…Bo gdyby nie ty, moje życie na pewno wyglądałoby inaczej/Happy B-day, Kae!

Dziś świętujemy ważny dzień, urodziny Kae-chan ^^ Dokładnie teraz (o 12:35;p), 15 lat temu urodziło się to niezwykłe dziecię 😀 Dziecię, które ja tak kocham ❤ Ustaliłyśmy, że życzeń pisać nie muszę, więc przejdę od razu do rzeczy xD Fanfick o Jinie, bo ona Jina kocha (Kae kocha Jina, Kae kocha Jina, Kae kocha Jina, ona pierwsza ukochała go ;3… taki song kiedyś był XD). Bakłażan za wódką lata, bo ostatnio coś na Twitterze o niej pisał ^^ XD Nie ma to jak pretekst, by przyjechać do Polski.;p Ogólnie nigdy nie pisałam takich jajcarskich fanficków, ale na ten nie miałam dobrego pomysłu, zero weny, a dobry humor, więc…xD Wyszło jak wyszło.;p Ale naprawdę, tak mówię od rzeczy dzisiaj, że może już lepiej zaproszę was do czytania XD A Kae przede wszystkim~ ❤

~~~

Michał czytał właśnie bardzo ciekawy fragment książki fantasy, kiedy usłyszał głośne chrapanie. Od razu odgadł, z którego pomieszczenia dobiega ten nieprzyjemny dźwięk. Zdenerwowany chwycił do ręki najbliższy przedmiot i wparował do pokoju swojej siostry, po czym rzucił w nią schwytaną przedtem książką. Jednakże dziewczyna spała dalej jak gdyby nigdy nic. Chłopiec postanowił spróbować innego sposobu. Krzyknął bardzo głośno „Kae, Jin idzie!”, a ta natychmiastowo przebudziła się i wyskoczyła z łóżka.

-CO?! GDZIE?! – krzyczała nieludzkim głosem, na co jej młodszy brat parsknął i wyszedł z pokoju. Zawiedziona Kae miała już położyć się znowu spać, kiedy zaburczało jej w brzuchu. „Ile ja spałam, że jestem taka głodna?”, pomyślała, po czym spojrzała na zegarek. 15:03. „Pięknie, przespałam cały dzień…”, westchnęła w myślach. Zaspana zeszła na dół do kuchni i wyciągnęła mleko i płatki.

-Nie ma to jak iść na łatwiznę, prawda? – zaśmiał się tata, który właśnie wszedł do pomieszczenia.

-No co, ja po prostu lubię to jeść…

-Lubiłabyś coś innego, gdyby było coś prostszego do przygotowania – skwitował jej rodzic.

-I zarazem tak dobrego. Przecież mogłabym jeść sam chleb.

-Gdybyśmy tylko mieli chleb czekoladowy… – zaśmiał się tata.- Ale tak na poważnie, to myślę, że powinnaś znaleźć sobie pracę. Wylegiwanie się prawie do wieczora to nie zajęcie dla młodej dziewczyny.

-Rany, ledwo skończyłam szkołę i już mi szukasz kolejnej roboty. Jestem tak zmęczona tymi dwunastoma latami nauki, że nawet nie mam sił szukać sobie pracy – szukała sobie wymówki dziewczyna.

-Dlatego ja już ci ją znalazłem – przechytrzył ją. – Mój znajomy założył niedawno sklep alkoholowy i szuka ekspedientki.  Brzmi zapewne zniechęcająco, przynajmniej mam taką nadzieję… Ale jest to naprawdę ekskluzywny lokal, zapewne największy w województwie, jak nie w całym kraju – na tym rozmowa się skończyła. Kae nie miała już nic do gadania.

***

-Dzień dobry. Poproszę białe wino półwytrawne – rzekł pewien klient zaraz po wejściu do sklepu. Nie zdążył nawet zauważyć, że w pomieszczeniu nie widać sprzedawczyni. – Halo? Czy jest tutaj ktoś? – zapytał nieco podenerwowany.

W tym samym czasie Kae siedziała pod ladą z czasopismem o Johnnysowych juniorkach w ręce. Tak wciągnęła ją ta lektura, że początkowo nawet nie zwróciła uwagi na klienta. Dopiero kiedy rozzłoszczony mężczyzna zaczął krzyczeć na cały sklep, wstała, zirytowana, że musi odejść od gazety.

-Czego pan sobie życzy? – powiedziała z najsłodszym uśmiechem na jaki było ją stać.

