.. cóż..XD Potem wygrzebałam w necie, że główne role mają Gackt i HYDE – szczerze mówiąc, nie jestem pewna, ile ich kawałków słyszałam i wolę się nie wypowiadać, bo na pewno mało, ale wygląd ciasteczkowy to oni mają *______*.  To już powinno zachęcić niejedną fangirl. Zaczynając film, zaczęłam się obawiać, czy się nie wciągnęłam w horror, ale na szczęście nie… Jest to wspaniała opowieść o przyjaźni, miłości, gangach, mafiach i życiu… życiu chłopaków w lateksach oraz wampirów. Bardzo wzruszający, wciągający film, nie można się oderwać od ekranu. Ma tylko jedną wadę – nie mogłam przez niego zasnąć do 3 (a położyłam się koło 23) i potem chodziłam z worami pod oczami + cały dzień w myślach miałam najważniejsze momenty z filmu ;p Naprawdę nie wiem, jak was zachęcić… Nigdy nie lubiłam takich filmów, w których się biją, strzelają i w ogóle filmów, które są takim przeciwieństwem romansu (oprócz tego, że tu była dziewczyna i w dodatku nawet dwóch się w niej zakochało, ale nie romansowali na oczach widza ;p), ale ten obejrzałam z zapartym tchem. Mogę bezsprzecznie stwierdzić, że jest to najlepszy ze wszystkich wymienionych tu filmów. Nie wiem, czy tyle wam wystarczy… Ale miejmy nadzieję, że tak, bo można dużo stracić, nie oglądając tego filmu 🙂

#10 – On Next Sunday

Streszczenie: Kiedy chłopak So-ry wyjeżdża studiować do Japonii, ona postanawia zrobić to samo. Kiedy w końcu przylatuje do Japonii, dowiaduje się, że jej chłopak zakończył szkołę i wrócił do Korei. Na studiach poznaje mężczyznę nazywającego się Matsumoto, który kolekcjonuje stare butelki. So-ra zaczyna kręcić o nim film i tym samym dowiaduje się więcej o samej sobie

Myślę, myślę…:Szczerze? Zaczęłam ten film tylko ze względu na nazwisko Matsumoto, chociaż doskonale wiedziałam, że to tylko jakiś starszy pan i ogólnie nie będzie na czym zawiesić oka ;p Kiedy od razu się rzuciłam na download, w pewnym sensie sama siebie się wstydziłam. No i to obejrzałam… I nie wiem nic. Naprawdę, nie spodobało mi się wcale. Nikogo nie polubiłam, a większość mnie wkurzała. Matsumoto wydawał się mieć dość ciekawe życie, ale chociaż ten film był cały o nim, to i tak jak dla mnie za mało o nim było. So-ra taka jakaś dziwna była, bezżyciowa, powiedzmy. I w sumie nie było więcej osób, o których mówiono by tyle, żeby coś o nich napisać. Przesłania filmu nie zrozumiałam niestety wcale, chociaż podobno jakieś było. Nigdy więcej oglądania filmów bez ambitnego powodu.;p Nigdy.

Advertisements

2 komentarze

Filed under Filmy/Dramy

2 responses to “Shige’s Project

  1. kaeiko

    Mi się nie udało oglądnąć tych 10 filmików, głównie ze względów czasowych. No, ale cóż… Może kiedyś tam, w przyszłości *w wakacje* mi się uda. O samych filmach się nie wypowiem, ponieważ nie oglądałam ani jednego, aczkolwiek za Moon Child planuję się kiedyś zabrać, a jak piszesz, że dobre było to sądzę, że nawet w niedalekim „kiedyś”. Co by tu jeszcze… A, właśnie. Honey and Clover jest anime? Jeśli tak, to chciałam je kiedyś oglądać xD Ale teraz od anime się trochę odcięłam, so… A filmu oglądać mi się nie chce, po pierwsze mam dramki w kolecje, po drugie… zrezeygnowałam po przeczytaniu Twojej opinii ;p
    Btw, Tokyo Tower to ten film, co mi o nim u babci na imieninach opowiadałaś? XD
    Pozdrawiam.

  2. wiedzmaaaa

    Mówiłam, że mi się nie uda w maju specjalnie nic obejrzeć:P Ale może w czerwcu coś z tego będzie, bo jest 09.06 a ja mam już 4 filmy na koncie:)

    Z Twoich filmów widziałam 5,6 i 9 a 7 i 8 mam na dysku i zamierzam obejrzeć:) 8UPPERS również miałam spore opory przed obejrzeniem, ale z Hohoemi miałyśmy ochotę na coś traumiącego i padło na to:P Może i nie był to film traumiący, ale o zgrozo muszę stwierdzić, że mi się podobał:P Mnie tam żadna piosenka nie zapadła w pamięć, ale i żadna nie wadziła a to już coś, mając na uwadze że to Kanjani8:P Jedno tylko mnie w tym filmie nie kupiło, oni za chiny nie wyglądali na zabójców:P

    I jedno co muszę powiedzieć to ja również byłam oczarowana filmem MOON CHILD:) Ten film serio ma swój klimat i magię:) Mimo iż Gackt lata w lateksie i non stop wygląda jakby zaraz miał się rozpłakać:P

    Tyle ode mnie, mam nadzieję, że pod koniec czerwca będziesz mogła i u mnie coś o filmach poczytać:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s