-Powiem to po raz setny i ostatni: BIAŁE WINO PÓŁWYTRAWNE DO LICHA!!!

-Nie musi się pan tak złościć… Przecież tak długo pan nie czeka…  – łagodnie zauważyła Kae marszcząc czoło. Przecież to ona była poszkodowana. Musiała odejść od swoich wymarzonych gwiazdorów.

-Że ja niby DŁUGO NIE CZEKAM?! – krzyknął gość tym razem już bardzo zdenerwowany. Zaczął robić dziewczynie kazanie na temat sprzedawania w sklepie. Ta nic sobie z tego nie robiła i wciąż twierdziła, że to ona jest ofiarą. Kiedy mężczyzna chciał zadzwonić do właściciela, aby zwolnił tą „niechlujną, leniwą, perfidną, arogancką dziewuchę”, ktoś inny wszedł do pomieszczenia. Początkowo tylko Kae zauważyła tą osobę. Jej źrenice rozszerzyły się. Był to nie kto inny jak…

-Panie Takahisa, to ja mogę pana zwolnić – zagroził obcy szorstko. – Zwłaszcza, że to nie miało być wino, lecz wódka. Mówiłem, że chcę wódkę – na te słowa przedtem tak pewny siebie mężczyzna, zrobił się cały czerwony ze wstydu.

-Prze…prze-praszam… – wyjąkał.

-To raczej tą panią przeproś – zażądał chłopak lodowato.

-Przepraszam! – ukłonił się mężczyzna.

-A ja w ramach rekompensaty chciałbym zaprosić cię na kawę – zaproponował nieznajomy,  patrząc na Kae z szerokim uśmiechem.

-Jin… Jin… Jin… – szeptała dziewczyna w kółko przez całą rozmowę. Wciąż nie mogła uwierzyć w to, co widziała. – BAKŁAŻAN! – wykrzyczała w końcu. Chłopak spojrzał na nią ze zdziwieniem.

-Ba-co? – zapytał. – Nie musisz być od razu taka niemiła, wystarczyło powiedzieć, że nie chcesz… – powiedział speszony i zły na samego siebie Akanishi, który zrozumiał, że dziewczyna powiedziała „baka”.

-Ach, nie, bakłażan to takie.. eeee.. noo… W Polsce cię tu tak nazywają – pospieszyła z wyjaśnieniem dziewczyna.  –  A na kawę z chęcią pójdę – zaoponowała, póki chłopak nie

wycofał swojej propozycji.

-Miło mi, że mnie rozpoznajesz – ucieszył się. – Jeśli chodzi o kawę, to nie widzę przeszkód, aby iść już teraz – powiedział, po czym nagle go olśniło: Chyba, że nie możesz wyjść z pracy… – rozum Kae podpowiadał jej, aby nie dała się ponieść i została w pracy, ale całym sercem chciała wykorzystać swoją szansę. Przecież taka okazja może się już nie powtórzyć.

-Nie, mogę wyjść nawet teraz – powiedziała, po czym wyszła ze wszystkimi i zamknęła sklep. Wspólnie postanowili, że pójdą pieszo. Idąc dużo rozmawiali i poznawali siebie nawzajem. Dziewczyna wiedziała dużo o gwiazdorze, ale znała niewiele faktów z życia osobistego. Zwłaszcza, że nie mogła być pewna, czy te informacje były prawdziwe. Dowiedziała się, że Akanishi przyjechał tutaj po alkohol, bowiem w Polsce wódka była najlepsza. „Taka prawda”, pomyślała dziewczyna. „Mogę tolerować jego wymysł. W końcu dzięki temu się poznaliśmy”. Kiedy już znaleźli dobrą kawiarnię, co było trudne przez marudzenie Kae, usiedli i Jin zawołał kelnerkę.

-Czemu akurat kelnerkę? – burknęła dziewczyna.

-Eeee… No, stała bliżej – zająkał się chłopak.

-Taaak, jasne. Już ci nie wystarczam, hm? Widziałam jak na nią patrzysz!

-Jesteś dla mnie ważniejsza, naprawdę! – krzyczał, ale Kae już wyszła. Nawet się za nim nie obejrzała.

Kae przez kolejne kilka dni wciąż była obrażona na chłopaka. Ze złością wspominała tamto wydarzenie. Nawet próbowała się wyżalić przyjaciółce, ale ta ją wyśmiała i stwierdziła, że to Kae była winna. „Jędza. Piękna mi przyjaciółka”, myślała dziewczyna. Jednakże w pewien sposób tęskniła za Jinem. Naprawdę dobrze jej się z nim rozmawiało, a w dodatku to on przecież był jej wymarzonym. Mimo iż skrycie była świadoma swojego błędu, odpędzała od siebie jakiekolwiek myśli o przeprosinach. Na to nie było ją stać.

W Internecie krążyło dużo informacji na temat Jina. Fani śledzili jego wszystkie poczynania w Polsce. Pewnego dnia Kae przeczytała na pewnym blogu, że chłopak wyjeżdża. Poczuła dziwne ukłucie w sercu. Wciąż nie chciała go przepraszać, ale wiedziała, iż będzie żałować, jeśli tak zostawi  tą sprawę. Znalazła dane dotyczące lotniska, z którego Bakłażan miał odlecieć i pojechała  tam jak najprędzej.

Na miejscu od razu spostrzegła dużą grupę dziewczyn. Domyśliła się, że w środku tego tłumu stoi Jin. Wstąpiły w nią jakby nieludzkie siły. Przedarła się przez ludzi w ułamek sekundy. Rzuciła się na Akanishiego i zaczęła krzyczeć:

-Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Zrozumiałam już. Zachowałam się głupio. Ja w ogóle cała jestem GŁUPIA!  – zaczęła szlochać.

-Już w porządku, spokojnie. Nie martw się… – szeptał jej do ucha z delikatnym uśmiechem.

-Nigdy więcej tak głupio nie postąpię, obiecuję… Zostań…

-Niestety nie mogę, ale jakże bym chciał… – wtulił się mocniej i zanurzył twarz w jej długich, kręconych włosach. Rozkoszował się ich zapachem. – Chcę zapamiętać tą woń na zawsze. A przynajmniej do czasu, kiedy tu wrócę.

-Musisz, musisz tu wrócić jak najszybciej..

-A nawet jeśli, to ty zawsze możesz przyjechać do mnie. Kiedy tylko chcesz.

-Nie mam kasy – zajęczała dziewczyna.

-Kupię ci bilet – zaproponował.

-HELL YEAH! – ucieszyła się brunetka. Cały tłum wokół spojrzał na nią dziwnie i z krzywym uśmiechem.

-Mogę spełnić twoje ostatnie życzenie przed wyjazdem – poświęcił się.

-Hmmm… No nie wiem… – namyślała się Kae. Nagle powiedziała z diabelskim uśmieszkiem: A zdobyłbyś numer do Matsumoto Juna dla mojej kuzynki?

~~

Reklamy

1 komentarz

Filed under Uncategorized

One response to “…Bo gdyby nie ty, moje życie na pewno wyglądałoby inaczej/Happy B-day, Kae!

  1. kaeiko

    Dziękuję, dziękuję, dziękuję! ^^ Kocham Cię xD <333
    „niechlujną, leniwą, perfidną, arogancką dziewuchę” – aż taka zła jestem? ;p
    Boski ten fanfick xD Pomimo tego, że zachowuję się jak jakieś rozpieszczone dziecię, to i tak boski xD No tak, Akanishi alkoholik, to za wódką do Polski jedzie 😀 Jeszcze ja mam pracować w sklepie alkoholowym, no tak, praca w sam raz dla mnie Nie ma to jak zepsuć romantyczną chwilę zdaniem „Nie mam kasy”, ne? ;p Ja naprawdę nie wiem, co ten tłum dookoła sobie musiał myśleć o mnie, ale chyba niezbyt ciekawe rzeczy xD Nawet Młodyś jest, choć czytanie książki to nie jego działka ;p Pfff, jak można mnie oderwać od Johnnysowych juniorków?! Zatłukłabym -.- Czekoladowy chleb! Yay! xD Ej, nie obraziłabym się na Akanishiego o to, ze kelnerkę zawołał, a przynajmniej nie aż tak bardzo xD
    „BAKŁAŻAN!” – taaa xD biedny Jin, źle mnie zrozumiał ;p dobrze, że on nie wie, dlaczego Bakłażan
    „Wstąpiły w nią jakby nieludzkie siły. Przedarła się przez ludzi w ułamek sekundy.” – to brzmi tak, jakbym jak jakieś zwierzę biegła do Akanishiego xDDD
    Moje ostatnie życzenie byłoby inne, ale… numer Junjiego dla Ciebie też ewentualnie mogłabym zdobyć ;p

    Jeszcze raz dziękuję za fanfick ;*

    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s